Marshal Food

Piwna Mapa Szczecina, którą już jakiś czas temu zacząłem tworzyć tu na blogu, w swoim założeniu miała być bazą danych, pomocną przy wyborze miejsca, w którym można napić się ciekawego piwa. Na własnej skórze doświadczyłem również tego, jak bardzo przydatna może ona być także w innych sytuacjach – jak np. przy poszukiwaniu miejsca, w którym w danej okolicy można coś ciekawego zjeść. I tak trafiłem do restauracji Marshal Food, zlokalizowanej przy ul. Rayskiego 23/1 w Szczecinie. 

Okazuje się bowiem, że znaleźć sensowne miejsce na jakieś sensowne śniadanie przed godziną 10:00 wcale nie jest tak prosto. Wiele lokali serwujących menu śniadaniowe w Szczecinie otwiera się właśnie o godz. 10:00, albo nawet o godz. 11:00. Zatem gdy tylko dowiedziałem się, że z samego rana będę musiał jechać do Szczecina i na miejscu czeka mnie 3-godzinne oczekiwanie, uznałem, że muszę sobie jakoś sensownie zorganizować ten czas. Jako, że zwykle nie jadam przed 7:00, wiedziałem, że pojadę na głodnego. Z Polic do stolicy województwa zachodniopomorskiego daleko nie mam, więc mogłem sobie na coś takiego pozwolić. Zacząłem więc szukać miejsca, gdzie będę mógł zjeść i się najeść, co przy mojej posturze aż takie łatwe nie jest ;). Przeglądając internety i nie mogąc niczego sensownego znaleźć, wpadłem na pomysł przejrzenia lokali, które mam zaznaczone na swojej Piwnej Mapie Szczecina. I bingo! Okazuje się, Marshal Food – restauracja serwująca jedzenie inspirowane kuchnią brytyjską, której menadżer już jakiś czas temu skontaktował się ze mną, dziękując za umieszczenie lokalu na mojej mapie – swoje podwoje otwiera już o godz. 8:00, a w swoim menu ma również śniadania. Zatem było już postanowione – trzeba tam zajrzeć!

O lokalu Marshal Food

O istnieniu Marshal Food dowiedziałem się, o ile dobrze pamiętam, za sprawą szczecińskiego browaru kontraktowego Hopster, który na Facebooku udostępnił pewne zdjęcie wraz z informacją, że warzone przez niego piwa, a także wąski wybór piw zagranicznych rozprowadzanych przez Elysium, są dostępne właśnie we wspomnianej restauracji. Uznałem więc, że śniadaniowa wizyta w Marshal Food będzie świetną okazją na zweryfikowanie tych informacji. Wczesna pora oraz jazda samochodem jednak skutecznie uniemożliwiła spróbowania piw na miejscu. No, ale trudno.

Marshal Food

Marshal Food to stosunkowo młody punkt na mapie gastronomicznej Szczecina. Swoją działalność rozpoczął bowiem wraz z końcem maja tego roku. Znajduje się w jednej z kamienic w coraz lepiej wyglądającym rejonie Szczecina. W pobliżu znajduje się świeżo wyremontowane skrzyżowanie ul. Jagiellońskiej, Monte Cassino oraz Rayskiego, a także Deptak Bogusława.

fot. Google Maps

Dokładnie w tym samym miejscu dobrych parę lat temu działał Piwny Raj – nieistniejący już pub z piwem regionalnym i początkami kraftu, do którego do dziś mam duży sentyment. Sporo piwa się tam wypiło, oj sporo.

Marshal Food

Wejście do Marshal Food to kilka dość stromych schodów, które dla mniej sprawnych osób mogą stanowić spore wyzwanie. Samo wnętrze jest zaaranżowane w sensowny, nowoczesny sposób. Mamy tam więc do dyspozycji całkiem sporo stolików z miękkimi krzesłami, a także coś a’la sofy.

Marshal Food

Marshal Food

Całość utrzymana jest w czerwono-czarnych barwach. Wygląda to naprawdę nieźle. Na uwagę zasługuje dbałość o szczegóły – wystrój lokalu pełny jest drobiazgów, które łączą się w jedną całość.

Marshal Food

Marshal Food

Menu zostało podzielone na kilka kategorii – śniadania, lunch, przystawki, dania główne (jest m.in. dorsz w piwnym cieście), menu sezonowe, ciasta i desery oraz napoje (zimne i gorące oraz alkoholowe i bezalkoholowe). Nie jest ono może najbardziej rozbudowane, ale uważam, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie – zarówno mięsożercy (do których zdecydowanie się zaliczam), jak również wegetarianie.

Marshal Food

Ciekawostką jest wspomniana już wyżej oferta sezonowa – w tym kwartale jest to kuchnia indyjska, a 10% dochodu z każdej propozycji tego menu zostanie przekazane na konto Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka program „Edukacja przez ukazywanie naruszeń praw człowieka w innych krajach – Tybet”.

Co zjadłem?

Jako, że pora była wczesna, skupiłem się na ofercie śniadaniowej. Do boru był wariant na słodko (naleśniki, jogurt z owocami lub owsianka) oraz na słono. I to drugie mnie interesowało.

Marshal Food

Wybrałem największy niewegetariański zestaw – Śniadanie Marshal, w skład którego wchodziło:

  • grillowany bekon
  • 2 kiełbaski śniadaniowe z musztardą
  • plaster białej kaszanki
  • jajko sadzone
  • opiekany pomidor i pieczarka
  • biała fasolka w sosie pomidorowym
  • pieczywo tostowe

Wg podanej w menu gramatury wszystkie było łącznie 400 g. I muszę przyznać, że najadłem się. Bekon, kiełbaski  z dużą ilością ostrej, wyrazistej musztardy oraz jajko sadzone (z płynnym żółtkiem) były bardzo dobre. Zaskoczeniem była dla mnie ta biała kaszanka. Jako, że tradycyjnej kaszanki nie lubię, nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. To, co dostałem, skojarzyło mi się z pasztetem i całkiem mi smakowało :). To samo z fasolką – nigdy wcześniej takiej nie jadłem i okazała się fajnym uzupełnieniem śniadania. Poza tym na talerzu były jeszcze opiekane dwie pieczarki (smaczne) oraz pomidor, którego niestety nie zjadłem, ale to dlatego, że świeże pomidory to jedna z najbardziej nielubianych przeze mnie rzeczy. Jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić była mała ilość dołączonego chleba – jedna kromka lekko podpieczonego w tosterze chleba tostowego dość szybko mi się skończyła. Jednak jakoś sobie poradziłem ;). Smakowało mi.

Marshal Food

Oprócz zestawu śniadaniowego skusiłem się jeszcze na krążki cebulowe, które ostatnio po raz pierwszy jadłem w polickiej burgerowni, gdzie bardzo mi posmakowały. W Marshal Food podawane są one w cieście piwnym, które przypominało mi to znane z innej potrawy, a mianowicie z kalmarów w cieście, które zresztą bardzo lubię. Nie było wątpliwości, że w środku jest cebula, jednak – choć w wersji surowej warzywa tego nie lubię, to wcale mi to nie przeszkadzało. Do tego podana została… frużelina truskawkowo-jeżynowa. I to okazało się strzałem w dziesiątkę. Krążki cebulowe, choć piwa w nich nie czułem, świetnie komponowały się z kwaskowatą, owocową frużeliną.  Bardzo miłe zaskoczenie, polecam.

Co piłem?

Z uwagi na wczesną porę i porządne niewyspanie w Marshal Food poprosiłem o kawę z ekspresu przelewowego. Dawno już takiej nie piłem, poza tym kuszącą propozycją jest nieograniczona dolewka, wyceniona w karcie na 2,50 zł dopłaty. Do tej pory taką opcję znałem jedynie z filmów, gdzie często w lokalach, obsługa proponuje dolewkę czarnego, kofeinowego napoju. I muszę przyznać, że kawa była smaczna, według mnie ziarno zostało odpowiednio dobrane do tej metody zaparzania i na mój gust na pewno nie była to pierwsza lepsza, marketowa mieszanka ;). Ba, kawa używana w Marshal Food jest wypalana przez najstarszą w Szczecinie, ponad 100-letnią palarnię kawy Korona 1912, działającą przy ul. Jagiellońskiej.

Marshal Food

Poza tym w ofercie restauracji nie mogło również zabraknąć kaw z ekspresu ciśnieniowego, w tym espresso, americano i kaw mlecznych. Ciekawostką jest również możliwość zamówienia kawy zbożowej oraz gorącego kakao. Moją uwagę przykuł również szeroki wybór herbat i herbatek owocowych.

Z menu alkoholowego oczywiście zainteresowany byłem przede wszystkim piwem. I tak w menu mamy piwa z Polski (Browar Hopster oraz aromatyzowane piwa z Browaru Bojanowo), Niemiec (Gessner oraz Löwenbräu) oraz Czech (Primator oraz Rohozec). W karcie jest też wymienione Angielskie Śniadanie z Browaru PINTA, jednak tego piwa akurat nie było w lodówce. Dla kierowców dostępna była też Nachmielona z Browaru Nepomucen. Poza piwem w lokalu napić się można różnego rodzaju wina, wódek, whisky oraz drinków.

Dzięki uprzejmości obsługi, miałem możliwość spróbowania w późniejszym czasie trzech oferowanych przez Marshal Food piw – poniżej zamieszczę ich krótkie recenzje.

#320: Wąsosz/Browar Hopster – Żaglowe (ekstr. 9%, alk. 4,1%)

Jest to lekki jasny lager uwarzony przez szczeciński browar kontraktowy Hopster w Wąsoszu. W karcie jest on lakonicznie opisany jako lekko gazowany, przez co nie rozpycha żołądka. I faktycznie, gazu w nim było bardzo, ale to bardzo niewiele, przez co piana mimo intensywnych starań nawet zaraz po nalaniu praktycznie nie istniała. Choć na etykiecie czytamy, że jest to hoppy lager (ponoć chmielony odmianą Mosaic), to zarówno w smaku, jak i zapachu chmielu jest znikoma ilość. Dominuje mokre zboże oraz lekki miód z utlenienia. Całość jest lekka, wodnista, z zaznaczoną na finiszu goryczką. Ja jednak wolę lagery znacznie bardziej nagazowane, dzięki czemu mogą spełniać swoją orzeźwiającą rolę.

Pod względem parametrów to piwo do złudzenia przypomina inne piwo warzone w Wąsoszu, a mianowicie Wąsosz 9°.

#321: Löwenbräu Munich – Löwenbräu Oktoberfestbier (ekstr. 13,7%, 6,1%)

Tak, wiem – szklanka jest od Lecha 😛

Piwo warzone w monachijskim browarze należącym do koncernu AB InBev. Löwenbräu to jeden z sześciu browarów (oprócz niego są to: Spaten-Franziskaner-Bräu, Augustiner, Paulaner, Hacker-Pschorr oraz Hofbräu), które mają prawo do sprzedaży piwa podczas największego piwnego festynu świata, czyli dobrze znanego corocznego Oktoberfestu. Jest to piwo w stylu märzen, czyli trochę mocniejszy i ciut intensywniej nachmielony jasny lager. Historycznie piwo to było warzone w marcu, na koniec sezonu warzelniczego, tak aby wytrzymało do jesieni, kiedy to jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu piwowarskiego stare zapasy piwa zaczynały się kończyć.

Löwenbräu Oktoberfestbier to złote, idealnie klarowne piwo. Nalewa się z ładną, obfitą i drobną, białą pianą. W zapachu mamy typowy słodowy, ale bardzo czysty w swoim profilu, lagerowy aromat. W smaku również mamy słodowość, ale słodycz na szczęście kontrowana jest dość wyraźną jak na koncernówkę goryczką. Wysycenie wysokie, typowo lagerowe.

#322: Primator – English Pale Ale (alk. 5%)

Z tym piwem jest ciekawa sytuacja, choć na etykiecie jest wyraźnie napisane “English Pale Ale”, to jest to… lager. Wg informacji na kontrze jest to lezak inspirowany angielskimi klimatami, czyli piwo dolnej fermentacji. Co ciekawego w jego składzie znajdziemy kilka niestandardowych, jak na lagera, składników – tj. słód pszeniczny oraz owies. W zapachu i smaku mamy przede wszystkim karmel, choć Primator English Pale Ale piwem słodkim nie jest. Piwo to jest raczej mało złożone, z umiarkowaną goryczką. Do obiadu jak znalazł :).

Marshal Food – podsumowanie

Marshal Food to sympatyczna knajpka, w której można smacznie zjeść, napić się dobrej jakościowo kawy oraz spróbować piwa innego niż najczęściej spotykane “tyskożubrożywce”. Myślę, że jeszcze nie raz tam wpadnę – następnym razem być może w porze obiadowej ;). Po cichu liczę, że piwna oferta będzie poszerzana i ulepszana, wszak niedaleko od opisywanej dziś restauracji działa Elysium, jeden ze szczecińskich sklepów specjalistycznych z piwem, będącego również hurtownią :). Trzymam za to kciuki!

Marshal Food:

Adres: ul. Rayskiego 23/1 w Szczecinie

Godziny otwarcia:
poniedziałek: 08:00 – 23:00
wtorek: 08:00 – 23:00
środa: 08:00 – 23:00
czwartek: 08:00 – 23:00
piątek: 08:00 – 01:00
sobota: 09:00 – 01:00
niedziela: 10:00 – 22:00

Strona na Facebooku

Strona www


Jest to pierwszy wpis z nowej serii “Piwo w Szczecinie”. Chciałbym w niej zajmować się szczecińskimi lokalami, które serwują ciekawsze niż typowa koncernówka piwa. Mam nadzieję, że będzie to dla Was ciekawe.

Jeśli prowadzisz lokal i masz w swojej ofercie piwo regionalne i rzemieślnicze, skontaktuj się ze mną, chętnie nawiążę z Tobą współpracę :).