Nie od dziś wiadomo, że z piwami nawiązującymi nazwą do miejsc turystycznych trzeba być ostrożnym. Przypomnieć tu wystarczy choćby słynny Łebski Browar, piwa zakopiańskie, czy też aferę z Zielonym Biłgorajskim. Marki te są pozycjonowane jako produkt regionalny, a o ich prawdziwym miejscu produkcji “podmiot odpowiedzialny” milczy. Tymczasem często okazuje się, że takie piwa warzone są nawet kilkaset kilometrów od miejsca sprzedaży. Na szczęście są wyjątki – i tu chlubnym wyjątkiem jest Browar Browars z Limanowej w Beskidach, który w swojej ofercie ma serię Piw Limanowskich. Dziś przyjrzę się jednemu z nich, a mianowicie Pszenicznemu.

Coraz częściej mówi się, że piwna rewolucja w Polsce zaczyna zataczać koło. Do łask bowiem wracają klasyczne style, które do tej pory były traktowane przez beer geeków trochę po macoszemu. Obecnie jednak coraz więcej browarów kraftowych do oferty wprowadza jasne lagery, głównie pilsy, ale też choćby weizeny. A tych ostatnich trochę mi się nazbierało, więc spodziewajcie się, że piwa w tym stylu w najbliższym czasie będą jeszcze przeze mnie recenzowane.

Weizeny to pochodzące z Bawarii piwa pszeniczne, których charakterystyczną cechą jest aromat przypominający banany i goździki. W sprzedaży, choć głównie w Niemczech, jest dostępnych kilka rodzajów weizenów – mętne i najbardziej znane hefeweizeny, ciemne dunkelweizeny oraz filtrowane kristallweizeny. Warto pamiętać jednak, że wspomniane wyżej cechy tych piw wcale nie pochodzą od obecnego w zasypie słodu pszenicznego, ale są zasługą pracy specjalnie dobranych drożdży.

Browars to stacjonarny browar rzemieślniczy, który wystartował w pierwszej połowie 2016 r. Jak już wyżej wspomniałem, zlokalizowany jest on w położonej w Beskidzie Wyspowym Limanowej. Jego właścicielem i zarazem piwowarem jest Mariusz Marek. Jest to debiut tego na browaru na moim blogu.

Piwo Limanowskie Pszeniczne to trunek o standardowych jak na swój styl parametrach, choć muszę przyznać, że dość płytko odfermentowało. Z ekstraktu na poziomie 12,5° Plato uzyskano 5% alkoholu. Tyle bez problemu uzyskuje się z 11tki. Niestety, Browars poskąpił szczegółów na temat tego piwa – i to zarówno na etykiecie, jak i na stronie internetowej. Podany został jedynie lakoniczny skład, a i opis niewiele mówi. A szkoda.

Styl: hefeweizen
Ekstrakt:
 12,5° Plato
Alk. obj.:
 5%

Data przy­dat­no­ści: 09.01.2019

Kolor: Jasnopomarańczowe, mocno, równomiernie zamglone.
Piana: Jak na weizena to jest ona niska, ale biała i drobno pęcherzykowa. Opada do cieniutkiej warstewki, zostawiając śladowy lejsing.
Zapach: Trochę owocowych estrów – suszone banany i świeże jabłka, z lekką przyprawową nutą. Po zamieszaniu pojawia się śladowy diacetyl.
Smak: Przede wszystkim zbożowy, chlebowy, z bananowym posmakiem. Brakuje mi tu trochę kwasowości oraz fenoli, które dodałyby temu piwu pazura. Goryczki brak. Na finiszu pojawia się lekki goździk. Piwo Limanowskie Pszeniczne sprawia wrażenie wodnistego i pustego.
Wysycenie: Niskie.

Największą wadą tego piwa jest słabe wysycenie. Styl ten powinien być dość mocno wysycony, dzięki czemu tego rodzaju zwykle świetnie orzeźwiają. Poza tym Piwo Limanowskie Pszeniczne jest trochę nijakie, głównie zbożowe. Pojawiają się też nuty, których być nie powinno – jabłkowe estry oraz… maślany diacetyl. Nie zaliczę niestety tego piwa do udanych.

Cena: otrzymane w prezencie