Klasyka Gatunku

Czy cechy, które w piwie zwykle są uznawane za wady, mogą stać się znakiem rozpoznawczym browaru, który nie robi nic, aby je wyeliminować? :). Oczywiście, że tak. Jednym z nich jest Browar Witnica, który znany jest z piw o smaku i zapachu masła, czyli diacetylu. Dziś mam okazję sprawdzić, czy nic się nie zmieniło – jakiś czas temu trafiłem w sklepie na jasnego lagera o nazwie Klasyka Gatunku.

Diacetyl pojawia się przede wszystkim w przypadku piwa młodego, zbyt wcześnie wypuszczonego na rynek. Dlatego też tak często tę wadę spotyka się w czeskich piwach, których czas leżakowania jest maksymalnie skracany, aby jak najszybciej mogło trafić na wyszynk. Ba, doszło nawet do sytuacji, że obecność diacetylu w czeskich lagerach przestała być uważana za wadę, ale za ich cechę charakterystyczną. Ale nie tylko niedoleżakowanie może być przyczyną powstawania maślanego smaku i aromatu w piwie. Jest to też objaw złego obchodzenia się z drożdżami – produkują one diacetyl także wtedy, gdy jest ich za mało, albo są zbytnio obciążane. Jak czytamy w wiki portalu piwo.org ten przyjemny jedynie w niewielkich stężeniach związek chemiczny powstawać może także w wyniku:

  • niskiej temperatury fermentacji
  • zbyt wczesnego oddzielenia piwa od drożdży (przerwana fermentacja)
  • dużego udziału w zasypie surowców niesłodowanych
  • zakażenia bakteryjne (Pediococcus)

I właśnie Browar Witnica, odkąd pamiętam, ma problem właśnie z diacetylem. Ba, piwa z serii Lubuskie bywają uważane za wzorcowe przykłady tej wady, będące świetnym przykładem dla osób dopiero poznających piwną sensorykę. Jest ona bowiem stałym elementem bukietu tych piw. 

Wracając do dzisiejszego piwa, Klasyka Gatunku posiada etykietę stylizowaną na projekty wykorzystywane przez browary w czasach PRL-u. Jakbym miał się czegoś czepiać, to co najwyżej tego, że użyto zbyt wielu krojów czcionki na małej przestrzeni. Na kontretykiecie czytamy: 

“Piwo jasne lekkie z niewielką ilością alkoholu, ale z bogatym bukietem smaków. Gatunek ten dojrzewa w naturalny sposób w zamkniętych tankach w piwnicach leżakowych. Procesem kończącym produkcję jest dwukrotna filtracja. etykieta piwa Piwna Klasyka”.

W powyższym fragmencie zastanawiają mnie dwie rzeczy. Pierwszym, co zwróciło moją uwagę. jest to, że Witnica wspomina o fermentacji w zamkniętych tankach, gdy inne browary regionalne raczej chwalą się fermentacją w otwartych kadziach. Drugą rzeczą, która mnie zaciekawiła, jest natomiast podwójna filtracja. Na czym polega jej podwójność? Po co jest stosowana? Tego niestety nie wiem ;).

Jeśli chodzi o skład Piwnej Klasyki, to – o dziwo – został dość dokładnie podany. Jest zatem piwo w 100% na słodzie jęczmiennym, chmielone dwoma odmianami chmielu: polskim Lubelskim oraz niemieckim Perle. 

Styl: jasny lager
Ekstrakt:
 b/d
Alk. obj.:
 4,2%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 11.10.2018

Kolor: Złote, klarowne.
Piana: Ładna, biała, drobna i dość trwała. Na plus.
Zapach: Słodowy, z pokaźną dawką masła (diacetylu).
Smak: Przede wszystkim słodowy. Słód w połączeniu z wyraźnym diacetylem dominuje smak piwa. W tle pojawia się dojrzałe jabłko, czyli estry. Na finiszu pojawia się ziołowy chmiel, ocierający się o metaliczność (której test skórny nie potwierdza). Zakładam, że jest to zasługa chmielu Perle. Goryczka niezbyt intensywna, ale gdzieś tam w tle się pojawia. 
Wysycenie: Dość wysokie.

Klasyka Gatunku

Oj, diacetyl jest i to dość intensywny. Nie jest nigdzie powiedziane, że Klasyka Gatunku jest piwem opartym na czeskich wzorcach, dlatego też oceniam je jako zwykłego jasnego lagera, który powinien być jak najczystszy w smaku i zapachu. I tu niestety muszę odjąć sporo punktów, a wszystko przez ten nieszczęsny diacetyl. A szkoda, bo jak na jasnego lagera, to Klasyka Gatunku jest piwem lekkim (a to w czasie tropikalnych upałów jest bardzo istotne) i całkiem nieźle nachmielonym. 

Cena: piwo otrzymane w prezencie

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
64 %
Poprzedni artykułBrodacz wycofuje dwa piwa
Następny artykułGUS: produkujemy o 5 mln litrów więcej piwa niż przed dekadą
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.