Cup CakeBrokreacja przyzwyczaiła już nas do tego, że lubi eksperymentować. Ostatnio m.in. jednocześnie wypuściła dwie wersje potrójnego IPA Stockholm Syndrome – jedna to piwo z tradycyjnym chmieleniem, do drugiej natomiast trafiły aromaty. Browar nie wskazał, które piwo jest które, dzięki czemu konsumenci otrzymali nie lada zagadkę. Piw nie piłem, ale ponoć ich rozróżnienie zdecydowanie proste nie jest. Trunek, który dzisiaj chciałbym Wam zaprezentować – Cup Cake – na rynku pojawił się przy okazji podwójnej premiery, razem z Wine Cake. Oba to wheat wine, które różnią się tym, że drugi był leżakowany w beczce po czerwonym winie.

Brokreacja to krakowska inicjatywa kontraktowa. Obecnie, po tym jak do jej składu dołączył Jurek Gibadło – autor bloga jerrybrewery.pl – ekipa browaru liczy cztery osoby. Browar powstał w maju 2015 r. i jego ojcami założycielami byli: Mateusz Górski – piwowar domowy, certyfikowany sędzia oraz grafik Filip Kuźniarz. Później dołączył do nich Marcin Szymański, zaś w listopadzie ubiegłego roku szeregi Brokreacji zasilił Jurek Gibadło, autor bloga jerrybrewery.pl.

Wheat wine to dość rzadko spotykany styl piwa. W zasadzie jest to bardziej wariacja na temat barleywine niż osobny gatunek. Część oryginalnie jęczmiennego zasypu zastąpiono słodem pszenicznym. Tak jak jego pierwowzór jest to mocne, ekstraktywne piwo o bursztynowej barwie. W tym przypadku jest to 24° Plato i 11% alkoholu. Dodatkowo trunek ten został nachmielony amerykańskimi odmianami: Magnum, Citra oraz Amarillo. Umiarkowanie intensywne chmielenie w zamyśle ma równoważyć słodycz podbudowy słodowej, która w tym piwie zapewne gra pierwsze skrzypce.

Poza samym napojem (tym razem niekoniecznie chłodzącym) na uwagę zasługuje jego etykieta, której projekt jest po prostu rewelacyjny. Motyw wprost sugeruje, że Cup Cake to piwo, które powinno trafić w gusta zwolenników #teamsłodyczka ;). Mamy więc na niej apetyczną babeczkę z kremem z wisienką i rurką. Wygląda to naprawdę fajnie. Poza tym etykieta jest nieprzeładowana zbędną treścią – tekstu jest tyle, ile być na niej powinno.

Styl: american wheat wine
Ekstrakt:
 24%
Alk. obj.:
 11%
IBU:
 50

Data przy­dat­no­ści: 09.12.2017

Kolor: Bursztynowe, wpadające w czerwień. Umiarkowanie, równomiernie zmętnione.
Piana: Mimo agresywnego nalewania nie chce się tworzyć. Powstaje jedynie rachityczna warstwa drobnych, średnich i dużych pęcherzyków. Obrączka, która utrzymuje się na dłużej zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Słodki, słodowy, melasowy, owocowy (figi, zielone śliwki), delikatnie karmelowy. W tle pojawia się charakterystyczny, nielubiany przeze mnie zapach słodu pilzneńskiego.
Smak: Jest słodko, bardzo słodko. Słodycz jest przede wszystkim słodowa, wpadająca trochę w cukierkową. Po chwili pojawia się sporo owoców – przede wszystkim figi, ale nie świeże, a znane mi przede wszystkim z smokvicy, czyli chorwackiej rakiji z figami. Jest też trochę toffi oraz sporo warzywnego posmaku słodu pilzneńskiego. Goryczka szlachetna, świetnie zbalansowana, wyraźnie zaznaczona. Cup Cake jest piwem bardzo treściwym. Alkohol dobrze ukryty, jedynie delikatnie rozgrzewa w gardle. Piwo jest bardzo treściwe.
Wysycenie: Niskie. Cup Cake jest piwem praktycznie płaskim.

Smaczne piwo, choć mnie osobiście trochę przeszkadzał zbyt mocno wyczuwalny słód pilzneński, na który jestem jakoś wyczulony. Poza tym jest słodko, owocowo, wręcz cukierkowo. Goryczka, choć deklarowane IBU nie należy do hardkorowych, spełnia swoje zadanie i w przyjemny sposób kontruje słodycz. Posmaków spirytusowych nie ma w tym piwie wcale. Dość spora wszak moc zaznacza się jedynie przed przyjemne rozgrzewanie w gardle. Cup Cake to trunek dobry, choć według mnie byłby jeszcze lepszy, gdyby w zasypie zastąpić wspomniany już słód pilzneński.

Cena: otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem Chmiel – Świat Piwa