BasiorBrowar Łąkomin jeszcze do stycznia 2017 r. był uznawany za najmniejszy browar rzemieślniczy w Polsce – wtedy bowiem maleńka warzelnia o wybiciu 0,9 hl została zastąpiona większą o wybiciu 7,5 hl. Zrobiło się jednak o nim głośno przede wszystkim po tym, jak piwa z Łąkomina zdobyły medale na kilku ważnych konkursach – m.in. na Konkursie Piw Rzemieślniczych 2016, czy też na IBEERian Awards 2017. Jednym z docenionych w ubiegłym roku na poznańskim KPR-ze piw był american barleywine o nazwie Basior, który nie tak dawno wpadł w moje łapki. Jako, że piwo ma krótki termin przydatności do spożycia, postanowiłem zająć się nim w pierwszej kolejności i opisać je tu na blogu.

Browar, w którym uwarzone zostało recenzowane dziś piwo, został otwarty jako część kompleksu hotelowego i konferencyjnego, połączonego ze SPA, który został uruchomiony w XIX-wiecznym pałacu myśliwskim, położonym w niewielkiej miejscowości między Dębnem a Gorzowem Wielkopolskim. Choć do Łąkomina daleko nie mam – około 115 km – to do tej pory miałem okazję spróbować jedynie jednego z 13 (wg serwisu Polskikraft.pl) uwarzonych tam piw. Podczas tegorocznego Szczecin Beer Fest zostałem poczęstowanym bardzo dobrym tropical foreign extra stoutem o nazwie Leśny Krecik na Wakacjach. Zatem, jak tylko zobaczyłem inne piwa z tego browaru w szczecińskim sklepie specjalistycznym, nie mogłem sobie odmówić zakupu któregoś z nich.

Padło na Basiora, o którym słyszałem sporo dobrego. Będąc już w domu zdziwiłem się trochę bardzo krótkim terminem przydatności do spożycia – planowałem poczekać jeszcze z recenzją, szczególnie że niedawno na blogu pisałem o innym przedstawicielu tego stylu – bardzo dobrym Alcatraz z Browaru Faktoria. Browar Łąkomin zdecydował się na krótki termin przydatności ze względu na intensywne nachmielenie amerykańskim Chinookiem oraz z uwagi na to, że Basior jest piwem niefiltrowanym oraz niepasteryzowanym. Jak już wspominałem przy okazji wcześniejszego wpisu na temat american barleywine, z tym konkretnie rodzajem piwa mam zawsze ten sam problem. Intensywne chmielenie podpowiadałoby, że amerykańskie “wino jęczmienne” powinno pić się jak najświeższe, jednak wtedy w tak mocnym piwie zapewne dostaniemy nieułożone, nieprzyjemne nuty alkoholowe, które bardzo często psują całkowicie przyjemność z degustacji. Rozwiązaniem tego problemu, jak mogłoby się wydawać, jest wrzucenie takiego piwa na leżak, z tym że to z kolei nie wpływa pozytywnie na utrzymanie się aromatów chmielowych, które są cechą charakterystyczną amerykańskiego barleywine. Najlepiej więc byłoby znaleźć optymalny moment, w którym chmiel w aromacie jeszcze nie zanikł, a alkohol w smaku już nie przeszkadza. Nie jest to niestety proste i nie ma na to jednej, uniwersalnej, ale skutecznej recepty. Nie wiem, jak długi termin przydatności do spożycia swoim piwom daje Browar Łąkomin , ale zakładam, że są to jakieś trzy miesiące. Jest więc szansa, że teraz pod koniec “gwarancji” Basior będzie w swojej optymalnej formie.

Jeśli interesują Was teoretyczne informacje na temat stylu american barleywine, odsyłam Was do wspomnianego już wyżej wpisu na temat Alcatraz. Tu skupię się tylko na tym, co do zaoferowania ma Basior. Sporym zaskoczeniem jest dla mnie podany na etykiecie mało złożony, jak na tak mocny trunek, skład recenzowanego dziś piwa. Na jego podstawie można by wywnioskować, że receptura Basiora jest bardzo prosta, co na pewno jest sporym uproszczeniem. W zasypie znalazły się jedynie dwa słody jęczmienne – pale ale oraz Caramunich II. Do nachmielenia wykorzystano tylko jedną odmianę amerykańskiego chmielu, a mianowicie Chinook, którego pójść musiało całkiem sporo, ponieważ goryczkę wyliczono na około 80 IBU.

Styl: american barleywine
Ekstrakt:
 25%
Alk. obj.:
 11,5%
IBU:
 80

Data przy­dat­no­ści: 07.2017

Kolor: Bursztynowe, wpadające w pomarańcz, czerwień.
Piana: Jak na 11,5% alkoholu piana utworzyła się całkiem ładna. Po dłuższej chwili redukuje się do cienkiego kożuszka. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Słodowy, karmelowy, miodowy,  pojawi się też lekka guma balonowa. Amerykański chmiel raczej ukryty. W tle wyłazi alkohol.
Smak: Jest dobrze. Jest słodko, słodowo, karmelowo. Są też rodzynki, biszkopty. Alkohol jest gdzieś tam w tle obecny, ale nie przeszkadza – przyjemnie rozgrzewa. Chinook w zasadzie pojawia się tylko w postaci bardzo fajnej goryczki, która jednak jest dość długa. Dzięki niej piwo ma jednak charakter – nie jest mdłe ani mulące. Basior jest zdecydowanie bardziej charakterny niż Alcatraz.
Wysycenie: Całkiem spore, jak na barleywine. Jednak jest na takim poziomie, że jeszcze ani trochę nie przeszkadza.

Basior

Basior – terminem tym określa się dorosłego, zwykle starego samca wilka, którego “facjatę” mamy zresztą na etykiecie – to rasowy przedstawiciel stylu american barleywine. Mimo pozornie ubogiego składu, naprawdę sporo się w nim dzieje. Niestety również alkohol gdzieś tam w tle dał się we znaki, choć nie na tyle, aby zepsuć przyjemność z degustacji. Jak dla mnie mogłoby ono jeszcze trochę poleżeć – choć, tak jak już wyżej pisałem, decyzja o ustaleniu krótkiego terminu przydatności do spożycia wcale mnie nie dziwi, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę problem granatów, z którym w tym roku kilka polskich browarów kraftowych ma naprawdę poważny problem. Jeśli macie jeszcze gdzieś skitraną butelkę Basiora, to polecam nie śpieszyć się z degustacją – obecnie nic z tym piwem się nie dzieje, a lepiej ułożone najprawdopodobniej będzie jeszcze lepsze niż jest teraz.


Aktualizacja: 24.07.2018

Miałem okazję ponownie pić to piwo i znów okazało się być bardzo dobrym :). Więcej szczegółów poniżej:


Kolor: Głęboki bursztyn, pod światło wpadający w rubin. Klarowne.
Piana: Niezbyt obfita, drobna, ale sycząca. Opada do obrączki i dużej wyspy na powierzchni.
Zapach: Intensywnie karmelowy, są też owoce. Pojawia się też alkoholowy niuansik.
Smak: Karmel, suszone owoce (głównie) wiśnie i rodzynki. Piwo jest słodowe, słodkie. Pojawiają się też cytrusy, ale są one raczej w tle. Finisz wyraźnie goryczkowy – wysoka goryczka zarówno chmielowa, jak i alkoholowa. Alkohol jest obecny, ale nie przeszkadza, lekko rozgrzewa w przełyku.
Wysycenie: Niskie.

Basior to w dalszym ciągu bardzo dobry przedstawiciel barley wine’a. Jest w nim wszystko, co piwo w tym stylu mieć powinno – rozbudowaną słodowość, dużo karmelu i nut owocowych. Całość wieńczy dość pokaźna chmielowa goryczka. Być może alkohol mógłby być ciut bardziej ukryty, ale przy 11,5% ciężko się o to czepiać.

Cena: nie zanotowałem :/ | drugie piwo otrzymałem w ramach współpracy z Browarem Łąkomin