Poprzednia recenzja miodu pitnego z Pasieki Dziki Miód cieszyła się Waszym sporym zainteresowaniem, dlatego też postanowiłem kontynuować ten temat i podzielić się z Wami wrażeniami z degustacji kolejnego trunku z miodosytni Krzysztofa Piwowara w Chwarszczanach. Tym razem będzie to trójniak “Amicus Proba”.

Wcześniej recenzowałem leżakowaną w beczce po białym winie Słodycz Łąki.

Chwarszczany to wieś położona niedaleko Dębna w województwie zachodniopomorskim. Być może kojarzycie ją dzięki unikatowej na skalę kraju (a może i Europy) kaplicy templariuszy, którzy mieli tam komandorię. Później obiekt został przejęty przez joannitów. W Chwarszczanach nie było jednak zamku, ale prawdopodobnie coś w rodzaju folwarku, z którego nie zostało niewiele poza kościołem (i pozostałościami archeologicznymi). Jest to kaplica gotycka, z elementami stylizowanymi na bliskowschodnie fortyfikacje. Wewnątrz widoczne są średniowieczne polichromie. Całość robi naprawdę duże wrażenie :).

Działająca w ramach Pasieki Dziki Miód w Dargomyślu chwarszczańska miodosytnia mieści się w w wyremontowanych zabudowaniach młyna z przełomu XIX i XX wieku. Jest on położony niedaleko od wspomnianego wyżej kościoła templariuszy, w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Myśla. Od niedawna w tym samym budynku można wynająć pokoje. Dzięki uprzejmości Krzysztofa Piwowara miałem okazję zobaczyć również wnętrze samej miodosytni, która do złudzenia przypominała mi browar (różnicą było, to że wyposażenie oparte było tylko na jednej kadzi warzelnej o wybiciu bodaj 10 hektolitrów, w której sycony jest miód). Oprócz warzelni w pomieszczeniu ustawioną całkiem pokaźną liczbę zbiorników stalowych oraz drewnianych beczek.

“Amicus Proba” to trójniak, czyli miód pitny składający się z dwóch części wody (albo soku) i jednej części miodu. W tym przypadku mamy do czynienia z miodem z dodatkami – dodano do niego bowiem limonkę oraz imbir. Kompozycja ta z założenia ma być bardzo orzeźwiająca – szczególnie, że Krzysztof Piwowar zaleca spożywanie go po schłodzeniu. Tak też postanowiłem zrobić :).

Alk. obj.: 13%

Kolor: Bardzo jasnozłocisty, słomkowy. klarowny.
Zapach: Imbirowo-cytrusowy. Wyraźna limonka. Miodu za bardzo nie czuć.
Smak: W pierwszym wrażeniu czuć orzeźwiającą limonkę, cytrusy. Imbir dominuje – już w pierwszym łyku powoduje charakterystyczne pieczenie w przełyku. Jest słodko, ale jednocześnie rześko, orzeźwiająco. Paradoksalnie dzięki pikantności imbiru całość sprawia wrażenie wytrawnej. Miód pitny trójniak “Amicus Proba” kojarzy mi się nieco z jakimś syropem na kaszel. Dodatki jednak trochę przykryły typowe dla miodu pitnego nuty, co może zawieść miłośników wyrobów miodosytni.

Pyszny miodek, choć niektórzy z Was mogą powiedzieć, że trunek ten miodu pitnego zbytnio nie przypomina. Całość jest intensywnie cytrusowa – zarówno od limonki, jak i o imbiru, który dodaje charakteru. Generalnie za imbirem nie przepadam, ale w tym przypadku kompozycja ta mi jak najbardziej pasowała. Faktycznie, Amicus Proba jest świetnym napojem na lato – myślę, że można go podać również na lodzie. Warto też zauważyć, że jest to kolejny trójniak z Pasieki Dziki Miód, który nie ma nielubianej przeze mnie nuty myszowatej, ścierkowatej, która kojarzy mi się z trójniakami produkowanymi przemysłowymi. Pycha!

Cena: 30 zł (zapewne mocno promocyjna cena – w internecie jest dostępny za 50-60 zł)