Frau RibbentropNa moim blogu staram się raczej nie tykać polityki, jednak nie zawsze się tak da, głównie za sprawą różnych kontrowersyjnych pomysłów, czy to polityków czy to browarów. Dziś mamy ten drugi przypadek, a wszystko dzięki Marii – mojej bardzo dobrej koleżanki z Ukrainy. Będąc ostatnio za naszą wschodnią granicą zahaczyła po drodze Lwów – miasto, w którym warzy jeden z nielicznych nowofalowych browarów rzemieślniczych, a przynajmniej ten najbardziej znany – Pravda Beer Theatre (ukr. Театр пива „Правда”). Warzone tam piwa przez użytkowników Ratebeera uważane są za najlepsze na Ukrainie. Ja zaś otrzymałem w prezencie dwa z nich – w tym recenzowanego dziś witbiera o nazwie „Frau Ribbentrop„.

Co Browar Pravda i wspomniany wyżej wit ma wspólnego z polityką? A to, że główną bohaterką etykiety tego piwa jest… Angela Merkel :). Ostatnio, za sprawą kryzysu migracyjnego w Europie, kanclerz Niemiec nie ma dobrej opinii, jednak akurat nie o tę kwestię chodzi ekipie ze Lwowa. Ukraińcy mają bowiem za złe Angeli jej zachowanie wobec agresji Rosji na wschodnie rubieże ich państwa i aneksję Krymu. Swoje niezadowolenie postanowili za pomocą jednego z piw. Merkel na tej etykiecie została przyrównana do Ribbentropa, który przez spory kawałek czasu również świetnie dogadywał się z Moskwą, czego efektem był pakt Ribbentrop-Mołotow. W zamieszczonej na butelce „morskiej opowieści” czytamy wprost, że kanclerz Niemiec próbuje dokonać niemożliwego – sprzeciwiać się agresywnej polityce Putina, prowadząc jednocześnie z nim biznesy. Jest to więc klasyczne podejście typu „zjeść ciastko i jednocześnie dalej je mieć”. Sama etykieta jest świetnie wykonana – Angela jest na niej pokazana, jako dumna i twarda przywódczyni, a jej poza może kojarzyć się z portretami znanych z historii dyktatorów. W tle widzimy ramę (zapewne od obrazu), zza której wyglądają niedźwiedzie – symbole Berlina. Jeden z nich trzyma w łapie flagę Niemiec, drugi zaś flagę Rosji, a na głowie ma czapkę rosyjskiego żołdaka. Całość wygląda naprawdę ciekawie i spójnie.

Wnętrze pubu Pravda – Beer Theatre. Fot. MP

Jeśli chodzi o Browar Pravda – a w zasadzie Teatr Piwa „Pravda”, to powstał on w 2014 r. i mieści się w jednej z kamienic przy lwowskim rynku. Oprócz browaru na miejscu jest pub oraz sklep z piwem butelkowym (na stronie www działa też sklep internetowy). Założycielem Pravdy jest pochodzący z Kijowa Jurij Zastavny, a głównym piwowarem… Amerykanin Cory McGuiness. Obecnie ekipa liczy 8 osób i jest silnie zmaskulinizowana – nie ma w niej ani jednej kobiety. Przeglądając stronę widać, że browar jest całkiem płodnym producentem – od początku wypuszczono już 25 różnych rodzajów piwa. To co się rzuca w oczy – chłopaki są chyba miłośnikami belgijskiego piwowarstwa, ponieważ w portfolio mają m.in. belgian blonde’a, witbiera, dubbla, belgian strong ale’a, czy też quadrupla. Oczywiście w ofercie nie zabrakło w ofercie stoutów, w tym jego imperialnej wersji. Jednak wg Ratebeera najlepszym piwem Pravdy jest właśnie belgijski blond –  Pravda Fresh Hop Vatra. Lokal ten (jak również wiele innych we Lwowie) odwiedził i pokrótce opisał Wojtek z blogu roadtripbus.pl – jeśli jesteście ciekawi jego opinii to zapraszam do jego wpisu „Najlepsze bary i restauracje we Lwowie”.

Wracając do Frau Ribbentrop – to, tak jak wspomniałem już wyżej, jest to witbier. Co mnie niepokoi, to fakt, że po odszyfrowaniu wymienionego na etykiecie składu z ukraińskiej cyrylicy, nie znalazłem w nim ani kolendry, ani skórki pomarańczy, a nie muszę już chyba Wam wspominać, że dodatki te są nieodłączną częścią tego stylu. No, nic – mam nadzieję, że jest to tylko przeoczenie ze strony Ukraińców, niemniej na stronie, gdzie szczegóły są podane w języku angielskim, również nie ma nawet słowa o tych brakujących składnikach, chociaż są wymienione np. użyte odmiany chmielu: Magnum, Celeia. Napisałem na Facebooku w tej sprawie do browaru, do momentu publikacji tego wpisu niestety nie dostałem żadnej odpowiedzi. A szkoda.

Po szczegóły na temat charakterystyki stylu, jakim jest witbier, odsyłam do recenzji klasyki tego gatunku, czyli Hoegaardena Wit Blanche.

Styl: witbier
Ekstrakt:
 10,5%
Alk. obj.:
4,5%
IBU:
 13

Data przy­dat­no­ści: 02.03.2017

Kolor: Żółte, mętne.
Piana: Obfita, drobna i śnieżnobiała. Głośno sycząc, w umiarkowanym tempie redukuje się do obwódki i sporych wysp.
Zapach: Niezbyt intensywny. Początkowo do nosa doszły zapałczane nuty siarkowe, potem trochę cytrusów i sporo zboża. W tle trochę nut przyprawowych
Smak: Frau Ribbentrop jest piwem  wytrawnym, wodnistym. Jest przede wszystkim zbożowe i drożdżowe, na drugim planie są wyczuwalne słodkawe cytrusy, chociaż w składzie nie podano charakterystycznych dla witbiera dodatków: skórki górzkiej pomarańczy i kolendry. Niemniej jestem prawie pewny, że kolendrę wyczuwam – niezbyt intensywnie, ale jednak wyczuwam
Wysycenie: Wysokie, trochę drażni.

Frau Ribbentrop

Frau Ribbentrop

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, witbiery bardzo lubię – szczególnie latem. W mojej opinii są to bardzo przystępne piwa, idealne dla kogoś, kto jest dopiero na początku swojej drogi do poznania ciekawszych trunków z wody, słodu, chmielu i drożdży. Frau Ribbentrop niestety nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia – w swojej kategorii jest raczej przeciętnym piwem, a przede wszystkim mało witbierowym. Choć wydaje mi się, że jednak kolendra została dodana, to i tak piwo zdominowane jest przez nuty zbożowe. Do tego niestety przeszkadza ciut za wysokie nagazowanie. Ciekawostką jest to, że na etykiecie Browar Pravda podaje jedynie datę butelkowania i zaleca spożycie tego piwa w ciągu pół roku. Nie jestem pewny, czy dawanie całkiem długiej przecież gwarancji na piwo typu witbier jest dobrym pomysłem, jednak nie chciałem tego sprawdzać i postanowiłem wypić je jak najszybciej. Mam nadzieję, że drugie piwo z tego browaru będzie znacznie lepsze :).

Cena: otrzymane w prezencie (na Ukrainie kosztuje 32 hrywny, czyli około 5 zł)