Niemcy to nie tylko klasyka: pilsy, weizeny, marcowe, czy też koźlaki. Coraz częściej można u naszych zachodnich sąsiadów trafić na propozycje browarów kraftowych. Jakkolwiek w sąsiadującym z Zachodniopomorskiem landem Meklemburgia-Pomorze Przednie w tzw. Getränkemarktach nic szczególnie interesującego dla polskiego beer geeka nie znajdziemy, to już Kaufland regularnie ma w swojej ofercie piwa rzemieślnicze. Ostatnio pierwszy raz trafiłem na Pale Ale z Browaru Berliner Berg. Sprawdźmy, czy warto po nie sięgnąć.

Berliner Berg to browar kontraktowy, co zresztą rzadko w Niemczech się zdarza. Jak czytamy na jego stronie, swoje piwa warzy w Neukölln, Hohenthann i w różnych berlińskich browarach. Berliner Berg został założony na początku 2015 r. przez troje miłośników ciekawego piwa: Robina, Uli i Finna. Jego oferta podzielona jest na dwie grupy – pierwszą z nich są piwa stale dostępne w sprzedaży. Są to: pils, lager, pale ale, wheat ale oraz berliner weisse. W sezonowej ofercie znaleźć natomiast można lekkiego jasnego lagera, chmielonego po nowofalowemu kölscha, irish stout, double IPA, biere de garde, piwa na mokrej szyszce chmielowej, a także piwa warzone w kooperacjach.

Jakkolwiek z etykiety piwa nie dowiemy się zbyt wielu szczegółów, to muszę pochwalić Berliner Berg za bardzo bogatą w informację stronę internetową. Każde piwo jest na niej opisane, z podaniem pełnych parametrów, a także składu. Bardzo mi się to podoba. 

I tak na temat Pale Ale dowiadujemy się m.in. tego, że zostało uwarzone w Hohenthanner Schlossbrauerei, położonym niedaleko Ratyzbony. Jeśli chodzi o skład, to warto podkreślić, że w zasypie tego piwa – oprócz doskonale nam znanego słodu pilsa oraz jasnego karmelowego, znajdziemy drogi brytyjski słód Maris-Otter. Do nachmielenia użyto odmian: Cascade, Chinook, Mt. Hood, Glacier. Z tymi dwoma ostatnimi spotykam się po raz pierwszy – Mount Hood ponoć w profilu aromatyczno-smakowym zbliżony jest do niemieckich chmieli z serii Hallertau. Natomiast Glacier do piwa potrafi wnieść aromaty ciemnych owoców, takich jak: śliwka, czarna jagoda. Brzmi interesująco.

Styl: american pale ale
Ekstrakt:
 12,8° Plato
Alk. obj.:
 5,5%
IBU:
 40

Data przy­dat­no­ści: 04.02.2019

Kolor: pomarańczowe, umiarkowanie, równomiernie zamglone.
Piana: ładna, drobna i gęsta. Dość trwała. Zostawia ładny lejsing.
Aromat: miodowy od utlenienia, trochę żywiczny. Pojawia się też trochę cytrusów.
Smak: piwo jest wytrawne, dość puste. Tu też daje się we znaki utlenienie. Jest też cytryna od chmielu, sporo żywicy. Na finiszu solidna, nieco zalegająca goryczka.
Wysycenie: umiarkowane, w normie.

Mimo że piwo ma jeszcze pół roku do końca terminu przydatności, to w Pale Ale’u zaskoczyło mnie już utlenienie. Nie spodziewałem się go tu. Poza tym piwo oferuje dość intensywną jak na ten styl i nie do końca przyjemną goryczkę, która nie jest kontrowana przez pustawą bazę słodową. Krótko mówiąc, piwo szału nie robi, ale złe też nie jest.

Cena: 1,79 euro za 0,33 litra w hipermarkecie

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
70 %
Poprzedni artykułSzczecin: znów powalczą w lidze
Następny artykułMichał Stefaniak lepszy na otwarciu
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.