WeizenbockJak pewnie wiecie, staram się dość uważnie obserwować piwne debiuty i premiery. Jednak będąc ostatnio w jednym z marketów trafiłem na coś, o czym do tej pory nie słyszałem – tj. o piwie Weizenbock z Browaru Piwni Koledzy. A czy Wy słyszeliście o takim kontraktowcu, warzącym swoje piwa w Janie Olbrachcie Rzemieślniczym w Piotrkowie Trybunalskim? :). Do mnie nic na jego temat do tej pory nie dotarło i jestem praktycznie w 100% pewien, że jest to marka własna sieci Intermarche. I wiele wskazuje na to, że jest to ten “gorszy” rodzaj kontraktowców – tj. taki, który niejako po kryjomu regularne piwo z oferty danego browaru sprzedaje pod własną marką i z własną etykietą.

Wątpliwości, czy faktycznie jest to marka Intermarche, rozwiewa informacja, że piwo wyprodukowano dla SCA PR Polska z Tarnowa Podgórnego, a jest to właśnie… centrala wspomnianej już sieci. Nie byłby to pierwszy tego typu przypadek – tego typu praktyki prawdopodobnie stosowały/stosują już m.in. Łebski Browar, czy też Hedgehog znany z hipermarketów Tesco. Jest to o tyle prawdopodobne, że Weizenbock od Piwnych Kumpli ma dokładnie takie same parametry jak uwarzona w tym samym stylu Córa Koryntu z oferty Jana Olbrachta Rzemieślniczego. Jest tu zatem niewiele miejsca na przypadek, szczególnie że ów kontraktowiec nie ma ani strony internetowej, ani nawet profilu na Facebooku! Wygląda to tak, jakby Piwnym Kolegom nie zależało na rozgłosie, a model sprzedaży oparli na ewentualnej niewiedzy konsumentów.

Warto jeszcze napisać kilka słów o samym stylu, jakim jest weizenbock. Jak sama nazwa wskazuje jest to połączenie piwa pszenicznego w stylu bawarskim (hefeweizen) z koźlakiem. W teorii jest to najczęściej mocniejszy, bardziej karmelowy pszeniczniak – zatem pijąc trunek tego rodzaju należy się spodziewać zarówno nut bananowych, goździkowych, czasem gumy balonowej, ale też np. owoców (śliwek, rodzynek), czy też karmelowych. Chmiel zwykle nie gra wielkiej roli, a goryczka w tym stylu bywa raczej niska. Do tej pory regularna jego wersja jak na razie jeszcze nie pojawiła się. Przeczytać mogliście jednak moje wrażenia z degustacji wymrażanego koźlaka pszenicznego, czyli weizen eis­bock.

Niestety na etykiecie producent nie zdradza szczegółów składu surowcowego – podane zostały jedynie ogólniki

Styl: weizenbock
Ekstrakt:
 16,5%
Alk. obj.:
7%
IBU:
 15

Data przy­dat­no­ści: 04.04.2017

Kolor: Pomarańczowe, mętne.
Piana: Umiarkowanie obfita, po nalaniu słychać wyraźne syczenie, ale piana dość długo się utrzymuje równym kożuszkiem.
Zapach: Bananowy, z lekką gumą balonową. W tle sporo akcentów zbożowych.
Smak: Wszystko, to co powinien mieć dobry weizen – jest drożdżowo i bananowo. No, może przydałoby się więcej goździka. Początkowo piwo smakuje jak mocny pszeniczniak, nut charakterystycznych dla koźlaka nie było za wiele. Trochę mdlący, z uwagi na całkowity brak goryczki i wyraźną słodycz, karmel zaczyna wyłazić po ogrzaniu. W tle pojawiają się też niezbyt intensywne nuty opiekane, tostowe. Piwo jest treściwe.
Wysycenie: Wysokie – na poziomie weizena.

Weizenbock

Weizenbock od Piwnych Kolegów zdecydowanie niczego mi nie urwało. Jak dla mnie oferuje ono bardzo niewiele – można powiedzieć, że jest to zwykły pszeniczniak na sterydach. Cechy koźlaka nieśmiało pojawiają się dopiero po ogrzaniu. Spodziewałem się czegoś ciekawszego.

Ocena: 3,6/5
Cena: otrzymane w prezencie