Piwo marcowe obecnie kojarzy się nam głównie z monachijskim Oktoberfestem. Dziś styl ten nie należy do zbyt szanowanych przez nowofalowych beer geeków i często jest traktowany jako typowa klasyczna niemiecka nuda, pokroju weizena, czy munich hellesa. Owszem märzen dziś bardzo często do złudzenia przypomina zwykłego strong lagera, ale nie zawsze, czego dowodem jest choćby recenzowane przeze Marcowe z Kormorana. Dziś natomiast sprawdzę, co ma nam do zaoferowania Marcowe z Tenczynka :).

Piwo marcowe, czy też po niemiecku märzen, to historyczny styl, który swoją specyfikę zawdzięcza temu, że przez długi czas, zanim nie wdrożono odpowiednich technologii, od kwietnia do początku jesieni piwa się nie warzyło. Po pierwsze w tym czasie kończyły się zapasy zboża z poprzedniego roku (a jak wiadomo mąka i chleb miały zawsze “pierwszeństwo” przed innymi produktami zbożowymi). Po drugie późną wiosną i latem panują zbyt wysokie temperatury, co generuje problemy z chłodzeniem brzeczki, ale także powietrze pełne jest niebezpiecznych dla piwa mikrobów oraz owadów (muszki owocowe!), co zwiększa prawdopodobieństwo zakażenia.

Marcowe było więc piwem, które było warzone w marcu i przechowywane przez lato w chłodnych piwnicach i jaskiniach. Receptura była układa w ten sposób, aby mogło przetrzymać kilka miesięcy i doczekać odszpuntowywania beczek jesienią, gdy rozpoczynał się sezon warzelniczy. Tak powstał słodowy, mocniejszy i pełniejszy w smaku od pilsa i hellesa lager, którego cechą charakterystyczną powinny być nuty opiekane, ale bez akcentów karmelowych, czy też palonych. Pomimo rozbudowanej słodowości finisz powinien być wytrawny, a chmielowość powinna przejawiać się w umiarkowanej goryczce.  Jak czytamy na stronie Wiki.piwo.org styl ten wyewoluował w XIX wieku z innego popularnego wówczas stylu, którym był vienna lager (lager wiedeński).

Z recenzowanym dziś Marcowym wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Otóż dzięki temu, że w archiwach browaru zachowała się historyczna, pochodząca z początku XX wieku receptura tego trunku, Tenczynek może się pochwalić statusem tradycyjnego producenta, co pozwoliło na zachowanie w niezmienionej, zabytkowej formie pomieszczeń, w których fermentuje oraz leżakuje piwo. I tak do dziś tenczyński browar może pochwalić się efektownymi pomieszczeniami wydrążonymi w skale oraz ceglanymi, łukowymi sklepieniami. Zatem nowy właściciel Tenczynka, którym od początku roku jest spółka o nazwie Manufaktura Piwa, Wódki i Wina SA, Marcowe wciąż warzy, dzięki czemu mam okazję spróbować tego dość rzadko spotykanego w Polsce stylu. Tak po prawdzie to nawet w Niemczech jak dotąd nie piłem märzena, który by mi smakował. Większość z nich nie różniła się niczym od nielubianych przeze mnie strong lagerów. Czy Tenczynkowi uda się mnie zaskoczyć? 🙂

Na koniec jeszcze jedno małe zaskoczenie – pomimo, że mamy do czynienia z klasycznym niemieckim stylem, tenczyńska interpretacja marcowego chmielona jest polskimi odmianami: Marynką oraz Lubelskim.

Zanim przejdę do degustacji, przypomnę jeszcze, że jak dotąd zrecenzowałem na blogu trzy piwa z nowej oferty Tenczynka: Pszeniczne, “P” American Wheat oraz “P” IPA.

Styl: marcowe
Ekstrakt:
 13,8° Plato
Alk. obj.:
 5,6%
IBU:
 23

Data przydatności do spożycia: 6 miesięcy od dnia 19.04.2018 r.

Kolor: Bursztynowe, przejrzyste z delikatną opalizacją.
Piana: Taka jaka powinna być na lagerze – odpowiedniego rozmiaru, drobna i gęsta. W umiarkowanym tempie opada do cieniutkiej warstwy. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Słodowy, sporo nut melanoidynowych, opiekanych. Jest też karmel.
Smak: Marcowe z Tenczynka to piwo wyraźnie słodowe, słodkie, ale jednocześnie nie ma się wrażenia, że ma się do czynienia ze strong lagerem, którym często okazują się märzeny. Podobnie jak w zapachu w smaku mamy nuty przypominające przypieczony spód od ciasta, drożdżówkę. Zaskakująco sporo się tu dzieje. Goryczka ziołowa i niska, delikatnie zaznacza się na finiszu.
Wysycenie: Umiarkowane.

Bałem się tego piwa. Obawiałem się, że śladem niemieckich dużych browarów, Tenczynkowi wyjdzie z tego mocny międzynarodowy lager. Marcowe okazało się jednak smacznym, choć dość słodkim, przedstawicielem swojej kategorii. Dla mnie osobiście finisz mógłby być ciut wytrawniejszy, ale jest tu wszystko, co w märzenie być powinno. Oczywiście ten, kto oczekiwałby od tego piwa fajerwerków, może być zawiedziony. No, ale takie właśnie jest Marcowe i nic się z tym nie zrobi ;).

Cena: otrzymane w ramach współpracy od Browaru Tenczynek