Lwiwskie 1715Dzięki uprzejmości mojej dobrej koleżanki z Ukrainy – Marii, miałem okazję popróbować dwóch kraftowych piw prosto z Ukrainy. Dziś z kolei zajmę się ukraińskim koncerniakiem. Co ciekawe, tak jak i piwa z Browaru Pravda, tak i to dzisiejsze, są warzone we Lwowie – mieście szczególnie bliskim dla wielu Polaków. Nie będę tu jednak zajmował się historycznymi zawiłościami. Przedmiotem dzisiejszej recenzji jest Lwiwskie 1715Lwiwśka pywowarnia. Oczywiście jest to zapis w transkrypcji łacińskiej, po ukraińsku poprawny nazwa tego piwa prezentuje się tak: Львівське 1715.

Львівська пивоварня, czy też w zapisie łacińskim: Lwiwśka pywowarnia, to browar należący od 2008 r. do Carlsberga. Sam browar powstał w 1715 r. i początkowo należał do lwowskich jezuitów. Sytuacja zmieniła się po I rozbiorze Polski, kiedy to Austriacy przekazali go w prywatne ręce. Był to jeden z trzech największych tego typu zakładów ówczesnych Austro-Węgier. Na początku XX wieku browar został mocno zmodernizowany – jak czytamy w Wikipedii: wybudowano wówczas nową słodownię, warzelnię, fermentownię oraz pomieszczenia do filtracji. Uruchomiono również nowoczesną linię rozlewniczą do butelek. Po II wojnie światowej browar znacjonalizowano i taki stan utrzymał się do 1993 r. (przypomnę, że w 1991 r. Ukraina uzyskała niepodległość). Od tamtej pory firma zmieniała swojego właściciela – aż w końcu firma, do której należał, czyli Baltic Beverages, została przejęta przez Carlsberga.

W Polsce najbardziej znanym produktem Browaru Lwowskiego jest Porter, który przypisywany jest do stylu porteru bałtyckiego. W portfolio tego producenta, oprócz zwyczajnych jasnych lagerów w różnych wariantach, znajdziemy również piwo pszeniczne.

Lwiwskie 1715 można zaliczyć do tzw. jasnego pełnego. Ma 11,5° Plato ekstraktu i 4,7% alkoholu. Niestety nie znamy na jego temat zbyt wielu szczegółów oprócz tego, że przy jego produkcji używa się ekstraktu słodowego. Do nachmielenia natomiast wykorzystuje się zarówno granulat, jak również ekstrakt chmielowy.

Styl: jasny lager
Ekstrakt:
 11,5%
Alk. obj.:
 4,7%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 28.02.2018

Kolor: Złote klarowne.
Piana: Niezbyt imponująca, jeśli chodzi o rozmiar, ale drobna i całkiem trwała. W umiarkowanym tempie redukuje się do dość grubej obrączki.
Zapach: Praktycznie bezzapachowe. Trzeba się mocno wwąchać, żeby coś poczuć, a i jest to głównie mało przyjemny słód i zboże. Pojawia się też lekki miód, będący oznaką utlenienia. O dziwo, mimo zielonej butelki nie ma skunksa w zapachu.
Smak: Słodkie, wręcz cukrowo słodkie. Jednowymiarowe, poza słodowością nic tu się nie dzieje. Puste. Goryczki brak.
Wysycenie: Wysokie.

Lwiwskie 1715

Nic specjalnego. Jakkolwiek większych wad nie wyczułem, to jednak Lwiwskie 1715 nic sobą nie prezentuje. Jest jednowymiarowo słodkie i puste. Oczywiście, jak na koncern przystało, goryczki chmielowej nie uświadczymy. Do wypicia i zapomnienia.

Ocena: 3,1/5
Cena: 3,29 zł za 0,45 l w markecie