Start Me Up!Browar Hoppy Beaver po dwóch pierwszych nietypowych swoich piwach (recenzowany już na blogu scottish ale oraz belgian tripel), które miały niewiele wspólnego z chmielowością, postanowił sięgnąć po style zdecydowanie mocniej nachmielone, i to oczywiście nowofalowymi odmianami chmielu. I tak na rynek trafił american porter oraz white IPA. Ten drugi styl brzmi dla mnie bardziej intrygująco, szczególnie że razem z tymi piwami w przesyłce od “Chmielowego Bobra” otrzymałem białe czekoladki z kandyzowaną pomarańczą, które mogą świetnie pasować do charakteru wspomnianego piwa, którym jest Start Me Up! Dlatego też postanowiłem zająć się nim w pierwszej kolejności :).

Ze stylem white IPA jest pewien problem. Otóż przez piwowarów jest on na różne sposoby interpretowane. Jedni utożsamiają go z pszenicznym IPA, czyli wheat IPA, inni zaś traktują go jako hybrydę dwóch bardzo odmiennych od siebie stylów: witbiera oraz IPA. I z tym drugim podejściem mamy najprawdopodobniej do czynienia w przypadku Hoppy Beavera i Start Me Up! Przynajmniej to właśnie sugeruje zamieszczony na etykiecie skład, w którym znalazły się takie dodatki jak kolendra, czy też suszona skórka pomarańczy Curaçao. Z IPA do Start Me Up! zostało natomiast przeniesione chmielenie – Hoppy Beaver użył bowiem Summita oraz Cascade. W zasypie nie zabrakło oczywiście pszenicy w formie płatków, których zadaniem – obok użytych również płatków owsianych – jest zapewne wprowadzenie charakterystycznej gładkiej tekstury piwa.

Jeśli uważnie obserwujecie polską piwną blogosferę, to być może zauważyliście, że Hoppy Beaver bardzo starannie przykłada się do wysyłanych do blogerów paczek. I to zarówno pod względem zewnętrznego opakowania, jak również zawartości. Jak już wyżej wspomniałem, razem z piwami przesłanymi mi przez Browar Hoppy Beaver, otrzymałem także czekoladki – tj. białą czekoladę z kandyzowaną skórką pomarańczy.

Jak napisała mi Kasia Janicka, ekipa browaru wytapiała je “własnymi rencyma”. I muszę przyznać, że wyszły świetnie. Musiałem się z całej siły powstrzymywać, żeby nie zjeść wszystkich za jednym zamachem :). Poza tym w zestawie otrzymałem ręcznie wypisaną kartkę pocztową :).

Styl: white IPA
Ekstrakt:
 14° Plato
Alk. obj.:
 6,0%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 20.07.2018

Kolor: Świetliście żółte, umiarkowanie zmętnione. Gdy wlejemy wraz z osadem, zmętnienie staje się już mocne.
Piana: Obfita, śnieżnobiała. Początkowo drobna, jednak już po chwili zaczynają się  pojawiać się średnie pęcherzyki, a sama piana strzępi się i opada do półcentymetrowej warstwy.
Zapach: Wyraźnie belgijski, wręcz witbierowy. Sporo fenoli (przyprawy, goździki), owoce – brzoskiwnia i pomarańcza. Bardzo świeży, choć z IPA jest tu niewiele.
Smak: Tu również wyraźnie witbierowo. Start Me Up! to piwo rześkie i orzeźwiające, ale jednocześnie słodkawe. Owocowa słodycz po ogrzaniu się piwa miesza się z intensywnymi przyprawowymi fenolami, które nieco wpadają w lekką aptekę (lekarstwa). W tle pojawia się zbożowość. Goryczka wyraźna, trochę długa. Mam wrażenie, że fenole ją potęgują.
Wysycenie: Umiarkowane, w kierunku wysokiego.

Start Me Up!

Start Me Up!

Smaczne piwo, choć jak dla mnie Hoppy Beaverowi wyszedł raczej hoppy witbier, niż white IPA. A przynajmniej tak właśnie Start Me Up! smakuje. Jakkolwiek za belgian IPA nie przepadam, tak to piwo mi smakowało. Na finiszu belgijskie fenole trochę mi się jednak gryzły z chmielową goryczką, dając nie do końca dla mnie przyjemny efekt. Poza tym nuty witbierowe skutecznie przykryły samą chmielowość w smaku i aromacie. Miłośnikom belgijskich klimatów Start Me Up! powinno jednak posmakować :).

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Hoppy Beaver