PorzeczkowiecW lipcu miałem okazję być na szczecińskim Jarmarku Jakubowym. Jakkolwiek większość stoisk mnie nie interesowała, jednak kilka z nich przykuło moją uwagę, m.in. to należące do Pasieki Dziki Miód, która ma w swoim portfolio także miodosytnię i browar. Kupiłem tam Porzeczkowiec, czyli trójniak z dodatkiem soku z czarnej porzeczki. Z samą miodosytnią spotkałem się już pierwszy raz podczas tegorocznego Szczecin Beer Fest, na którym dane mi było spróbować Chmielaka, czyli chmielonego miodu, którego recenzja pojawiła się zresztą na blogu.

Miód pitny zaliczam do najlepszych polepszaczy humoru. W chwilach złego humoru i chandry wystarczy, że naleję go odrobinę do kieliszka i wypiję i od razu humor mam lepszy :). Stąd już jakiś czas temu zacząłem małymi kroczkami eksplorować temat tego trunku, niestety obracając się głównie wokół asortymentu dostępnego w hipermarketach. Z bardziej rzemieślniczych miodów miałem okazję próbować tych z Pasieki Jaros – spośród nich najbardziej w pamięć zapadł mi Maliniak.

No właśnie, skąd w miodzie pitnym owoce? Otóż, trunek ten produkowany jest z dwóch składników: miodu pszczelego oraz wody. W przypadku trójniaka są one mieszane w proporcja dwóch części wody i jednej części miodu. Zgodnie ze sztuką część lub całość wody może być zastąpiona sokiem owocowym. Porzeczkowiec, jak sama jego nazwa wskazuje, został wzbogacony sokiem z czarnej porzeczki.

Pasieka “Dziki Miód” należy do Anny i Krzysztofa Piwowarów. Mieści się we wsi Dargomyśl w województwie zachodniopomorskim, niedaleko głównych dróg prowadzących z Kostrzyna do Myśliborza oraz z Kostrzyna do Chojny. Oczywiście nie produkuje się tam jedynie miodów pitnych – wytwarzane są tam miody zwykłe, a także inne wyroby pochodzenia pszczelego – jak np. propolis, czy też kosmetyki na bazie wosku pszczelego. Miód pitny nie jest też jedynym alkoholem tam wytwarzanym – obok miodosytni jest tam też dość niewielka winnica. Co ciekawe właściciele miodosytni uwarzyli kontraktowo w Browarze Piekarnia Piwa własne piwo, które sprzedawane jest pod marką Piwowar – mogliście o nim jakiś czas temu przeczytać u mnie na blogu.

Alk. obj.: 15%

Kolor: Lekko czerwonawy, wpadający w złocisty. Klarowne.
Zapach: Miodowy, owocowy, przypomina jakąś owocową nalewkę.
Smak: Jest słodko, ale nie zaklejająco. Piłem już wytrawniejsze trójniaki. Porzeczka jest wyraźna, choć najprawdopodobniej nie zgadłbym od razu, że chodzi o czarną porzeczkę. Charakterystyczny posmak tego owocu pojawia się dopiero na finiszu. Całość smakuje jak porzeczkowe cukierki na gardło na bazie miodu. Smaczne – jak na trójniak przystało, nie jest zbyt treściwie. Nie zalepia słodyczą i można wypić kilka kieliszków tego trunku.

Bardzo dobry, przyjemnie owocowy miód pitny. Porzeczka jest w nim wyraźna, co nie zawsze jest czymś oczywistym – w najbardziej znanych miodach Apisu ponoć również dodawane są soki, jednak gdzieś one giną w smaku i zapachu. Tu mamy wszystko ładnie wyeksponowane. Jednocześnie trójniak Porzeczkowiec nie sprawia wrażenie cienkiego, wodnistego, czy też zbyt wytrawnego. Smaczny miód, polecam.

Cena: 30 zł za 0,5 litra na Jarmarku Jakubowym