Milkshake PACiemne piwa i laktoza to połączenie sprawdzone i popularne wśród polskich browarów kraftowych. Jednym z objawień ubiegłego roku były jednak milkshake IPA, czyli mocno chmielone piwa z dodatkiem owoców i właśnie laktozy, które w swoim zamyśle przypominać mają mleczne “szejki” owocowe. O, dziwo – mimo ich dużej popularności – tego typu piw piłem niewiele – na blogu zrecenzowałem póki co jedynie dwa. Dzięki uprzejmości Browaru Bytów mam okazję spróbować kolejnego milkshake’a, choć tym razem nie jest to IPA, ale pale ale o odkrywczej nazwie Milkshake PA.

Browar Bytów, gdzie piwowarem jest znany w Szczecinie i okolicach Michał Kordek, przed samymi Świętami Wielkanocnymi przysłał mi cały karton piw z całego przekroju stylów. Wśród nich znalazły się m.in. piwa nowofalowe, jak west coast IPA, czy też recenzowane dziś Milkshake PA. Jak dotąd nie miałem zbytnio okazji zapoznać się z piwami z tego browaru, więc spodziewajcie się, że w najbliższym czasie bytowskie piwa będą pojawiać się u mnie w dość regularnych odstępach. Tak więc – stay tuned ;). Na pierwszy ogień postaram się wziąć piwa mocno chmielone, które zwykle niezbyt dobrze znoszą upływ czasu.

Na czym polega fenomen tego rodzaju piw? Myślę, że sytuacja wygląda analogicznie jak przy vermont IPA, inaczej nazywanych new england IPA. Piwa w obu tych stylach są zwykle aromatyczne, owocowe, dość słodkie, z niezbyt intensywną goryczką. A to się podoba konsumentom (choć oczywiście nie wszystkim 😉 ). I właśnie te cechy zwykle skupiają się w milkshake IPA i pale ale – aromaty owocowe to zasługa mieszanki nowofalowych chmieli i dodanych owoców, zaś słodycz pochodzi z laktozy. Dodatkowo, za efekt zbliżony do jogurtu lub milkshake’a, odpowiadają zwykle płatki owsiane lub pszeniczne, które wprowadzają gładką, aksamitną teksturę i podwyższają treściwość trunku.

Do Milkshake PA Browar Bytów postanowił dodać pulpę z moreli. Wydaje mi się, że jest to pierwsze piwo z tym owocem, które mam okazję degustować. Nie jest to więc zbyt częsty składnik w polskim krafcie. Ponoć jednak, aby w piwie uzyskać smak i aromat brzoskwini, należy dodać… właśnie moreli (pomijam tu belgijskie lub dzikie drożdże, które również mogą dawać tego rodzaju profil smakowy).

Poza tym w zasypie znalazły się słody jęczmienne, słód pszeniczny, płatki pszenne oraz owsiane. Milkshake PA oczywiście zostało dosłodzone laktozą, która jest cukrem niefermentowalnym przez drożdże, przez co przechodzi do gotowego piwa. Niestety, na etykiecie nie zamieszczono szczegółowych informacji na temat chmielenia. A szkoda.

Aha, jak już jesteśmy przy etykiecie. Nie będę się zbytnio rozpisywał poza tym, że jest ona paskudna. Ba, etykiety Bytowa należą wg mnie do czołówki najbrzydszych piwnych etykiet :P.

Styl: milkshake pale ale
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 5,1%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 21.11.2018

Kolor: Żółto-pomarańczowe, trochę przybrudzone. Bardzo mętne.
Piana: Niezbyt obfita, nie chce się zbytnio budować nawet przy energicznym nalewaniu. Po chwili pozostaje jedynie obrączka i nieregularna cieniutka wyspa.
Zapach: Owocowy, wyraźne morele. Zapach przypomina mus lub przecier morelowy.
Smak: Wyraźnie owocowe, morelowe. W tle trochę cierpkie posmaki drożdżowe, ale też nuty zbożowe. Finisz goryczkowy, przypominający grejpfruta, trochę cierpki. Goryczka średnio intensywna, przyjemna, choć troszkę długa. Słodycz od laktozy jest delikatna, gdybym nie starał się jej wyczuć, pewnie bym jej nawet nie zauważył. Milkshake PA sprawia wrażenie treściwego, gładkiego na podniebieniu.
Wysycenie: Umiarkowane.

Milkshake PA

Smaczne piwo. Jak na milkshake’a przystało, jest ono intensywnie owocowe i gładkie w odbiorze. Spodziewałem się jednak, że będzie słodsze. A i sama goryczka była wyraźna (a nawet mogłaby być ciut krótsza), więc nie jest to typowe piwo z gatunku #teamslodyczka. Całość wyszła bardzo fajnie. Na lato pewnie jak znalazł :).

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Kaszubskim Bytów