Petrus Tripel

Z zestawu sześciu piw z belgijskiej serii Petrus, która swego czasu pojawiła się w sklepach sieci Lidl, zostały mi jeszcze do opisania dwa piwa. Dawno już po nie nie sięgałem, do czego nie zachęcały mnie długie terminy przydatności do spożycia. Jako, że ostatnio recenzowałem uwarzone przez browar De Brabandere Petrus Rood Bruin, to dziś przyszła kolej na klasykę – ostatnim z klasycznych piw jest Petrus Tripel.

Za triplami nie przepadam, ale być może nie udało mi się trafić na bardzo dobrego. Są to jasne, mocne piwa o ekstrakcie wg wytycznych na poziomie między 18,2 a 20,5° Plato, co daje zawartość alkoholu na poziomie 7,5-9.5%. Ich rodowód wywodzi się z klimatów belgijskich klasztorów, gdzie warzono kilka rodzajów piwa o różnej mocy, przeznaczonych dla różnych kategorii gości odwiedzających opactwo, czy też inny klasztorny obiekt. I tak pojedyncze piwo miało być tym najbardziej zwyczajnym i najlżejszym. Podwójne, czyli dubbel, był już mocniejszy i uważany tym samym za lepszy, a tripel był jeszcze bardziej poważany.

Po piwie Petrus Tripel nie spodziewam się niczego wyjątkowego – wszak dobre piwa raczej rzadko pojawiają się w marketach. A i browar De Brabandere nie należy do tych, które słyną w świecie z belgijskiej klasyki. Mieści się on w Bavikhove koło Kortrijk. Założył go pod koniec XIX wieku Adolphe De Brabandere, od którego nazwiska pochodzi zresztą jego dzisiejsza nazwa.

O samym piwie wiemy niewiele, ale w internecie znalazłem, że zawiera słód pszeniczny oraz jest refermentowane w butelce. 

Styl: belgian tripel
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 8%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 14.03.2020

Kolor: Złote, klarowne. 
Piana: Śnieżnobiała, obfita, drobna, gęsta i puszysta. Bardzo trwała, wręcz betonowa. 
Zapach: Estrowy – pojawia się czerwone jabłko. Gdzieś w tle jest także trochę gumy balonowej. 
Smak: Tu gumy balonowej jest znacznie więcej. Dominuje wręcz smak piwa. Jest też trochę owocowych estrów i delikatna fenolowa przyprawowość. Petrus Tripel to zaskakująco wytrawny przedstawiciel swojego stylu. Goryczki brak. 
Wysycenie: Wysokie. 

Nie miałem wobec tego piwa wielkich oczekiwań, tym samym wcale się na nim nie zawiodłem. Wolałbym, aby było w nim mniej gumy balonowej, ale w sumie innych wad w nim nie zauważyłem. Przede wszystkim, nie ma w nim tego, czego w triplach zwykle nie lubię, czyli mulącej słodyczy. Krótko mówiąc nie było źle, ale nadal nie zostałem przekonany do tripli.

Cena: 26 zł za zestaw sześciu butelek 0,33 litra w markecie

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
74 %
Poprzedni artykułRuszyła rejestracja piw do WKPD
Następny artykułWieści mijającego tygodnia #124
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.