SummertimeJakoś nie mam szczęścia do piw z Browaru Hopkins, warzącego w Starym Browarze Kościerzyna. Póki co na blogu pojawiły się 3 z nich i choć dwa z nich były naprawdę smaczne, to w każdym przypadku coś mi nie pasowało z intensywnością wysycenia, każde z nich było jak dla mnie ciut za mocno nagazowane. Dodatkowo w przypadku jednego z piw – Ghetto Gospel – trafiła się wpadka z jakimś niezidentyfikowanym i nieprzyjemnym posmakiem na finiszu. Dziś kolejne piwo od ekipy z Gdyni i to w stylu, w którym wysokie wysycenie jest wręcz wskazane. Będzie to Summertime, czyli american wheat z dodatkiem kwiatu czarnego bzu, ostropestu plamistego oraz kandyzowanych skórek z pomarańczy i cytryny. 

Piwo to, ze względu na dodatki, przez Hopkinsa zostało określone jako flower wheat, co już na wstępie brzmi interesująco i przyciąga uwagę. Chociaż muszę się przyznać, że w pierwszej chwili, biorąc to piwo do ręki, myślałem, że mam do czynienia z gruitem, czyli trunkiem, w którym chmiel został zastąpiony odpowiednią mieszanką kwiatów i ziół, które wniosłyby do niego goryczkę. Ale nie, jest to wheat ale chmielone po amerykańsku, którego wyjątkowość polega właśnie na zastosowanych dodatkach.

Przyjrzyjmy się więc dodatkom – nie wiem jak wy, ale smak czarnego bzu kojarzy mi się przede wszystkim sokiem zrobionym z jego owoców. Zapachu samych kwiatów chyba nie bardzo kojarzę, więc nie wiem, czy w gotowym piwie uda mi się go wyczuć. Jeszcze większy problem będę miał z ostropestem – rośliną, która znana jest przede wszystkim z leczniczego wpływu na ludzką wątrobę, która jak wiadomo za alkoholem nie przepada. Najłatwiejszym do rozpoznania dodatkiem powinny być skórki cytrusów, choć i w tym wypadku mogą one nie być oczywiste, jeśli pokryją się z aromatami wniesionymi przez chmiel. Jak już przy nim jesteśmy – piwo zostało nachmielone jedynie odmianą Warrior, więc Summertime można z powodzeniem określać jako single hop.

W ogóle okazało się, że Summertime to pierwsze na moim blogu piwo w stylu american wheat, więc przydałoby się napisać coś więcej na jego temat. Wywodzi się on z próby przeniesienia bawarskiego weizena na grunt amerykański, bez stosowania odpowiedniego dla pszenicznego w typie niemieckim szczepu drożdży. Początkowo okazało się, że efektem tych starań jest piwo niezbyt ciekawe i nijakie. Dopiero zastosowanie w nim amerykańskich, nowofalowych chmieli sprawiło, że american wheat stało się stylem wartym zainteresowania. Obecnie jest to piwo dosyć lekkie i bardzo orzeźwiające o intensywnym aromacie amerykańskich odmian chmielu, ale jednocześnie z niską goryczką. Zaznaczam przy tym, że w tego typu piwach nie uświadczymy charakterystycznych dla niemieckiego weizena aromatu bananów i goździków, czego wiele osób automatycznie szuka słysząc o piwie pszenicznym.

A, zapomniałbym o etykiecie, o czym zresztą nieczęsto wspominam u siebie na blogu, ale w tym wypadku muszę – Browarze Hopkins, świetna robota! Eta naprawdę robi wrażenie – jest mega kolorowa, z masą szczegółów, ale jednocześnie jest czytelna i schludna. Widać, że ktoś naprawdę się do niej przyłożył.

Styl: flower (american) wheat
Ekstrakt: 12,4%
Alk. obj.: 4,8%
IBU: 18

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 24.10.2016

Kolor: Złote, umiarkowanie opalizujące.
Piana: Piana obfita, drobna, po dłuższej chwili dziurawi się, ale wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.
Zapach: Cytrusowo-kwiatowy. Nie sądzę, aby kwiaty w aromacie pochodziły z chmielu Warrior, więc pewnie jest to ten czarny bez.
Smak: Zbożowy, wytrawny, piwo pije się bardzo lekko. Na finiszu słodkie, świeże cytrusy i coś jakby kwiatowość, choć nie wiem, czy nie jest to autosugestia tym, co jest na etykiecie. Goryczki praktycznie nie ma. Na finiszu mamy delikatną cierpkość, która może pochodzić od płatków żytnich, które znalazły się w zasypie.
Wysycenie: Nagazowanie początkowo wysokie, po dolewce piwo szybko się odgazowuje.

Summertime

No i kolejne piwo z Browaru Hopkins z wysokim wysyceniem – z tym, że akurat w przypadku american wheat jest ono jak najbardziej na miejscu. Piwo naprawdę smaczne i orzeźwiające – wielka szkoda, że nie udało mi się go zrecenzować zanim skończyło się lato, bo na tamtą porę roku byłoby idealną. Jeśli chodzi o kwiatowe dodatki, to ja ich za bardzo nie wyczułem – jak dla mnie były one na granicy autosugestii, no może oprócz skórek cytrusów, ale tak jak mówiłem często zlewają się one z aromatami chmielu amerykańskiego i wielce prawdopodobne, że tak był też i w tym przypadku. Niemniej piwo udane i bardzo smaczne :).

Cena: 8,85 zł za 0,5 litra w delikatesach