11692482_1442504936059229_728679366271277773_nPo wtorkowej premierze piwa Fruit Wheat Cieszyński, które jest tegorocznym Grand Championem XIV Konkursu Piw Domowych w Cieszynie, przez branżowe strony internetowe i profile na Facebooku przewinęła się fala kontrowersji.  Nie trzeba być przesadnie uważnym obserwatorem, aby zauważyć, że na fanpejdżach sklepów specjalistycznych z piwem oraz pubów o Grand Championie zaskakująco cicho, na co złożyło się kilka czynników.

Przede wszystkim jest to pokłosiem afery z Porterem Jubileuszowym ze Szwestką, o której swego czasu pisałem. Przypomnę, że chodziło o sposób dystrybucji tego porteru bałtyckiego – początkowo został on wysłany do sklepów specjalistycznych z informacją, że piwo jest w ilości mocno limitowanej, stąd jego wysoka cena. Po jakimś czasie trunek ten pojawił się w hipermarketach i to w cenie niższej niż ta oferowana przez hurtownie, co zdenerwowało drobnych sprzedawców. Właśnie dlatego wiele sklepów i pubów postanowiło zrezygnować z organizacji premierowych eventów i nie wprowadzać tegorocznego Grand Championa do swojej oferty. Skutek tego jest taki, że ponoć Fruit Wheat Cieszyński jest piwem dość trudnym do zdobycia. Faktycznie, fanpejdże szczecińskich sklepów Elysium i Chmiel – Świat Piwa pominęły tę premierę milczeniem, więc póki co Grand Championa nie kupiłem i w sumie nie wiem, czy zakupię. 

Drugim problemem dość skutecznie hamującym popyt na to piwo, czy to ze strony pubów i sklepów, jak również ze strony końcowego klienta, jest zaporowa cena tego truskawkowego pszeniczniaka. A ta ponoć przekracza 10 zł za butelkę oraz 450 zł za beczkę, co przy tak lekkim piwie jest ewenementem. Browar Zamkowy w Cieszynie tłumaczy jednak, że do piwa trafiła duża ilość liofilizowanej truskawki, która do najtańszych surowców nie należy. Dodatkowo dotarły do mnie wieści, że jakość Fruit Wheat Cieszyńskiego dość mocno odbiega od oryginalnego piwa konkursowego, które zostało uwarzone przez Piotra Machowicza. 

Wygląda na to, że Browar Zamkowy w Cieszynie nie ma dobrej prasy i niestety może się to negatywnie odbić na idei KPD i Grand Championa. Szkoda, że dzieje się to w momencie, gdy cieszyński browar zaczął się dobrze dogadywać z PSPD, czego dowodem jest choćby zamieszczenie loga stowarzyszenia na etykiecie tego truskawkowego piwa. Mam nadzieję, że nie zaowocuje to tym, że jeden z najciekawszych polskich konkursów całkowicie zniknie z kalendarza piwnych imprez.