OnyksPrzez szafkę, pełniącą rolę mojego barka, przewija się ostatnio naprawdę sporo różnych piw. Obecnie mam pewnie ponad 30 butelek ;). Do niedawna ogarniałem swoje zasoby za pomocą specjalnie przygotowanego arkusza kalkulacyjnego w Excelu. Ostatnio skończyła mi się jednak licencja na ten pakiet biurowy, a ów plik nie bardzo chce współpracować z darmowymi alternatywami. Nie mając tym samym dostępu do notatek całkowicie zapomniałem o piwie, które zakupiłem jeszcze w marcu, będąc w w Tatrach na urlopie. Mowa tu o imperialnym stoucie Onyks z Browaru Piwojad, o którym sobie przypomniałem na dzień przed upływem terminu. Na szczęście imperialne stouty nie są wrażliwe na upływ czasu. Ba, często pod koniec terminu są nawet lepsze niż świeże. Mam nadzieję, że będzie tak i tym razem :).

Piwojad na moim blogu po raz pierwszy pojawił się w sumie całkiem niedawno – przy okazji całkiem przyzwoitego angielskiego barleywine o nazwie Sir Barley. Jak na browar, który wystartował w 2016, to jego portfolio jest naprawdę bogate. Wg portalu polskikraft.pl na rynek trafiły już 24 piwa w najróżniejszych stylach – od klasycznych piw (jak np. pils i witbier), poprzez piwa mocno chmielone i nowofalowe – saute (jak np. new england IPA) oraz z dodatkami (np. witbier z mirtem cytrynowym) aż po mocarzy (risy, barleywine). Niestety w Szczecinie widzę je niezmiernie rzadko. Niedługo na blogu powinien jednak pojawić się kolejny ris – Ametyst, którego kilka dni temu otrzymałem w prezencie.

Tak jak już wyżej wspomniałem, Onyks to stout imperialny, ale taki troszkę stuningowany. W składzie, oprócz standardowych dla tego stylu składników (sam zasyp też jest ciekawy, tj. m.in. słód jęczmienny, pszeniczny, orkiszowy oraz płatki owsiane), znalazły się: wanilia madagaskarska oraz ziarna kakaowca z Dominikany i Wybrzeża Kości Słoniowej, przygotowane przez firmę JPczekolada. Brzmi to więc naprawdę ciekawie. Trzeba zaznaczyć, że ten ostatni składnik z punktu widzenia piwowara jest dość trudny w użyciu – podobnie zresztą jak kokos – ze względu na dość dużą zawartość tłuszczu, który bardzo negatywnie wpływa na tworzenie się piany. Nie mam pojęcia, czy ekipa Piwojada opracowała jakąś specjalną metodę na rozwiązanie tego problemu – mam jednak nadzieję, że tak. Okaże się to już za chwilę :).

Styl: chocolate vanilla imperial stout
Ekstrakt:
 22%
Alk. obj.:
 8%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 26.06.2017

Kolor: Czarne, w kieliszku nieprzejrzyste.
Piana: Tragiczna. Przy energicznym nalewaniu tworzy się jedynie niewiele bardzo dużych bąbli. Błyskawicznie redukuje się do zera. Zakładam, że jest to efekt obecności kakao w piwie.
Zapach: Czekoladowy, kakaowy. Pachnie jak mocne kakao rozcieńczone z niewielką ilością wody.
Smak: Bardzo esencjonalny. Dużo czekolady i to takiej deserowej, ale niezbyt słodkiej. Na drugim planie bardzo przyjemna, ale niezbyt intensywna kawowość. Wanilia jest raczej schowana, a przynajmniej dobrze wkomponowana w nuty czekoladowe, które zdominowały piwo. Goryczka głównie palona, przyjemna. Onyks ma przyjemną, gęstą, syropowatą teksturę. Posmak na długo zostanie na podniebieniu.
Wysycenie: Gazu nie ma praktycznie wcale. Jednak w piwie dwutlenek powinien być choćby w minimalnej ilości, aby podtrzymywana była piana.

Onyks

Na początku wspomnę, że rację zdecydowanie mają ci, którzy twierdzą, że ris nisko wysycony (czy wręcz bez gazu) jest duuuużo lepszy niż przegazowany. Onyks to potwierdził – nie wiem, czy był to zamierzony zabieg, czy też coś poszło nie tak, ale piwo to naprawdę niewiele na tym straciło. Ucierpiał przede wszystkim wygląd, za co muszę mu odjąć niestety punkty. W smaku natomiast jest już dobrze – Piwojadowi wyszedł przyjemny ris. Dodatki zostały bardzo dobrze wkomponowane w całość – świetnie podbiły akcenty czekoladowe, które i tak byłyby zapewne obecne (choć pewnie mniej intensywne) za sprawą kompozycji słodów. Brakuje mi jednak trochę paloności, której jak na stout imperialny jest niewiele. Bardzo lubię takie risy i mogę z całą pewnością powiedzieć, że czas zrobił mu dobrze, ponieważ w tym momencie był naprawdę fajnie ułożony, bez śladu zbytniego utlenienia (a piwo trzymałem w szafce, w temperaturze otoczenia).

Cena: 13 zł za 0,33 litra w sklepie specjalistycznym w Zakopanem