Nowy Ląd

Upały to coś, czego szczerze nienawidzę. Gdy temperatura przekracza 25 stopni, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować 😉 – szczególnie, że pracując z domu mam okno centralnie na wschód, przez co już od samego rana się ono nagrzewa. W taką pogodę nie ma nic lepszego niż zimne lekkie piwo. Niestety, w czasie urlopu wyczyściłem do zera swoje zapasy piw, ale tu z pomocą przyszedł mi Browar Gwarek który przysłał mi swoje dwie debiutanckie i typowo letnie propozycje. Zgodnie ze sztuką zaczynam od piwa lżejszego, wybór padł więc na Nowy Ląd.

Nowy Ląd na etykiecie zostało oznaczone jako Hoppy Wheat Ale. Biorąc pod uwagę skład tego piwa i jego parametry można spokojnie przypisać je do american wheat. I aby nie tworzyć na moim blogu dodatkowych bytów, tak też właśnie uczynię ;). Sama etykieta jest prosta, ale czytelna. Jej głównym motywem jest żaglowiec stylizowany na statek z czasów wielkich odkryć, przepływający obok tropikalnego lądu. Poza tym na etykiecie znalazły się wszystkie cenne dla piwnego blogera informacje oraz morska opowieść, której nie powstydziłby się Doctor Brew :P.

Nowy Ląd to piwo dość płytko odfermentowane – z 11,3° Plato uzyskano 4,4%, czyli mniej więcej tyle, ile Czesi uzyskują w desitkach. W podanym w składzie zasypie na pierwszym miejscu znalazł się słód pszeniczny, co sugeruje, że poszło go najwięcej. Poza nim użyto również jęczmiennego słodu pilzneńskiego. Dodatkowo do piwa trafiły też płatki owsiane oraz pszeniczne – zapewne po to, aby piwo nie było wodniste, ale gładkie i jedwabiste. Przynajmniej domyślam się, że taki właśnie był zamysł piwowara. Nowy Ląd został nachmielony amerykańskimi odmianami chmielu – Simcoe, Amarillo oraz Citrą. Nowy Ląd to trunek pasteryzowany, niefiltrowany.

Dzisiejsza recenzja to debiut Browaru Gwarek na moim blogu. Jest to młody na polskim rynku kontrakt, który wystartował niecałe dwa tygodnie temu. Inicjatywa ta wywodzi się z Zagłębia Miedziowego, a dokładnie z Lubina na Dolnym Śląsku (nie mylić z Lublinem ;)). Jej twórcami są Kamila i Michał Przystupowie, którzy piwowarstwem interesują się od 2016 r., kiedy to zaczęli warzyć w domu. Po trzech latach eksperymentów i kilkudziesięciu warkach postanowili przenieść się na „duże gary” – początkowo warząc kontraktowo w Nepomucenie, ale z myślą o otwarciu w przyszłości w Lubinie własnego browaru fizycznego.

Póki co na rynku pojawiły się tylko dwa piwa, ale jak zapewnia Michał, w planach są już kolejne, które trafią do stałej lub sezonowej oferty. Ta druga linia ma nawiązywać m.in. do ważnych dla regionu dat, jak np. Barbórka.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Styl: hoppy wheat ale
Ekstrakt:
 11,3° Plato  
Alk. obj.:
 4,4%
IBU:
 2/5 w skali własnej browaru

Data przy­dat­no­ści: 17.02.2020 r.

Kolor: Żółte, równomiernie zmętnione. Przypomina sok z białych grejpfrutów.  
Piana: Niezbyt wysoka, ale gęsta i drobna. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: W pierwszym niuchu pojawia się delikatna siarka, która jednak szybko ustępuje intensywnym cytrusom.  
Smak: Nowy Ląd to piwo bardzo sesyjne, idealne na tę pogodę. Bardzo szybko znika ze szklanki. Jest mega gładkie, aksamitne. Cytrusy (grejpfrut, limonka) kompletnie zdominowały smak. Goryczka wyraźnie zaznaczona – kojarzy się z białym albedo z grejpfruta.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Nowy Ląd
Nowy Ląd

Nowy Ląd to idealne piwo na upały. No, może prawie idealne – początkowo w aromacie coś mi przeszkadzało, jednak na szczęście bardzo szybko się to ulotniło, ustępując cytrusowym chmielom. W smaku za to było wszystko to, co w takim piwie być powinno. Nowy Ląd to trunek lekki, mega sesyjny i świetnie gaszący pragnienie. Aż żałowałem, że tak szybko zniknęło z mojej szklanki, którą zresztą dostałem od Browaru Gwarek. Jestem z niej bardzo zadowolony, bo takiego akurat wzoru w swojej kolekcji jeszcze nie posiadam :).

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Gwarek