Piernikowy FochPiernik to jeden z bardziej charakterystycznych wypieków, bardzo popularny w Polsce. Swój smak zawdzięcza odpowiednio dobranej mieszance przypraw, w której często znajdziemy cynamon, imbir, a czasem także goździki, kardamon, gałkę muszkatołową, anyż i lawenda. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, aby wykorzystać tę piernikową kompozycję  w piwie – szczególnie ciemnym, raczej słodkim. I tak powstał styl, który często nazywany jest piwem piernikowym, a zaliczany jest do szerszej kategorii określanej w anglojęzycznych klasyfikacjach jako “spiced beer”. Jednym z takich piw jest Piernikowy Foch z Browaru Jan Olbracht Rzemieślniczy.

Jan Olbracht – pod tą nazwą funkcjonują dziś dwa browary – Staromiejski w Toruniu oraz Rzemieślniczy w Piotrkowie Trybunalskim. Być może nie wszyscy z Was pamiętają, że starszym jest ten toruński, który ruszył w 2012 r. Szybko się okazało, że mała, restauracyjna warzelnia nie jest w stanie zaspokoić popytu i w 2014 r. uruchomiono wybudowany od podstaw nowy, większy zakład. Początkowo Jan Olbracht Rzemieślniczy dość zachowawczo podchodził do piwnej rewolucji, która w Polsce już wówczas powoli nabierała rozpędu. Przez długi czas jego oferta skupiona była wokół klasycznych stylów, które jedynie muskały nowofalowe klimaty. Powstała cała seria piw, której cechą charakterystyczną były oryginalne etykiety z rysunkami znanego satyryka i rysownika – Andrzeja Mleczki. W Piotrkowie ciekawiej dziać zaczęło się, gdy właściciel browaru – Andrzej Gałasiewicz – zdecydował się na współpracę ze znanym w środowisku piwowarem domowym – Krzysztofem “Josefikiem” Juszczakiem. Jej owocem stała się cała nowofalowa seria Piotrek z Bagien, w ramach której na rynku pojawiły się m.in. owocowe kwasy. Wiele osób zaskoczyło również wypuszczenie Korda, czyli quintupla – skrzyżowania belgijskiego quadrupla i barleywine, który oprócz wersji zwykłej, był sprzedawany w wersji leżakowanej w beczkach po whiskey (już niedługo spodziewajcie się recenzji!).

Piernik to symbol Torunia, dlatego piwo piernikowe znalazł się w ofercie Jana Olbrachta bodaj już od samego początku. Obecnie warzone jest zarówno w toruńskim Staromiejskim, jak również w piotrkowskim Rzemieślniczym. To drugie jest szeroko dostępne i znane właśnie pod nazwą Piernikowy Foch, na którego etykiecie mamy klęczącego króla z wielkim piernikowym sercem w rękach, przepraszającego prawdopodobnie królową, która z jakiegoś powodu strzeliła focha ;). Jest to umiarkowanie mocne ciemne piwo dolnej fermentacji, które zostało wzbogacone wieloma dodatkami: miodem wielokwiatowym, cynamonem, kolendrą, goździkami, zielem angielskim oraz gałką muszkatołową. Piwo zostało delikatnie nachmielone dwiema niemieckimi odmianami: Hallertauer Tradition oraz Hersbrucker.

Styl: lager aromatyzowany 
Ekstrakt:
 16,5%
Alk. obj.:
 5,6%
IBU:
 15

Data przy­dat­no­ści: 07.05.2017

Kolor: Ciemnobrązowe, przejrzyste.
Piana: Przy nalewaniu tworzy się ociężale i buduje się jedynie cienki kożuszek.
Zapach: Czekoladowy, pachnie jak czekoladowe ciasto. Przyprawy są raczej schowane.
Smak: Jest słodko. Piłem to piwo już wcześniej i zapamiętałem je jako mocno piernikowe. Butelka, którą właśnie degustuję jest całkowicie inna – jest dużo czekolady i trochę cynamonu. Ziela angielskiego, gałki muszkatołowej i goździków próżno szukać. Goryczki brak. Piwo jest treściwe, lekko zaklejające.
Wysycenie: Umiarkowane w kierunku niskiego.

Piernikowy Foch

Nie wiem dlaczego, ale byłem przekonany, że Piernikowy Foch to piwo górnej fermentacji. A tu się okazało, że jest to dolniak. Próbowałem to piwo już kilkukrotnie i zapamiętałem je jako naprawdę mocno przyprawowe. Tym bardziej byłem w szoku, że w recenzowanym egzemplarzu otrzymałem niewiele poza przyjemną czekoladą. Przypraw było niewiele i już myślałem, że to coś nie jest tak jest z moimi kubkami smakowymi, ale moje odczucia potwierdziły dwie osoby pod wrzuconym przeze mnie zdjęciem na Instagramie. Miałem wrażenie, że zapomniano dodać połowy z przygotowanych na tę warkę dodatków, ale szczerze mówiąc na złe temu piwu to nie wyszło, ponieważ w tej formie jest dla mnie zdecydowanie bardziej pijalne, choć mniej jednocześnie piernikowe. Jako, że ja osobiście wolę w piwie czuć piwo, a nie przyprawy, to  muszę przyznać, że właśnie taki Piernikowy Foch w wersji “lajt” o wiele bardziej mi odpowiada.

Ocena: 4,0/5
Cena: otrzymane w prezencie