Ostatnie dwa miesiące były ciężkie. Od ośmiu lat mam świnki morskie, niestety pod koniec marca zaczęły się poważne problemy zdrowotne u 6-letniej seniorki stada. W miniony piątek stan prosiaka gwałtownie się zaostrzył i mimo 2-miesięcznej walki nie udało się jej uratować, i trzeba było skrócić jej cierpienie. Musiałem trochę po tym odpocząć, stąd przez ostatnie dni na portalu niewiele się działo. No, ale postaram się już wrócić do recenzowania piw – dziś postanowiłem sięgnąć po polskiego klasyka, który chyba jest jednym z pierwszych polskich stoutów. Mowa tu oczywiście o uwarzonym przez Browar Jabłonowo piwie Belfast z serii Manufaktura Piwna.

Wcześniej byłem jakoś przekonany, że Belfast jest ciemnym lagerem. Na kontrze jest jednak wyraźnie napisane, że mamy tu do czynienia z irish stoutem. Początkowo był to trunek mocny, mający wówczas aż 8 procent alkoholu. Bodaj w 2011 r. Browar Jabłonowo zdecydował się odchudzić to piwo i zmniejszyć zawartość alkoholu do 6,5 procent, przy zachowaniu tego samego ekstraktu na poziomie 14° Plato, a to oznacza, że w teorii znacząco powinna wzrosnąć słodycz. Niepokoi mnie jednak coś innego, o czym czytamy na stronie internetowej Browaru Jabłonowo, a mianowicie:

Reklama

– Piwo to nawiązuje do oryginalnych irlandzkich stoutów, jednakże na potrzeby polskiego rynku jego ostra gorycz została złagodzona tworząc specyficzny, delikatny smak – pisze Jabłonowo.

Warzone w Irlandii stouty bywają różne – taki Guinness to w zasadzie dry stout. No, ale w kraju czterolistnej koniczyny znajdziemy stouty wyraźnie słodsze i mniej palone (nie wszystkie browary używają palonego jęczmienia). I zapewne do tego odwołuje się Jabłonowo pisząc o „staroirlandzkiej recepturze”). Co ciekawe, w składzie piwa Belfast obecne są płatki jęczmienne. Czyli można się spodziewać piwa słodkiego, łagodnego i gładkiego.

Etykieta jest okej. Nie powala, ale też nie odrzuca. Na pewno jest charakterystyczna i od tych kilkunastu lat dobrze widoczna na półkach sklepowych. Mamy na niej schematyczny wygląd ciemnego piwa z brązowawą pianą. Nie mam większych uwag do tego.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Belfast:

woda, słody jęczmienne, płatki jęczmienne, chmiel.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane

Parametry piwa Belfast:

Styl: irish stout
Ekstrakt:
 18° Plato
Alk. obj.:
 6,5%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 04.10.2021

Wygląd: Czarne, pod światło klarowne, z rubinowymi przebłyskami.
Piana: Kremowa, beżowa. Dość trwała, po dłuższej chwili zostaje jedynie wyraźnie zaznaczona obrączka przyklejona do szkła.
Aromat: Kawowy, z nutką jakby śmietankową. Czyżby diacetyl? Jest też coś warzywnego w aromacie.
Smak: Zaskakująco słodkie, nie spodziewałem się, że słodycz jest aż tak intensywna. Tu mlecznych nut już nie wyczuwam, jednak posmaki warzywne są obecne, chociaż może to być kwestia użycia słodu pilzneńskiego. Dominuje jednak kawa i to taka wyraźnie posłodzona. Goryczka palona, niezbyt intensywna.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.

Manufaktura Piwna: Belfast

Oj, Belfast jest dla mnie zdecydowanie zbyt słodkim piwem. Do tego dochodzą nie do końca przyjemne nuty sugerujące obecność wad – diacetylu i DMS-u. Jest to trunek dla miłośników słodszych piw. Ci, którzy szukają wytrawnego, kawowego, palonego smaku, będą zawiedzeni.

Cena: piwo otrzymane w prezencie

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
80 %
Aromat:
60 %
Smak:
64 %
Poprzedni artykuł#983: Nepomucen/Karczewski – Biegacz
Następny artykułPoznaliśmy wyniki konkursu Greater Poland
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.