BockMoją przygodę z ciekawszym piwem zaczynałem gdzieś w okolicy 2011-2012 r. W tym czasie wyboru wielkiego nie było, a najciekawsze propozycje płynęły ze strony tzw. browarów regionalnych (a raczej średnich, bo z wąsko rozumianą regionalnością mają one niewiele wspólnego). Jednym z ciekawszych dla mnie piw był wówczas Koźlak z Ambera, który był dość łatwo dostępny i poza smakiem kusił wyglądem, a dokładniej nowatorsko malowaną butelką. Dziś nadruk bezpośrednio na szkle zastąpiła już etykieta, ale ponoć cały czas jest on w Polsce stawiany w ścisłej czołówce koźlaków. Być może wyrosła mu warta uwagi konkurencja. Mowa tu o piwie Bock z Browaru Tenczynek, który na przełomie roku 2017 i 2018 zmienił właściciela. I właśnie nim dziś się zajmę :).

Bock trafił do Kolekcji Klasycznej, czyli jednej z dwóch obecnie dostępnych linii produktowych (trzecia – tzw. sztosy – pojawi się niebawem). Oprócz koźlaka mamy w niej jeszcze jasnego lagera, pilsa, weizena oraz märzena. Podobnie jak recenzowane przed kilkoma dniami przeze mnie Marcowe, styl ten należy do niemieckiej klasyki. Z uwagi na mocno słodowy charakter, z niezbyt wysoką goryczką, styl ten nie robi już na beer geekach wrażenia. Zresztą wiele browarów nie potrafi ustrzec się pułapki koźlaka słodkiego, mulącego. Oczywiście są przykłady bocków bardziej wyrazistych, ale mam wrażenie, że wciąż jest ich mało. No, ale tego rodzaju piwa piję bardzo rzadko, więc mogę się tu mylić :).

Bock to niemiecka nazwa, którą w języku polskim tłumaczy się jako koźlak. Ponoć wywodzi się ona od nazwy miejscowości Einbeck, gdzie już od średniowiecza warzone było mocne jak na ówczesne czasy piwo. Obecna forma – ein Bock – to według niektórych właśnie zniekształcone odwołanie do wspomnianego, leżącego w Dolnej Saksonii, miasta. Współcześnie jest to dość ciemny lager, którego cechą charakterystyczną jest sporo nut melanoidynowych, przypominających przypieczoną skórkę od chleba, ale także akcenty karmelowe. Wbrew pozorom powinno być wytrawne na finisz, a chmielowość nie gra w tym stylu większej roli. Niska goryczka powinna delikatnie kontrować słodowość.

Bock z Tenczynka to ciemne piwo, które wg informacji na etykiecie obiecuje nam karmelowy smak z lekkim kawowym akcentem. Właśnie ta kawa brzmi bardzo ciekawie, bo może się okazać, że dzięki niej ten koźlak nie będzie mdły. I na to liczę :). Piwo zostało nachmielone trzema odmianami: Magnum oraz polskimi Marynką i Lubelskim.

Browar Tenczynek to zabytkowy browar położony na zachód od Krakowa, niedaleko ruin zamku Tenczyn. Na tym terenie piwo warzy się już od dobrych kilkuset lat, jednak Browar Tenczynek w obecnym kształcie powstał w XIX wieku. Został wybudowany u zbocza wzgórza, które pozwoliło na wydrążenie w skale pokaźnych rozmiarów piwnic, gdzie zresztą do dziś fermentuje i leżakuje piwo.

Styl: koźlak
Ekstrakt:
 16° Plato
Alk. obj.:
 6,8%
IBU:
 32

Data przydatności do spożycia: 8 miesięcy od dnia 22.03.2018 r.

Kolor: Ciemnobrązowe, wpadające w rubinowy. Klarowne.
Piana: Koloru ecru, całkiem obfita, sztywna i drobna. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Bardzo wyraźna przypieczona skórka od chleba, trochę karmelu, kawy i czekolady.
Smak: Słodowy, z wyraźną kawą i muśnięciem czekolady. Do tego dochodzi sporo czerwonych owoców. Sama słodowość, nie wiem czemu, przypomina mi belgijskie koźlaki. Jest sporo nut melanoidynowych, opiekanych. Goryczka ziołowa, zaznaczona i przyjemna. Piwo jest zaskakująco wyraziste, na pewno nie jest mdlące.
Wysycenie: Umiarkowane.

Bock

Faktycznie, Bock z Browaru Tenczynek to wyraźnie kawowy przedstawiciel swojego stylu. Być może nie jest to podejście ortodoksyjne, ale w tym wypadku jak najbardziej się sprawdza. Jeśli ktoś nie przepada za słodkimi i mulącymi koźlakami, to niech spróbuję interpretacji Sebastiana Jabłońskiego. W sumie ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić. Jak na razie jest to najlepsze piwo z Browaru Tenczynek spośród tych, które próbowałem.

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Tenczynek