Lazy Delight

Browar Brewery Hills to dość dziwny projekt, z początku firmowany wyłącznie nazwiskiem Katarzyny Puchały. Pierwsze sygnały na jego temat pojawiły się dosłownie na chwilę przed premierą debiutanckich piw – wtedy to ruszył profil na Facebooku. Strategia promocyjna wyglądała mi na robioną „na chybcika”. Warzenie w Browarze Bartek, oryginalna „morska opowieść” oraz znajoma stylistyka etykiet szybko wywołały podejrzenia o związki z Browarem Doctor Brew. Obecnie wiadomo już więcej, a okazją aby się temu przyjrzeć będzie dzisiejsza recenzja jednego z dwóch premierowych piw Brewery Hills – american pale ale pn. Lazy Delight.

Katarzyna Puchała jest z zawodu malarką, tworzącą projekty inspirowane kaligrafią. W liście załączonym do przesłanych mi piw pisze, że piwowarstwem domowym interesuje się już od dawna, a założenie browaru było jej marzeniem. Jednak dzięki wpisowi w KRS szybko się okazało, że większościowym udziałowcem i inwestorem jest Elżbieta Olszewska. Zbieżność nazwisk z Marcinem Olszewskim – założycielem i byłym członkiem ekipy Doctor Brew – nie jest tu przypadkowa, o czym przekonaliśmy się wczoraj, kiedy na fanpejdżu Brewery Hills pojawiła się informacja o tym, że do jego zespołu właśnie dołącza wspomniany wyżej Marcin Olszewski, który jako powód odejścia od Doctorów podawał skupienie się na odbywanych studiach medycznych.

Wracając do piwa, etykieta podoba mi się. Co prawda nie bardzo potrafię powiedzieć, co autorka miała na myśli, ale projekt podoba mi się – jest kontrastowy, czytelny i przyciąga wzrok. Na minus zaliczam brak podanego szczegółowego składu – jest tylko informacja o słodzie jęczmiennym i pszenicznym. Na szczęście tu z pomocą przychodzi otrzymany przeze mnie list: Lazy Delight (btw. cały czas muszę się pilnować, żeby nie napisać Juicy Delight :P) to american pale ale chmielone amerykańskimi odmianami: Amarillo, Mosaic oraz Citra. Szczególnie ten Mosaic mnie rajcuje :). Poza tym w składzie nie ma rewolucji. Piwo jest niepasteryzowane i niefiltrowane.

Styl: american pale ale
Ekstrakt:
 12° Plato  
Alk. obj.:
 5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 25.09.2019 r.

Kolor: Ciemnozłote, opalizujące.
Piana: Obfita (może nawet nieco zbyt obfita), trwała niczym beton. Drobna. Zostawia wzorcowy lejsing.
Zapach: Chmielowy, słodkie owoce tropikalne: mango, marakuja oraz dużo białych owoców wpadających w naftę.
Smak: Przyjemnie chmielowy – na pierwszym planie są mosaicowe białe owoce, sporo owoców tropikalnych i nieco cytrusów. Podbudową dla chmielowości jest ciasteczkowy słód, przyjemny zresztą. Na finiszu dość intensywna goryczka, która dodaje piwu pazura.
Wysycenie: Dość wysokie.

Lazy Delight
Lazy Delight

Nie wiem, czy nie zaczynają się powoli kłopoty z przegazowaniem, wszak piwo jakoś przesadnie głęboko nie odfermentowało. Piana jest naprawdę wysoka, ale też i bardzo trwała. Również w odczuciu w ustach wyraźnie obecny jest dwutlenek węgla, czego akurat w tego rodzaju ejlach nie bardzo lubię. Poza tym jest nieźle – mamy sporo chmielu (jest Mosaic!), jest też dobrej jakości podbudowa słodowa. Ot, niczym niewybijające się american pale ale. Gdyby nie zbyt wysokie dla mnie wysycenie – byłyby cztery gwiazdki.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Brewery Hills