Powder Man DDH

Puszka to opakowanie, które – wbrew pozorom – wzbudza dość spore kontrowersje. I to niepotrzebnie. Przez lata bowiem utarło się twierdzenie, że aluminiowa puszka jest opakowaniem drugiej kategorii, ponieważ wnosi ona do piwa nuty metaliczne. Oczywiście jest to bzdura. Ba, opakowanie to ma wiele zalet, które coraz bardziej zaczynają doceniać browary kraftowe. A jest ku temu okazja, ponieważ nie tak dawno Browar Zarzecze sprawił sobie niewielką linię do puszkowania, z czego niemal od razu zaczęli korzystać warzący tam kontraktowcy. Wśród nich był m.in. Browar BIRBANT. Wypuścił on trzy puszkowe piwa – dziś zajmę się jednym z nich, a będzie to Powder Man DDH.

Twierdzenie, że puszka wnosi do piwa nuty metaliczne jest oczywiście bzdurą, ponieważ jej wnętrze jest tak polakierowane, aby żadne jony żelaza do piwa się nie przedostawały. Mit ten zapewne wziął się z picia trunku bezpośrednio z puszki, bez przelania do szkła. Wtedy faktycznie nasze zmysły mogą rejestrować metaliczność pochodzącą z aluminiowego wieczka. Dużo większym zagrożeniem dla puszkowych piw jest duże zagrożenie utlenieniem, szczególnie przy rozlewie na mniej zaawansowanych technologicznie liniach, na których zbyt wiele tlenu wraz z piwem dostaje się do wnętrza puszki. Wśród ogromnych zalet tego opakowania wyróżnić przede wszystkim nieprzepuszczanie promieni słonecznych (UV), szczelność po jego zamknięciu, a także kształt i niska waga ułatwiające kwestie transportu.

Na początku swojej przygody z puszkowaniem Browar BIRBANT wypuścił trzy piwa: fruity DDH imperial IPA Citra, raspberry double robust porter Jules oraz to, które dziś zrecenzuję, czyli new england IPA Powder Man DDH. Jest to zmodyfikowana wersja piwa o tej samej nazwie, które swoją premierę miało w marcu 2017 r. W stosunku do pierwowzoru puszkowy Powder Man użyto podwójną ilość tzw. Cryo Hops, czyli czystą lupuliną z konkretnych odmian chmielu – Mosaic, Simcoe oraz Zeus – w postaci charakterystycznego pudru (stąd też słowo „powder” w nazwie piwa). Wariant ten swoją premierę miał pod koniec lutego br., a więc prawie trzy miesiące temu. Dzisiejsza recenzja będzie więc okazją do sprawdzenia, czy puszka (bardzo ładna – nie jest jednak malowana, ale nadruk został naniesiony za pomocą termokurczliwego foliowego rękawa) faktycznie ogranicza starzenie się mocno chmielonych piw.

Styl: DDH new england IPA
Ekstrakt:
15,5° Plato
Alk. obj.:
6,5%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 27.11.2019 r.

Kolor: Złote, opalizujące.
Piana: Ładna, gęsta i drobna. Całkiem trwała.
Zapach: Przyjemny, świeży i rześki. Zdominowany przez cytrusy.
Smak: Intensywnie chmielowy – chmiel gra tu główne skrzypce. Są cytrusy, naprawdę sporo żywicy i nieco białych owoców. Nuty leśne z lekkim miodowym utlenieniem piwa dają efekt cukierków na kaszel. A to sprawia, że nie mam wrażenia „soczystości”, charakterystycznej dla new englandów. Jest dość słodko, choć na finiszu jest lekkie pieczenie od chmielu i zaznaczona goryczka.
Wysycenie: Niski.

Powder Man DDH

Powder Man DDH to dobre – choć mało „soczyste” jak na ten styl – piwo, w którym największą robotę chyba robi Simcoe, dając sporo nut żywicznych. Ubolewam nieco, że mój ulubiony Mosaic się gdzieś schował i trzeba się go trochę naszukać, aby go wyczuć. Niestety lekkie utlenienie daje się we znaki – na szczęście w formie miodu, a nie nieprzyjemnego kartonu. Intensywne nachmielenie czuć nie tylko w aromacie i smaku, ale także na finiszu, który daje lekko piekące od chmielin odczucia. Jest nieźle, ale jednak piłem wiele lepszych new englandów.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznych Chmiel – Świat Piwa

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
73 %
Poprzedni artykułRuszyła zbiórka na PINTA Barrel Brewing
Następny artykułFortunatus I trafił do butelek
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.