Na Południe
Przepraszam za słabe zdjęcie, ale piwo piłem już późnym wieczorem :(.

Dziś recenzja piwa, które wypiłem już jakiś czas temu podczas wyjazdu urlopowego – tak się jakoś złożyłem, że nie miałem czasu zająć się jego recenzją. Jednak chciałbym jak najszybciej zamknąć serię wpisów z degustacjami piw, które bardziej pasują do lata niż do jesieni, która na dobre zawitała już do Polski. Zatem recenzowanym dziś piwem będzie Na Południe z Browaru Hopster – na etykiecie zostało ono określone jako new age lager, co w pierwszej chwili o samym trunku mówi dość niewiele. A jest to jedno z tych piw, których na polskim rynku za wiele nie mamy – tj. jasny, lekki lager nachmielony tylko i wyłącznie polskimi odmianami chmielu.

Jest to trzecia na moim blogu (po Indianie oraz świetnej Kawie na Ławie) recenzja produktu firmowanego przez tę szczecińską inicjatywę kontraktową, założoną latem ubiegłego roku przez Tomasza Kielibę i Wojciecha Grzybowskiego oraz piwowara domowego Piotra Jaworskiego. Dwaj z nich znani są szczecinianom, którzy interesują się piwem, za sprawą sklepu specjalistycznego Elysium, którego są właścicielami. Wszystkie ich piwa warzone są w Browarze Wąsosz.

Patrząc na informacje zawarte na etykiecie, w sumie nie bardzo wiem, czego może dotyczyć jego określenie jako lager nowej ery. Być może chodzi o użycie reaktywowanej polskiej odmiany Puławski, która daje całkiem ciekawe efekty albo o niewielki ekstrakt, a co za tym idzie – niską zawartość alkoholu. W czasie ostatnich dwóch dekad tak lekkie piwa praktycznie całkowicie zniknęły z oferty największych graczy na polskim rynku, głównie dlatego że wśród konsumentów, dla których w piciu piwa najważniejsze jest wprowadzanie alkoholu do organizmu, nie cieszyły się one popularnością i w porównaniu do innych, mocniejszych popyt na nie był niewielki. Wraz z rozwojem piwnej rewolucji w Polsce lekkie piwa zaczęły przeżywać swego rodzaju renesans, czego dowodem jest choćby Na Południe, ale także i wspominany wyżej coffee lager Kawa na Ławę.

Do nachmielenia recenzowanego dziś piwa użyto, tak jak już wyżej wspomniałem, dwóch polskich odmian chmielu – dobrze znanej Marynki oraz coraz częściej używanego przez browarników, za sprawą plantacji Pawła Piłata, Puławskiego.

Styl: new age lager (jasny, lekki lager)
Ekstrakt: 10%
Alk. obj.: 4,3%
IBU: 32

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 17.01.2017

Kolor: Złote, w nieładny sposób zmętnione – w toni unosi się sporo mało apetycznych farfocli.
Piana: Niska, nawet wymuszona nie chce się tworzyć. Redukuje się do obrączki i cienkiej warstewki. Zostawia jednak całkiem ładny lejsing.
Zapach: Lekko warzywny, choć zakładam, że jest to zasługa słodu pilzneńskiego, który ze względu na swoją charakterystykę potrafi dawać taki aromat. Poza tym lekka kwiatowość i miodowość (choć nie wiem, czy jest to możliwe, aby piwo tak szybko się utleniło).
Smak: Tak, te warzywne nuty obecne w zapachu to prawie na pewno efekt użycia słodu pilzneńskiego, który bardzo często wnosi taki posmak, czego osobiście nie lubię. Poza tym mamy to samo, co w zapachu – całkiem sporo kwiatowości i trochę miodu. Goryczka wyraźnie zaznaczona, przyjemna i bardzo dobrze dopasowana.
Wysycenie: Bardzo niskie. Coś niewątpliwie pod tym względem poszło nie tak – w przypadku jasnego lekkiego lagera niskie wysycenie jest w sumie wadą, choć z drugiej strony zwiększa pełnię trunku – piwo nie jest aż tak wodniste.

Na Południe

Powiem tak – Na Południe zdecydowanie niczego mi nie urwało. Najbardziej przeszkadzało mi bardzo niskie wysycenie, które spowodowało, że ten lager z Hopstera wydawał się ciut przyciężki, co dziwi biorąc pod uwagę jego parametry. Zadziwiająca dla mnie była także obecność nut miodowych, które z reguły wskazują na utlenienie piwa – w momencie jego degustacji do daty przydatności do spożycia pozostały przecież dobre 4 miesiące. Trochę żałuję, że na I Szczecińskim Festiwalu Piwa nie starczyło mi czasu i sił na spróbowanie piw Hopstera z beczki – być może prezentują lepszy poziom niż butelkowe, bo przypomnę, że Indianą, czyli IPA z trawą cytrynową, również byłem trochę zawiedziony.

Ocena: 3,6/5
Cena: otrzy­mane w pre­zen­cie