TsingtaoChiny to największy na świecie producent piwa. Mimo to stawiam dolary przeciwko orzechom, że przeciętny polski piwosz będzie miał niesamowite problemy, aby wymienić choćby trzy chińskie piwne marki. Wynika to przede wszystkim ze słabej dostępności piw z Państwa Środka w Polsce. Jedno z nich – Tsingtao z browaru o tej samej nazwie – ostatnio pojawiło się jednak w jednym z polskich dyskontów, wypić je można również w chińskich restauracjach w Polsce. W ramach kronikarskiego, blogerskiego obowiązku przydałoby się mu przyjrzeć – tym bardziej, że otrzymałem je w prezencie, choć, jak sami wiecie, po zwykłe koncernowe lagery sięgam niezmiernie rzadko.

Wg Wikipedii Tsingtao to największy w Chinach browar. W zasadzie powinienem napisać “browary”, ponieważ obecnie piwo pod tą marką warzone jest w kilku różnych browarach w różnych częściach Chin. Historia Tsingtao zaczyna się na początku XX wieku, kiedy to pod nazwą Nordic Brewery Co Ltd zaczęto warzyć piwo, którego głównym odbiorcą mieli być Europejczycy przybywający do tego olbrzymiego państwa. Jak to bywało w tamtym czasie w różnych rejonach świata, wzorcem dla piwowarów było piwowarstwo niemieckie, w tym Reinheitsgebot. W tym przypadku nie było inaczej – szczególnie, że rejon, w którym Tsingtao powstał, w latach 1898-1914 był dzierżawiony Cesarstwu Niemieckiemu. Jednak kolejne przekształcenia własnościowe – browar trafił najpierw w ręce Japończyków, a potem chińskich komunistów – spowodowały, że zaczęto wprowadzać coraz to nowe oszczędności, m.in. poprzez używanie surowców niesłodowanych.

Wikipedia o piwie Tsingtao pisze jako o pilsie. Określenie to jak dla mnie jest bardzo często nadużywane przez koncerny, dlatego z dystansem podchodzę do tego opisu – wszak w Wikipedii znaleźć można wiele niesprawdzonych treści. Po lekturze kontry tym bardziej nie spodziewam się fajerwerków, ponieważ obecnie jednym z surowców niesłodowanych stosowanych przy produkcji tego jasnego lagera jest ryż. Do piwa pod względem smakowym wnosi on bardzo niewiele – w sumie jedynie rozjaśnia jego barwę i podnosi wytrawność. Z ciekawości spojrzałem na ocenę Tsingtao na Ratebeerze – i tu uwaga: w kategorii overall ma 4/100, a w style: 3/100 :D. Patrząc na to, szału więc się zdecydowanie nie spodziewam.

Styl: jasny lager
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 4,7%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 01.06.2017 r.

Kolor: Słomkowe, idealnie klarowne.
Piana: Umiarkowanie obfita, drobna, dość trwała. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Początkowo piwo jest bez zapachu, po ogrzaniu pojawia się słodowy niuansik i nic poza tym.
Smak: Zimne smakuje jak… woda gazowa. Po ogrzaniu dochodzi wytrawna słodowość, ocierająca się trochę o nuty mokrego zboża. Goryczki brak.
Wysycenie: Bardzo wysokie. Szczypie w gardło.

Tsingtao

Tak jak się spodziewałem – Tsingtao niczego mi nie urwało. Jest to do bólu bezsmakowy international lager, choć muszę przyznać, że wad się w nim nie doszukałem. Z obiecywanego przez autora artykułu na Wikipedii pilsa otrzymujemy bardzo niewiele i to bardzo oględnie mówiąc. W sumie dawno już nie piłem tak bezpłciowego i podobnego do wody gazowanej piwa – coś takiego nie jest wcale łatwo osiągnąć, więc szacunek dla chińskich browarników z tego powodu się należy. Niemniej z pewnością nie jest to piwo dla szukających intensywnych, rewolucyjnych doznań – ci niech się do niego nawet nie zbliżają ;).

Cena: otrzy­ma­ne w pre­zen­cie