Jameson Caskmates Stout EditionChoć pozornie światy whisky i piwa są od siebie dalekie, to jednak czasami się przeplatają. Tak było w przypadku recenzowanej przeze mnie szkockiej whisky Ardbeg Ten The Ultimate, która jest uważana za wzornik dla posmaków uzyskiwanych przez wędzenie słodu torfem. Jameson Caskmates Stout Edition beer geeków natomiast zainteresował czymś innym, a mianowicie tym, że była leżakowana w beczkach po stoucie.

Stout, jak już zapewne doskonale wiecie, to ciemne piwo górnej fermentacji, z którego słynie Irlandia, a którego cechą charakterystyczną jest kawowa paloność z akcentami gorzkiej czekolady. Tego rodzaju piwa, dla ich urozmaicenia i ubogacenia, są często leżakowane w drewnianych beczkach, które z reguły były wcześniej leżakowane inne, mocniejsze alkohole – wina lub destylaty. W tym przypadku mamy sytuację odwrotną – to destylat przez około sześć miesięcy był leżakowany w beczce po piwie. Co ciekawe, zanim trafiły do browaru Franciscan Well, wykorzystywane były przez… Jamesona do starzenia whiskey.

Irlandzka whiskey różni się od szkockiej whisky (zwracam uwagę na różnice w pisowni!). Przede wszystkim jest słodsza, przez co często uważana jest za łagodniejszą – szczególnie, gdy jest potrójnie destylowana. Trzeba od razu zaznaczyć, że – wbrew obiegowej opinii – nie każda irish whisky jest poddawana wspomnianej potrójnej destylacji. Produkowana jest oczywiście ze zbóż słodowanych i (w wersjach blended) niesłodowanych – głównie jęczmienia i żyta.  Brzmi znajomo prawda? 🙂

Obecnie pośród irlandzkich whiskey najbardziej popularny jest właśnie Jameson, który swoją destylarnie ma na przedmieściach miasta Cork. Zanim Jameson Caskmates Stout Edition trafi do beczek po piwie leżakowana jest w beczce po bourbonie. Choć na butelce nie ma nic na ten temat, to jednak w internecie bez problemy znajdziemy informację, że swój kolor trunek ten zawdzięcza barwieniu karmelem, co w tym przedziale cenowym jest czymś powszechnym. Destylat butelkowany jest po rozcieńczeniu do standardowej mocy 40%.

Styl: irlandzka whiskey leżakowana w beczkach po stoucie 
Alk. obj.: 40%

Kolor: Złoty, klarowne.
Zapach: Słodowość, kawa i alkohol. Jest też trochę miodu. Aromat generalnie przyjemny.
Smak: Nie wiem, na ile jest to kwestia autosugestii, ale kawa w smaku również się pojawia. Poza tym jest słodko i, powiedziałbym, karmelowo. Finisz dość krótki, trochę alkoholowy.

Jameson Caskmates Stout Edition

Choć świat whisky/whiskey zgłębiać dopiero zaczynam, i to drobnymi kroczkami, i na sensoryce tego typu trunków znam się słabo, to muszę powiedzieć, że Jameson Caskmates Stout Edition mi smakował. Nie wiem, na ile jest to efekt mariażu ze stoutem, ale faktycznie pojawiły się w tej whisky akcenty, których wcześniej w tego rodzaju alkoholach nie spotykałem, a mianowicie coś w stylu kawy i wyraźnej czekolady. Dzięki czemu “ciało” tego Jamesona sprawia wrażenie pełnego, wręcz treściwego. Mi smakowało.

Cena: około 100 zł