Premiera “miodowego” Srogiego Niedźwiedzia [relacja]

0
341

Pośród lasów między Gorzowem Wielkopolskim a Dębnem zlokalizowany jest Pałacyk Łąkomin, czyli hotel, centrum konferencyjne, SPA oraz browar rzemieślniczy w jednym. Miejsce to odwiedziłem w weekend majowy przy okazji oficjalnej premiery najnowszego piwa Browaru Łąkomin, czyli Srogiego Niedźwiedzia leżakowanego w beczce po miodzie pitnym.

Obiekt ten jest położony ładnych kilkaset metrów od drogi łączącej Gorzów Wielkopolski z Dębnem, od której trzeba zjechać leśną drogą w głąb lasu. Sam teren zespołu pałacowego jest naprawdę pokaźnych rozmiarów. Nie ma na nim zbyt wielu zabudowań – jest urokliwy pałacyk myśliwski z końca XIX wieku, jest kilka zabudowań gospodarskich oraz były budynek młyna, przed którym za pomocą tamy spiętrzana jest woda, tworząc tym samym przepływowy staw. Ponoć można się w nim nawet kąpać, choć początek maja nie jest jeszcze na to odpowiednim momentem i nikt tego nie próbował ;).

Jeziorko zamieszkane jest ponoć przez ryby, łabędzie i przez… bobra, który regularnie robi wokół demolkę wśród drzew. Nie są to jedyne zwierzęta, które można zobaczyć na terenie Pałacyku Łąkomin – w specjalnie przygotowanych zagrodach trzymane są daniele, kozy oraz mieszańce dzika i świni.

Na terenie, na którym odbywała się premiera ustawione zostały stoliki, leżaki i parasole, a te się naprawdę momentami przydawały – bynajmniej nie ze względu na deszcz, ale na słońce. A jeszcze tydzień wcześniej prognozy pogody nie nastrajały zbyt pozytywnie…

Jeszcze półtora roku temu Browar Łąkomin był pierwszym browarem rzemieślniczym w województwie lubuskim i jednocześnie najmniejszym w Polsce, ponieważ dysponował mikroskopijną warzelnią o wybiciu jedynie 90 litrów. Dziś jest to 750 litrów i warzy się tam naprawdę dobre i ciekawe piwa, czego dowodem jest choćby pokaźny worek medali z różnych konkursów w Polsce i za granicą. Jak dotąd browar wypuścił około 30 piw , z czego osiem jest w stałej ofercie (wąskim gardłem jest niewielka liczba tankofermentorów, ale o tym za chwilę).

W portfolio znajdziecie m.in. takie piwa jak: Orzełek (polskie ale), Landsberger Kraft (pils niemiecki), Der Amerikaner (american german pilsner), HOP! Sarenka (belgian blond IPA), Mrówa (west coast IPA), Leśny Krecik (FES), Dziki Dzik (porter bałtycki), Belgijski Byk (quadrupel), Basior (american barleywine).

Do Pałacyku Łąkomin przyjechałem w piątek 4 maja. Po zakwaterowaniu się i zjedzeniu smacznego posiłku z grilla (zdecydowałem się na karkówkę marynowaną w piwie) wszyscy chętni mogli przejść kilkaset metrów spacerkiem do głównego budynku, aby zajrzeć do miejsca, które tygryski lubią najbardziej, czyli do browaru.

Oprowadzał nas tam piwowar Łąkomina – Adam Śmiglak. Browar mieści się w stosunkowo niewielkich pomieszczeniach piwnicy pałacu. Warzelnia składa się z trzech naczyń, które są ogrzewane elektrycznie. Obok stało pięć unitanków, z których każdy miał pojemność 1500 litrów. Z uwagi na niski w tych pomieszczeniach sufit sprzęt musiał zostać tak zaprojektowany, aby zmieścił się na przygotowanych miejscach.

Zobaczyć można było również beczki dębowe – aktualnie są wykorzystywane trzy, w tym ta pochodząca z Pasieki Dziki Miód z Dargomyśla, którą można nazwać czymś w rodzaju bohatera wieczoru. Jak już wspominałem na wstępie, to właśnie w niej leżakowane było premierowe piwo, czyli Srogi Niedźwiedź.

Premiera oficjalnie rozpoczęła się o godz. 18:00. Jej gospodarzami byli bracia Krzysztof oraz Adam Śmiglakowie oraz Artur Molenda, który w marcu dołączył do ekipy z Łąkomina. Po krótkim przybliżeniu trunku i tego, w jaki sposób on powstał, można było po raz pierwszy w Polsce przekonać się, co do piwa może wnieść beczka po miodzie pitnym. A nie był to byle jaki miód, ale recenzowany już przeze mnie tu na blogu Chmielak, czyli miód chmielony amerykańskim chmielem Chinook (odsyłam Was zresztą do jego recenzji).

Podstawowa wersja na rynku pojawiła się jeszcze w 2016 r. Premierowy wariant został wlany do jednej około 250-litrowej beczki, co dało 400 butelek o pojemności 0,375 litra oraz kilka kegów, które będą dostępne głównie na festiwalach (w tym na Szczecin Beer Fest!). Podstawki nie miałem okazji wcześniej spróbować i nie miałem też porównania degustując wersję leżakowaną w beczce po miodzie.

Na szczęście piwo było serwowane w temperaturze niewiele niższej od temperatury pokojowej (miało pewnie jakieś 15 stopni Celsjusza) i już pierwsze niuchnięcie zawartości kieliszka (piwo nalewane było do koniakówek o pojemności 200 ml) wystarczało, aby doszukać się w zapachu miodowej słodyczy. Do tego dochodziły waniliowe niuanse, dodatkowo podbijające “słodycz” aromatu. Tym, co rzucało się w oczy, jeśli chodzi o wygląd, była barwa. Trochę jasna jak na risa, co widać było szczególnie w momencie, gdy ubyło już trochę zawartości z kieliszka.

W smaku Srogi Niedźwiedź leżakowany w beczce po miodzie pitnym był przede wszystkim słodki, i to w taki miodowy sposób. Poza tym było też sporo czekolady deserowej oraz dębowej waniliny. Zdecydowanie jest to gratka dla miłośników #teamsłodyczka. Typowe dla risa cechy – takie jak paloność, kawa – zostały mocno ugrzecznione i przykryte. Finisz zapamiętałem jako mało goryczkowy, ale za to trochę ściągający od dębowych tanin. Srogi Niedźwiedź Polish Mead BA okazał się być piwem zaskakująco sesyjnym – obecny na premierze vloger Tomek Schutz z kanału Browar Gdynia określił go jako coś w rodzaju session risa. I ciężko się z nim nie zgodzić, bo piwo mogło się okazać niesamowicie zdradliwe. A wszystko przez niską jak na ten styl i słodycz pełnię (podobny efekt jak w milk stoutach) oraz kapitalnie ukryty alkohol. Więcej i bardziej szczegółowo napiszę przy okazji pełnej recenzji, która już niedługo pojawi się na blogu.

Jeśli chodzi o pozostałe piwa, to w dniu premiery z kranu dostępne było osiem: Orzełek, Belgijski Byk, Wadera, Rzeka Pełna Mleka, Der Amerikaner, Leśny Krecik, Basior oraz Sus Scrofa.

Udało mi się spróbować wszystkich, głównie dzięki świetnemu pomysłowi, aby cztery najmocniejsze piwa wziąć w małych pojemnościach na desce degustacyjnej. Te z racji swojej mocy i późnej godziny trochę trudno jest mi opisać – na szczęście mam butelki, więc w niedługim czasie ich recenzje powinno pojawić się na blogu. Najlepsze chyba wrażenie zrobił na mnie amerykańsko-niemiecki pils Der Amerikaner – miał świetny chmielowy aromat oraz czysty lagerowy smak, z wyrazistą ziołową goryczką. Na drugim miejscu zakwalifikowałbym bardzo czekoladowy, treściwy foreign extra stout Leśny Krecik, którego w świetnej wersji tropikalnej miałem okazję próbować na zeszłorocznym Szczecin Beer Fest. Orzełek to przyjemny pale ale z ziołową goryczką pochodzącą z polskich odmian chmielu. Rzeka Pełna Mleka natomiast wyróżniała się niską zawartością alkoholu (jedynie 3,7%) oraz niezbyt wysoką jak na dodatek laktozy słodyczą. Bardzo przyjemne piwo. Spośród mocarzy najlepiej w pamięć zapadł Belgijski Byk, który był wyraźnie słodki i intensywnie owocowy (estry z fermentacji). Bardzo mi smakował. O pozostałych więcej się wypowiem w osobnych recenzjach. A i warto przypomnieć, że wcześniej miałem już okazję recenzować Basiora.

Do piwa można było sobie zamówić jedzenie – szaszłyki, karkówkę, tzw. kociołek łąkomiński na piwie, przypominający zupę gulaszową oraz żurek.

Podczas imprezy nie zabrakło oczywiście konkursów – w tym specjalnie przygotowanego przez Artura Molendę specjalnie dla blogerów. A było nas trzech: oprócz mnie był wspomniany już wyżej Tomek Schutz oraz Michał “Sidd” Zaborowski z blogu Chmielokracja. Mogę się pochwalić, że konkurs jakimś cudem udało mi się nawet wygrać, choć pewnie gdzieś w połowie pytań strzelałem :D. Sama impreza trwała do późnej nocy, a gdy wieczorny chłód zaczął coraz bardziej doskwierać, jej uczestnicy przenieśli się do rozpalonego ogniska :). Miła atmosfera spowodowała, że po smacznym śniadaniu przygotowanym przez Pałacyk Łąkomin (pyszne wędliny, które przypominały mi te robione przez mojego zmarłego przed 20 laty dziadka), nikomu zbytnio się nie śpieszyło.

Serdecznie dziękuję ekipie Pałacyku Łąkomin za zaproszenie na tę premierę. Cieszę się, że udało mi się na niej pojawić. Było naprawdę warto. Gratuluję bardzo dobrych piw i życzę kolejnych rewolucyjnych pomysłów w przyszłości :).