Abbaye de Vauclair ImperialeŁadna czarna butelka zamknięta korkiem, etykieta przypominająca produkty klasztorne – tak w skrócie prezentuje się francuskie piwo, które kilka miesięcy temu dostępne było w sklepach sieci Lidl. Na półki sklepowe wówczas trafiło recenzowane w sierpniu Abbaye de Vauclair Biere Blonde oraz to, którym zajmę się dzisiaj, a mianowicie Abbaye de Vauclair Imperiale z browaru Les Brasseurs De Gayant. Jest to strong lager z dodatkiem suszonej skórki pomarańczy. Poza tym skład tego piwa jest bardzo ciekawy, ale o tym za chwilę :).

Przypomnę, że Abbaye de Vauclair Biere Blonde było trunkiem dziwnym – przede wszystkim jeśli chodzi o skład. Znalazły się w nim m.in, glukoza, aromat karmelowy, fruktozę, karmel amoniakalny oraz kwas askorbinowy. Brzmi na bogato prawda? ;). Tak na poważnie to na szczęście w przypadku dzisiejszego piwa wygląda to znacznie lepiej. Nie ma już tyle chemii, a podany na etykiecie zasyp jest zakakująco złożony. Oprócz słodu jęczmiennego mamy w nim słód owsiany, pszeniczny i żytni. A wszystko to w imperialnym lagerze! Ogólnie trzeba przyznać, że kontretykieta została dużo lepiej przygotowana przez dystrybutora w porównaniu do etykiety blonde’a. Nie ma na niej rażących błędów, co rzucało się w oczy w przypadku poprzedniego piwa.

Browar Les Brasseurs De Gayant ruszył w 1919 r. i położony jest w północnej Francji, niedaleko granicy z Belgią. Internety podpowiadają, że pokaźną część jego portfolio zajmują marki własne marketów i właśnie jedną z nich jest Abbaye de Vauclair.

Styl: strong lager
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 7,5%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 24.11.2018

Kolor: Złote, klarowne.
Piana: Średnia, drobna i dość trwała.
Zapach: Dość czysty, słodowy, ale bardzo słodki.
Smak: #Teamsłodyczka motzno. Piwo smakuje jak typowy, ordynarny strong lager. Jest słodko i to bardzo. Pomarańczy nie czuję, chyba że wtopiła się w tę całą słodycz. Finisz lekko alkoholowy. Goryczki brak
Wysycenie: Wysokie.

Abbaye de Vauclair Imperiale

Uuu, Abbaye de Vauclair Imperiale to niesmaczne piwo. W zasadzie tu mogłaby się ta recenzja zakończyć, ale coś jeszcze jednak naskrobię. #Teamsłodyczka do sześcianu… Tak nieprzyjemnie słodkiego piwa dawno już nie piłem. Na domiar złego nie ma w nim niczego, co mogłoby tę słodycz skontrować. Sytuacja więc wygląda identycznie jak w przypadku Abbaye de Vauclair Biere Blonde. Właśnie przez to tę niemałą przecież butelkę (0,75 l) męczyłem chyba ze dwie godziny, ale wypiłem. Szkoda było mi to piwo wylać. Obiecanej w składzie pomarańczy zbytnio nie uświadczyłem. Nie polecam – szkoda czasu, pieniędzy i zdrowia.

Ocena: 2,4/5
Cena: 7 zł za 0,75 litra w markecie