Komes Belgian IPAW rodzinie Komesów, będącej jedną z trzech linii produktowych Browaru Fortuna, jest obecnie dziewięć piw. Seria znana jest przede wszystkim z mocnych, ekstraktywnych piw pokroju porteru bałtyckiego, barley wine, czy też russian imperial stoutu. Są w niej też jednak dwa piwa, które można zaliczyć raczej do wagi średniej – są to Komes Podwójny Ciemny oraz Komes Belgian IPA. I właśnie to drugie dostałem już jakiś czas temu w prezencie i czas najwyższy je przetestować.

Komes Belgian IPA na rynku pojawiło się we wrześniu 2016 r. Jest to czwarte – po Komesie Podwójnym Ciemny, Komesie Potrójnym Złotym oraz Komesie Poczwórnym Bursztynowym – piwo z tej “komesowej” serii, które nawiązuje do belgijskich klimatów. Choć tak po prawdzie jest to mariaż tradycji belgijskich z trendami nowofalowymi. Belgian IPA to styl jednak niezbyt wdzięczny, ponieważ ciężko w nim o odpowiedni balans. Niełatwo bowiem uniknąć przegięcia w jedną ze stron. Z doświadczenia wiem, że trunki w tym stylu są albo zbyt belgijskie, bez charakteru amerykańskiego nachmielenia, albo są american IPA, w którym belgijskie fenole i estry okazują się być mocno ukryte. Wszystko to sprawia, że styl ten jest chyba jednym z najmniej lubianych przeze mnie podgatunków IPA.

Komes Belgian IPA jest piwem refermentowanym w butelce, dzięki czemu ma stosunkowo długą jak na polskie warunki datę przydatności do spożycia. Jest to dla mnie trochę dziwne, biorąc pod uwagę charakterystykę mocniej chmielonych piw, które im świeższe tym są lepsze. W przypadku mojego Komesa do końca “gwarancji” został jeszcze rok.

Recenzowane dziś piwo w składzie oprócz słodu jęczmiennego ma również pszeniczny, nachmielone zaś zostało mieszanką pięciu nowofalowych, ale też i kontynentalnych, odmian chmielu: Cascade, Simcoe, Hersbrucker, Fuggle oraz Herkules.

Styl: belgian IPA
Ekstrakt:
 16,5° Plato
Alk. obj.:
 8%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 31.01.2019

Kolor: Złote, klarowne.
Piana: Biała, drobna i gęsta. Tworzy obfitą, sztywną czapę.
Zapach: Aldehyd octowy – czyli zielone, niedojrzałe jabłko lub farba emulsyjna. Do tego trochę bardziej belgijskich aromatów owocowych, jak np. gruszka, brzoskwinia.
Smak: Piwo jest słodkie i to tak niezbyt przyjemnie, określiłbym je nawet jako cukrowo słodkie. Do tego w smaku pojawia się wspomniany już wyżej aldehyd octowy, czyli niedojrzałe jabłko. Podobnie jak w zapachu dochodzi też gruszka. Charakterystycznych dla belgian IPA fenoli, przyprawowości nie czuję. Amerykańskich odmian chmielu również. Przy ogrzewaniu pojawia się zbożowość. Piwo jest smukłe, wodniste. Na finiszu niezbyt intensywna goryczka, trochę alkoholowa. Piwo grzeje w przełyk.
Wysycenie: Po mocnym spienieniu się piwa nagazowanie było niskie.

Komes Belgian IPA

Szału nie ma. Komes Belgian IPA jest dla mnie za słodkie, i to zdecydowanie. Chmiel gdzieś uleciał, a w zamian otrzymałem wyraźny jabłkowy aromat. Nie bardzo wyobrażam sobie, jak to piwo mogłoby smakować za rok, pod koniec terminu przydatności do spożycia. Niemniej nie czułem w nim przeszkadzającej w degustacji alkoholowości, na którą wielu recenzentów narzeka. Chociaż pod tym względem miałem szczęście ;).

Cena: otrzymane w prezencie