Browar w Grodzisku znany jest przede wszystkim z reaktywacji na dużą skalę piwa grodziskiego, ale też z warzenia wariacji na jego temat. Z samego grodzisza, który chyba nigdy hitem sprzedażowym nigdy nie będzie, browaru utrzymać się nie da. Stąd podjęto decyzję o rozszerzenie portfolio o inne style – porter bałtycki na drożdżach grodziskich, white IPA z dodatkiem herbaty zielonej oraz american pale ale chmielonym polskimi chmielami. To ostatnie na rynku dostępne jest pod nazwą Grodziska APA i dziś je Wam zrecenzuję :).

Trochę śmiesznie wygląda dla mnie nazwa tego piwa, w kontekście umieszczonego pod nią dopisku “Na polskim chmielu”. No, jak to? American pale ale bez amerykańskiego chmielu?! Spokojnie. Okazuje się bowiem, że jedna z czterech odmian jest pochodzenia amerykańskiego. Cascade nie ma zarejestrowanego w USA znaku towarowego, dlatego może być uprawiana poza Ameryką, w tym choćby w Polsce. Podobnie jest z chmielem Magnum, którego rodowód wywodzi się z Niemiec. Pozostałymi gatunkami użytej lupuliny są dobrze już nam znane Lubelski oraz Marynka. Browar więc zapowiada obecność w piwie aromatów ziołowych, cytrusowych i owocowych, a także dobrze zbalansowana goryczka.

Nie koniec jednak na tym ciekawostek. Otóż w zasypie piwa Grodziska APA znalazł się… słód pszeniczny suszony dymem dębowym, który zwykle używany jest do warzenia piwa grodziskiego. Od grodzisza “pożyczony” został też szczep drożdży. Same parametry, jak na american pale ale, są standardowe.

Jest to piąte recenzowane przeze mnie piwo z Browaru Grodzisk. Na blogu są recenzje: Bernardyńskiego Ciemnego, Piwa z Grodziska, Bernardyńskiego oraz Grodziskiej White IPA.

Styl: american pale ale
Ekstrakt:
 12,5° Plato
Alk. obj.:
 5,2%
IBU:
 32

Data przy­dat­no­ści: 10.12.2018

Kolor: Żółte, złociste. Umiarkowanie i równo zmętnione.
Piana: Obfita, drobna i sztywna. Choć po dłuższej chwili zaczyna się niezbyt ładnie strzępić i dziurawić, to jednak gruby kożuch utrzymuje się do końca. Zostawia ładny lejsing.
Zapach: Ziołowy, ale też i owocowy – owoce tropikalne, cytrusy, brzoskwinie. Wraz z ogrzewaniem coraz intensywniejsza staje się cytryna.
Smak: Grodziska APA już od początku sprawia wrażenie bardzo lekkiego, trochę wręcz wodnistego i pustego. Jest owocowo – główną rolę grają cytrusy (a szczególnie cytryna) oraz winogron. Goryczka, intensywna, może nie do końca szlachetna, ale na szczęście krótka. Słodu wędzonego niestety nie wyczułem.
Wysycenie: Wysokie.

Smaczne piwo, choć nie aż tak spektakularne, jak by pewnie niektórzy beer geecy oczekiwali ;). Wbrew pozorom jednak polskie odmiany potrafią dać naprawdę ciekawe efekty. Tu jest nieźle, ale nie Grodziska APA raczej w pamięć mi nie zapadnie. Trochę ostrzyłem sobie zęby na tę zapowiadaną w składzie wędzonki, jednak podczas degustacji jakoś się jej nie doszukałem :(.

Cena: otrzymane w prezencie