El Bandido

Pamiętacie serię New England DDH DIPA z AleBrowaru? Na pewno tak, bo piwa te zrobiły ogromną furorę. Co więcej Michał Stemplowski z bloga Chmielobrody mówił ostatnio podczas panelu dyskusyjnego blogerów podczas Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa, że jedno z tych piw wciąż należy do bestsellerów jego sklepu. Browar Brewery Hills postanowił pójść w ślady AleBrowaru i wypuścił piwo El Bandido.

El Bandido to new england DDH double IPA, czyli mocna pod względem woltażu, intensywnie nachmielona na aromat ipa. Do nachmielenia użyto amerykańskich odmian Amarillo, Mosaic, Citra, Centennial. W składzie znalazł się słód pszeniczny i płatki owsiane – można powiedzieć, że surowce te są charakterystyczne dla tego stylu. Krótko mówiąc jest to piwo będące kwintesencją aktualnych trendów w polskim krafcie, chociaż mam wrażenie, że modny ostatnio skrót DDH (który zresztą niewiele mówi) zaczyna powoli przebrzmiewać.

Podobnie jak Lazy Delight, tak i to dzisiejsze piwo zostało rozlane do butelek przyozdobionych bardzo ciekawą z wyglądu etykietą. Za jej projekt odpowiada założycielka Brewery Hills Katarzyna Puchała, która z zawodu jest malarką, zajmującą się malarstwem inspirowanym kaligrafią. Posrebrzane elementy na czarnym tle fajnie wyglądają, choć sprawiają mniej efektowne wrażenie (a przynajmniej mniej przyciągają uwagę) niż było to w przypadku recenzowanego niedawno american pale ale.

Styl: new england DDH double IPA
Ekstrakt:
 20° Plato 
Alk. obj.:
 9%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 25.09.2019 r.

Kolor: Ciemnozłote, wpadające w bursztyn. Opalizujące.
Piana: Ładna, gęsta i drobna. Trwała. Zostawia niezły lejsing.
Zapach: Słód, sporo karmelu. Chmielu jest niewiele – pojawia się nieco cytrusów oraz lekka cebula. Gdzieś w tle pojawia się delikatna nafta.
Smak: Jest słodko, El Bandido to piwo dość mocno słodowe. Piwo jest mega gładkie, gęste. Chmielowość jest obecna na drugim planie i idzie w kierunku multiwitaminy z przyjemnymi akcentami „moisaicowymi”. Goryczka umiarkowana, ale dość długo utrzymująca się w głębi podniebienia. Alkohol – jak na ten woltaż – dobrze ukryty.
Wysycenie: Niskie.

El Bandido

Jak na new englanda w El Bandido jest jednak jednak trochę zbyt mało chmielu w aromacie. Tropikalne owoce są obecne, ale jednak nie ma tu tego „soczkowego” efektu, czego oczekiwałbym od tego rodzaju piwa. Tego na co narzekałem w Lazy Delight, czyli przegazowania, w El Bandido już nie było – ba, wysycenie było wręcz niskie. Koniec końców ocena tych piw wyszła mniej więcej podobna, chociaż punkty odjąłem za całkowicie różne aspekty.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Brewery Hills