Konstancin Pszeniczne niefiltrowanePamiętacie Browar Konstancin? Swego czasu był on znany z dobrego i chyba jedynego na polskim rynku roggenbiera, czyli piwa żytniego w typie niemieckim. Niestety, choć browar przeszedł już de facto do historii (o czym napiszę więcej w dalszej części tekstu), to jednak piwa sygnowane tą marką wciąż są dostępne w sklepach. Jak to możliwe? A no dzięki dziwnej (i negatywnie przeze mnie ocenianej) polityki Browaru Czarnków, który to odpowiada za ich produkcję. Dziś na blogu jedno z piw, które sprzedawane są marketach w całkiem ładnie wyglądających zestawach z małą szklanką o pojemności 0,33 litra – Konstancin Pszeniczne niefiltrowane

Browar w Konstancinie-Jeziornej powstał już po polskich przemianach ustrojowych, w 1992 r. W czasie swojej działalności kilkukrotnie zmieniał właściciela. W 2013 r. kupiła go spółka o nazwie Browar Gontyniec, która browarem była jedynie z nazwy. W swoim portfolio właścicielskim miała ona już Browar Czarnków, który jest doskonale wielu beer geekom, którzy zaczynali interesować się piwem przed wybuchem piwnej rewolucji. To właśnie tam warzone były Gniewosze, które w odróżnieniu od Noteckiego było sygnowane przez Browar Gontyniec. Niedługo potem Browar Konstancin, ku niezadowoleniu wielu konsumentów, zaprzestał produkcji i, jak się później okazało, tamtejszy sprzęt miał trafić budowanego w tym czasie browaru w Kamionce. Browar Gontyniec w Kamionce ruszył w 2014 zaczął warzyć zarówno Gniewosze, jak i… piwa Browaru Konstancin, i to nie rezygnując z tej marki! I tak do dziś zarówno na etykiecie, jak i na krawatce, dużymi bukwami mamy wzmianki o Browarze Konstancin. Czarnków jest wspominany jedynie na kontrze i to małym druczkiem.  Czy jest to fair wobec konsumenta? Nie sądzę ;).

Dobra, koniec tego pastwienia się nad Czarnkowem, trzeba zabrać się za piwo. A Konstancin Pszeniczne niefiltrowane, jak sama nazwa wskazuje, zostało uwarzone w mało eksploatowanym przez kraftowców stylu. Zabierają się za niego głównie browary restauracyjne, albo duże browary przemysłowe. Praktycznie każdy zna bananowo-goździkowy smak i aromat, jednak nie każdy wie, że jest to zasługa nie słodu pszenicznego, ale specjalnie dobranego szczepu drożdży. To właśnie one, przy okazji fermentacji alkoholowe, produkują estry i fenole, dające taki, a nie inny efekt.

Skład piwa Konstancin Pszeniczne niefiltrowane jest raczej klasyczny. Znajdziemy w nim jęczmienny słód pilzneński oraz słód pszeniczny. Nachmielone zostało ono jedną polską odmianą chmielu – Sybillą.

Styl: weizen
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 5,3%
IBU:
 16

Data przy­dat­no­ści: 04.2018 r.

Kolor: Jasnozłote, opalizujące. Końcówka butelki znacznie mętniejsza, sporo osadu.
Piana: Niezbyt obfita, redukuje się do grubego pierścienia.
Zapach: Słodowy, trochę gumy balonowej i estrów owocowych.
Smak: Zbożowe, mocno estrowe, ale nie bananowe, a… jabłkowe. Konstancin Pszeniczne niefiltrowane jest też trochę kwaskowe. Na drugim planie trochę goździków. Goryczki chmielowej brak.
Wysycenie: Wysokie. Takie, jakie być powinno.

Konstancin Pszeniczne niefiltrowane

Mocno przeciętny, a nawet wręcz słaby, weizen, w którym nie udało ustrzec się poważnych wad. Nie jestem pewien, czy wspomniane wyżej jabłko to raczej estry, czy też aldehyd octowy. Niemniej jednak coś poszło nie tak. A tak zarówno banany, jak i goździki zostały przykryte. A szkoda. Nie polecam.

Cena: otrzymałem w prezencie