dark-earl-grey-ipa2Jak już wspominałem przy kilku okazjach, moim drugim po piwie hobby jest herbata, głównie zielona. Jakiś czas temu zacząłem coraz bardziej eksperymentować z różnymi rodzajami tej rośliny, a świat herbaciany jest chyba równie bogaty co piwny. Na tyle się w to wciągnąłem, że obecnie praktycznie żadna herbata ekspresowa mi nie smakuje, a do zwyczajnej czarnej nie mam wcale ochoty wracać. Dlatego każde połączenie piwa i herbaty od razu przyciąga moją uwagę – nawet jeśli dodatkiem jest czarna herbata. A właśnie Earl Grey, czyli czarna herbata aromatyzowana cytrusem zwanym bergamotką, trafiła do jednego z piw Browaru ArcyBrowar – Dark Earl Grey IPA.

Biorąc do ręki pierwszy raz to piwo byłem przekonany, że jest to owoc pracy stacjonarnego browaru – tak jakoś zasugerowała mi to jego nazwa i logo, w którym wyraźnie napisano “browar rzemieślniczy”. Jednak po dokładniejszym wczytaniu się w tekst zamieszczony na etykiecie okazuje się się, że jest to inicjatywa kontraktowa, warząca w Browarze Jan Olbracht Rzemieślniczy w Piotrkowie Trybunalskim. Może nie jest to istotnym szczegółem, ale i tak mimo wszystko odczuwam pewien dysonans, żeby nie powiedzieć zgrzyt. Jak się domyślam, logo zostało wykonane niejako na zapas, z myślą o tym, aby było odpowiednie nawet wtedy, gdy browar przeniesie się na “swoje śmieci”. Niemniej można to jak najbardziej podciągnąć pod wprowadzanie w błąd klienta, wszak zdarzają się osoby bardzo sceptycznie nastawione do piw warzonych kontraktowo.

Wróćmy jednak do piwa, bo kilka rzeczy jest w nim naprawdę interesujących. Po pierwsze: nazwa – Dark Earl Grey IPA, która jednocześnie jest niejako określeniem stylu, jaki reprezentuje to piwo. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie black IPA? Domyślam się, że piwowar doszedł do wniosku, że ich piwo będzie za jasne, aby sklasyfikować je jako ten styl. Wybrano więc podobny, ale będący ciut szerszym zbiorem – bowiem obejmujący także trunki o jaśniejszej barwie. Po drugie – w przeciwieństwie do recenzowanego niedawno Piotrka z Bagien Earl Grey Imperial Wit w przypadku piwa z Arcybrowaru dodana została faktycznie herbata Earl Grey, a nie jedynie aromat bergamotki. Ma to swoje minusy, ponieważ dodając susz rośliny Camellia sinensis łatwo przesadzić, co może spowodować, że piwo będzie mocno gorzkie, ściągające i taniczne (patrz: recenzja piwa Panakeja z Browaru Olimp).

Dark Earl Grey IPA zostało nachmielone 3 amerykańskimi odmianami: Zeus, Centennial i Cascade.

Styl: dark earl grey IPA/black IPA
Ekstrakt: 16,5%
Alk. obj.: 6,7%
IBU: 65

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 04.09.2016

Kolor: Brązowe, koloru mocnej czarnej herbaty, lekko opalizujące. Na dnie butelki sporo osadu drożdżowego.
Piana: Piana obfita, gęsta, drobna, długo się utrzymuje. Pozostawia bardzo ładny lejsing.
Zapach: Cytrusy i earl grey (przede wszystkim bergamotka), trochę czekolady i ciemnych słodów.
Smak: Czekolada, warstwa słodowa jest dość słodka, ale nie karmelowa, nuty chmielowe – przede wszystkim cytrusy (grejpfrut, trochę żywicy). Finisz zdominowany przez taniczność herbaty i wyraźny smak bergamotki. Goryczka intensywna, trochę tępa, lekko zalegająca.
Wysycenie: Średnie.

dark-earl-grey-ipa3

Smaczne piwo, choć ArcyBrowar nie ustrzegł się (na szczęście w niewielkim stopniu) niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą herbata jako dodatek do piwa. Goryczka mogłaby być szlachetniejsza, a i efekt ściągania w jamie ustnej przypomina ten znany z picia odstałej mocnej herbaty. Na szczęście udało się uniknąć tego, czego doświadczyłem podczas degustacji wspomnianej już wyżej Panakei z Browaru Olimp – tamto piwo smakowało, jakby było perfumowane. Piwo z Arcybrowaru mogę jednak polecić – póki, co jest to chyba najlepsze herbaciane piwo, jakie miałem okazję próbować.

Cena: 8,20 zł za 0,5 l w sta­cjo­nar­nym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym