SmykanJestem obecnie na zwolnieniu chorobowym i antybiotyku. Na szczęście mam w szkicach kilka zawczasu przygotowanych wpisów ;). Dziś po raz kolejny na blogu „coś, czego jeszcze nie było”. Nie jest to pierwszy raz, kiedy odbiegam trochę od piwnego tematu – wcześniej recenzowałem już herbaty, miód pitny, a nawet… wodę gazowaną. Tym razem padło na cydr, ale nie byle jaki. W sklepach coraz częściej można kupić tego typu rzemieślnicze trunki, które tak jak piwa – potrafią naprawdę mocno różnić się od tych „koncernowych”. I właśnie taki kraftowy cydr – Smykan, wyprodukowany przez Slow Flow Group – chciałbym Wam przedstawić.

Według Wikipedii, która podaje dane za 2014 r., Polska jest trzecim producentem i eksporterem jabłek na świecie. Co ciekawe, jeszcze w 2012 i 2013 r. Polska zajmowała pierwsze miejsce w tym rankingu. Biorąc pod to pod uwagę naszym „narodowym” trunkiem powinien być cydr, czyli wino jabłkowe. No właśnie, powinien, ale nie jest. Na to, dlaczego tak się dzieje składa się kilka czynników, o których wspomnę poniżej.

Po pierwsze sytuacji nie ułatwia polskie prawo, według którego cydrem nazywamy:

napój będący napojem o rzeczywistej zawartości alkoholu od 1,2% do 8,5% objętościowych,  otrzymanym w wyniku fermentacji alkoholowej nastawu na cydr, bez dodatku alkoholu, z możliwością słodzenia jedną lub wieloma substancjami, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 1, lub dodania soku jabłkowego lub zagęszczonego soku jabłkowego,Ustawa o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina

Jak zapewne widzicie, nie daje ona cydrownikom zbyt wielkiego pola do popisu, skutecznie hamując rozwój rzemieślniczej rewolucji. Po pierwsze nie zezwala na wykorzystanie dodatków, przez co m.in. cydr z dodatkiem chmielu (a taki niedawno miałem okazję pić w szczecińskim pubie The Office) według polskiego prawa cydrem nie jest ;). Ma to znaczenie szczególnie w kwestiach podatkowych. Przepisy przed wejściem w życie obecnych unijnych postanowień sprawiały, że produkcja cydru była nieopłacalna – przede wszystkim za sprawą akcyzy wynoszącej 158 zł/hl. W 2013 r. w życie jednak wyszły zapisy, które obniżyły ten podatek do 97 zł/hl. Dotyczy to jednak tylko cydrów, w których zawartość alkoholu nie przekracza 5% objętościowo. Mocniejsze łapią się już na wyższą stawkę – tj. 158 zł/hl. Warto zauważyć, że ustalenia te nie uwzględniają zacytowanej powyżej definicji, co również utrudnia życie ludziom, którzy chcą zająć się produkcją tego orzeźwiającego napoju alkoholowego. Ponadto butelki cydru, tak jak np. wina, powinny mieć na sobie naklejony znak akcyzy, czyli tzw. banderolę. Mam nadzieję, że niczego powyżej nie przekręciłem – jeśli jednak wkradł się jakiś błąd, dajcie mi proszę znać.

Jak sobie z tym problemem można poradzić? Koncerny piwowarskie znalazły na to sposób i wymyśliły… napoje piwne z sokiem jabłkowym, które do złudzenia przypominają słodkie cydry. Dzięki temu ci producenci łapią się na preferencyjne „piwne” przepisy i w sklepach możemy kupić np. Somersby (które w innych państwach jest cydrem) za parę groszy. Niestety, utarło się przez to mylne wyobrażenie na temat tego napoju i masowy konsument bardzo często wymaga trunku bardzo lekkiego i słodkiego. Jak się za chwilę przekonacie, rzemieślnicze cydry z reguły nie są słodkie, a wręcz wytrawne, ale także ich zawartość alkoholu oscyluje wokół wartości znanych nam np. z IPA.

Po drugie wino jabłkowe, zwane do dziś czasami jabłecznikiem, niektórym źle się kojarzy, a mianowicie z… jabolem, czyli tanim winem, służącym jedynie do najebunku.

Wracając do cydru Smykan to na początku postanowiłem sięgnąć po najbardziej podstawową wersję tego trunku z tych, które w swojej ofercie ma Slow Flow Group. Jak czytamy na kontretykiecie: „Cydr Smykan powstał ze świeżego soku z jabłek rosnących w starych, ekologicznych sadach Beskidu Wyspowego.” Jest niefiltrowany i niepasteryzowany. Co ciekawe, nigdzie na bardzo ascetycznej etykiecie, na kontrze, ale również na butelce nie ma nadrukowanej daty przydatności do spożycia. W świecie piwa coś takiego byłoby nie do pomyślenia ;).

Styl: cydr
Alk. obj.: 6,5%

Kolor: Słomkowy, mętny.
Zapach: Kwaśny, jabłkowy, dziki. Przypomina zapach gueuze.
Smak: Smykan jest cydrem wytrawnym. Trunek jest przede wszystkim kwaśny, nie ma tu ani grama słodyczy. Znów mam skojarzenie z naprawdę dobrym lambikiem. Mamy tu cierpkość znaną mi z piw fermentowanych dzikimi drożdżami
Wysycenie: Wysokie, przy nalewaniu mocno syczy.

Smykan

Nie jestem specjalistą w kwestiach cydrów, więc powyższy opis traktujcie jako mocno subiektywne odczucia. Świat tych ciekawszych trunków tego typu dopiero zaczynam zgłębiać. Dlatego też poniżej nie ma oceny w postaci liczbowej. Jednak Smykan to napój na tyle ciekawy, że uznałem, że muszę Wam go opisać ;). Przyznam Wam, że po tym, jak spróbowałem w pubie dwóch rodzajów rzemieślniczego cydru, to chyba te powszechnie dostępne słodkie ulepki nigdy nie będą mi już smakować. Jeśli ktoś lubi mocno wytrawne wina – a w świecie piwa: niedosładzane lambiki – to recenzowany dziś przeze mnie cydr będzie dla takiego kogoś wręcz idealny. Mnie osobiście on bardzo smakował i myślę, że dalej będę zgłębiał ten temat ;).

Cena: 26 zł – wpis we współpracy ze szczecińskim sklepem Chmiel – Świat Piwa