Piwowarom domowym Doroty Chrapek przedstawiać nie trzeba. W środowisku jest ona znana choćby z prowadzenia z internetowego sklepu piwowarskiego oraz bloga o tematyce domowego warzenia piwa, ale także ze zdobycia w 2010 r. piwem belgian pale ale tytułu Grand Championa Birofiliów. Jakiś czas temu na półkach sklepowych pojawiło się kolejne piwo, w którym palce maczała Dorota – a mianowicie Konstacin Saison, uwarzony w ramach limitowanej edycji polegającej na zapraszaniu przez Browar Czarnków do współpracy piwowarów domowych.

Saison to chyba najmniej przeze mnie lubiany styl wywodzący się z Belgii. Często tego rodzaju piwa są mocne, słodkie (mimo głębokiego odfermentowania) i mulące. Być może nie trafiłem jednak na dobrego przedstawiciela tego stylu – jak dotąd chyba miałem okazję próbować jedynie polskie saisony. Są to piwa jasne, ale zdarzają się też warianty bursztynowe. Dominuje w nich kompozycja owocowych estrów (brzoskwinie, morele, gruszki), przyprawowych fenoli oraz umiarkowanej bazy słodowej. Oryginalnie saisony były warzone pod koniec sezonu warzelniczego i pite w czasie lata. Musiało więc przetrwać najcieplejsze miesiące w roku, a jak wiadomo – wysoka temperatura otoczenia to nie są odpowiednie warunki na leżakowanie piwa.  

Przed wybuchem piwnej rewolucji w Polsce Browar Czarnków jawił się, jako jeden z ciekawszych browarów. Doskonale pamiętam, jak polowałem w sklepach na małe niepasteryzowane “bączki”. Potem jednak było już tylko gorzej – jakość piw spadała i jednocześnie zaczęły się jakieś dziwne kombinacje, w efekcie których dominującą w grupie firmą stał się nie Czarnków, a Gontyniec. Jednocześnie zaczęło się mówić o budowanym w Kamionce nowym browarze, do którego koniec konców trafił sprzęt z zamkniętego Browaru Konstancin. Tam też zaczęto warzyć piwa spod konstancińskiej marki. Wraz z rozpędzającą się piwną rewolucją Czarnków zostawał coraz bardziej w tyle w stosunku do innych browarów. I to z pomocą przyszli kontraktowcy, którzy postanowili wynajmować moce produkcyjne Kamionki, aby warzyć tam swoje piwa. I tak, aktualne trendy zaczęły być zauważane przez czarnkowskich decydentów, czego dowodem jest wspomniana edycja limitowana, oparta na współpracy z piwowarami domowymi. 

Konstancin Saison to piwo, w którego zasypie znalazły się słody jęczmienne (w tym karmelowe), a także pszeniczne. Aby uzyskać charakterystyczną dla piw belgijskich wytrawność na finiszu, dodany został cukier kandyzowany. Mniej standardowym jak na saisona dodatkiem jest natomiast skórka gorzkiej pomarańczy, znana przede wszystkim z witbierów. Piwo zostało nachmielone dwoma odmianami chmielu – czeskim Saazem (Żateckim) oraz polską Sybillą.

Styl: saison
Ekstrakt:
 15,5° Plato 
Alk. obj.:
 6,3%
IBU:
 b/d

Data przydatności do spożycia: 07.2019

Kolor: Bursztynowe, wpadające w miedziany, opalizujące. 
Piana: Niska, ale drobna. Umiarkowanie trwała, redukuje się do obrączki. 
Aromat: Banany, brzoskwinie, morele, ciasto z bakaliami. 
Smak: Słodowy, z wyraźnymi estrami i fenolami. Pojawia się sporo owoców podbitych biszkoptem i orzechami. Pojawia się też ciasto z bakaliami i suszoną skórką pomarańczy (coś a’la keks). Na finiszu całkiem intensywna, ale krótka ziołowa goryczka.
Wysycenie: Niskie.

Konstancin Saison to bardzo ciekawe piwo i dość zaskakujące jak na saisona. Nie licząc Cieszyńskiego Dark Saisona, jest to chyba najciemniejsze piwo w tym stylu, jakie miałem okazję próbować. Całość naprawdę smakowała jak ciasto z suszonymi owocami. Bardzo ciekawy efekt i całkiem udany eksperyment ze strony Czarnkowa. 

Cena: bodaj coś koło 5 zł za 0,5 litra w Lidlu