Tropical Storm

Piwa kraftowe na stałe zagościły już na półkach marketów, przez które przewinęło się już całkiem sporo różnych browarów. Wśród nich największym chyba zaskoczeniem dla mnie była obecność niewielkiego przecież Browaru Widawa. Byłem zaskoczony, choćby dlatego że sieci handlowe preferują piwa pasteryzowane, z długim terminem przydatności do spożycia. To, którym dziś się zajmę – Tropical Storm ze wspomnianego Browaru Widawa – pasteryzowane nie jest i chcę sprawdzić, jak prezentuje się jego „forma” po jakimś czasie od zakupu.

Nie ukrywam, że to moje drugie podejście do tego piwa. Zakupiłem dwie butelki i… dobrze zrobiłem. Przy pierwszej próbie Tropical Storm było dziwne – wyczuwalne były bowiem fenole – coś pomiędzy nutami przyprawowymi i „apteką”. Postanowiłem jednak dać temu piwu drugą szansę i sprawdzić, czy wspomniana wtopa do kwestia jednostkowa, czy jednak problem całej warki (obie butelki miały nadrukowaną na etykiecie tę samą datę).

Reklama

Tropical Storm to – jak wspomniałem wyżej – west coast IPA, czyli jaśniejsza, wytrawniejsza i bardziej goryczkowa wersja „ipy”. Za chmielowość w tym przypadku odpowiedzialne są trzy odmiany chmielu – Cashmere, Mosaic, Amarillo (przynajmniej tak wyczytałem w internetach). Baza słodowa została oparta wyłącznie na słodzie jęczmiennym – nie jest to więc hazy IPA, którego obecnie na rynku mamy zatrzęsienie.

Na etykiecie mamy zdjęcie satelitarne jakiegoś mocno rozwiniętego układu atmosferycznego burzy tropikalnej, a także podstawowe, dość skąpe informacje. Brakuje choćby wysokości ekstraktu. Podano też podstawowy skład bez większych szczegółów. Mnie osobiście etykieta niezbyt się podoba – jak dla mnie wygląda trochę tak, jakby była zrobiona w Paincie ;). No, ale może taki właśnie był zamysł.

O Browarze:

Browar Widawa to niewielki browar restauracyjny działający nieopodal Wrocławia. Jego właścicielem i piwowarem jest Wojciech Frączyk. Był to jeden z pierwszych tego rodzaju lokali, które odważnie zaczęły warzyć nowofalowe piwa, w tym również dzikie oraz leżakowane w beczkach.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia naszego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Tropical Storm:

woda, słód jęczmienny, chmiel (Cashmere, Mosaic, Amarillo), drożdże.

Piwo niepasteryzowane, niefiltrowane

Parametry piwa Tropical Storm:

Styl: west coast IPA
Ekstrakt:
  16° Plato
Alk. obj.:
 6,2%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 30.04.2022

Barwa: Złociste, wyraźnie opalizujące.
Piana: Ładna, drobna i gęsta. Biała. Zostawia śladowy lejsing. Opada w umiarkowanym tempie.
Aromat: Cytrusowy – wyczuwam pomarańczę, grejpfrut, może trochę mandarynki.
Smak: Dobre, choć mam wrażenie, że w tle majaczą gdzieś lekkie fenole, których być tu nie powinno. Poza tym jest tu dużo cytrusów – głównie pomarańcza i grejpfrut, które dają efekt soczystości. Po ogrzaniu mam wrażenie, że pojawia się lekka miodowość utlenienia. Na finiszu zaznaczona goryczka.
Wysycenie: Dość wysokie.

Tropical Storm

No i druga butelka piwa Tropical Storm była znacznie lepsza, chociaż cały czas w tyle głowy miałem lekkie fenolowe niuansiki. O ile nie była to autosugestia, to raczej coś w tym piwie delikatnie się dzieje. Baza słodowa wytrawna, bez krzty karmelu. Poza tym chmielowość jest naprawdę przyjemna – miała fajny, intensywnie cytrusowy, soczysty charakter. Nie pogniewałbym się jednak za trochę wyższą goryczkę, której mi tu nieco brakowało. Niemniej piwo to mi smakowało ;).

Cena: 7,99 zł za 0,5 litra w markecie

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
90 %
Aromat:
85 %
Smak:
67 %
Poprzedni artykułMiejski Browar Stargard uwarzył piwo z zieloną herbatą
Następny artykułKuźnia Piwowarów 2022 bez rozstrzygnięcia
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.