Grodziskie Imperialne

Mimo wielu starań polskiego kraftu, tajemnicą poliszynela jest to, że grodziskie słabo się sprzedaje. Jedynym browarem, który specjalizuje się w tym stylu i grodzisza ma w stałej ofercie jest Browar Grodzisk, który też coraz bardziej zaczyna eksperymentować. Jednym z takich eksperymentów jest owoc kooperacji z amerykańskim Browarem Live Oak Brewing Company z Teksasu – Imperialne Grodziskie.

Tyle się u nas w Polsce dzieje, że w trzyletniej historii bloga sięgnąłem tylko po jedno piwo z USA. Jeśli weźmie się pod uwagę to, że przed wybuchem piwnej rewolucji amerykańskie piwa były czymś w rodzaju piwnego Graala, to ciężko w to uwierzyć. Ale tak właśnie jest – być może w tym roku postaram się to nieco zmienić. Namiastką tego jest recenzowane dziś piwo, które jednak było uwarzone w Polsce, w Grodzisku Wielkopolskim.

Oczywiście nie jest to taki zwyczajny grodzisz – kooperujące ze sobą browary postanowiły podwoić tradycyjny dla tego stylu ekstrakt z 7.7% do 15,4%. Wyciągnięto z tego 7% alkoholu. Pod względem parametrów ciężko jest więc mówić tu o grodziskim, który w swej regularnej formie jest piwem bardzo lekkim, niskoalkoholowym i mocno musującym. Do nachmielenia piwa Grodziskie Imperialne wykorzystano natomiast polskie nowofalowe chmiele dostarczone przez firmę PolishHops. Nie wszystkie zostały wymienione na etykiecie, ale w kompozycji znalazły się m.in. Zula oraz Magnum.

Zanim przejdę do degustacji, jeszcze parę słów na temat Live Oak Brewing Company. Jest to browar działający w Austin w stanie Teksas. Co ciekawe, w swojej stałej ofercie ma on… piwo grodziskie, i to o dość prawilnych parametrach: 8° Plato i 3% alkoholu. Ekipa Live Oak określa siebie zresztą jako miłośników tego polskiego stylu.

Jest to drugie piwo po session IPA PiA z Trzech Kumpli, które miałem okazję próbować podczas mojego wyjazdu w góry, o czym zresztą pisałem już na moim fanpejdżu na Facebooku.

Styl: imperialne grodziskie
Ekstrakt:
 15,4° Plato 
Alk. obj.:
 7%
IBU:
 40

Data przy­dat­no­ści: 27.05.2019

Kolor: Złote, mocno zamglone.
Piana: Jak na grodziskie – mało imponująca. Dość niska, ale trwała. Nie przypomina piany z regularnego grodzisza, która potrafi nie zmieścić się nawet w dużej szklance. 
Zapach: Głównie wędzonka – mnie osobiście przypominała ona wędzony ser, oscypka. Może dlatego, że akurat byłem w Tatrach.
Smak: Pomimo głębokiego odfermentowania piwo jest treściwe. Tu również dominuje serowa wędzonka – może to być zasługa lekkiego diacetylu, który mam wrażenie, że pojawia się w tym piwie. Ciężko powiedzieć, że jest to grodzisz – brakuje w nim lekkości. Poza tym pojawia się nieco owocowej słodyczy – zapewne od chmielu. Goryczka jest zaznaczona, ale przyjemna i szlachetna.
Wysycenie: Umiarkowane.

Grodziskie Imperialne
Grodziskie Imperialne

Mam problem z tym piwem. Grodziskie Imperialne jako rauchbier jest piwem bardzo dobrym – intensywnie wędzonym, nieźle nachmielonym. Zatraciło jednak swój charakter piwa grodziskiego, czyli napoju lekkiego, idealnego na letnie upały. Polsko-amerykański trunek jest przyciężki, ale na szczęście nie męczący. O wiele bardziej wolę eksperymenty na regularnej, lekkiej wersji grodzisza – jak np. te z dodatkiem herbaty.

Cena: 6,90 zł za 0,5 litra w zakopiańskim sklepie specjalistycznym

Przypominam, że na moim blogu trwa głosowanie na Nowość Miesiąca. W specjalnie przygotowanym formularzu można wybrać trzy najciekawsze piwa, które pojawiły się w minionym miesiącu.

Link do ankiety:
https://www.chmielnik-jakubowy.pl/od-dzis-na-blogu-wybieramy-nowosc-miesiaca/