Frankfurter Export

Dziś przeniesiemy się na chwilę do Frankfurtu, jednak nie do tego nad Menem, a do tego znacznie nam bliższego, leżącego na zachodnim brzegu Odry. Jest to miasto graniczne – po polskiej stronie leżą Słubice, w których czasem zdarza mi się bywać. Samego Frankfurtu póki co nie polubiłem – szczególnie jako kierowca. Jakoś mi się tam ciężko jeździ – przede wszystkim kto wpadł na pomysł stawiania ograniczenia do 30 i fotoradaru na czteropasmowej arterii? Jak dla mnie był to ktoś niespełna rozumu ;). Ten tekst nie jest jednak o mniej lub bardziej trafionych niemieckich pomysłach urbanistycznych, ale o piwie. Dzięki uprzejmości Przemka (dzięki!) wszedłem w posiadanie zestawu piw będącego przekrojem oferty frankfurckiego browaru – Frankfurter Brauhaus. Na pierwszy ogień idzie być może najnudniejsza pozycja z portfolio – Frankfurter Export.

Browar Frankfurter Brauhaus to chyba największy tego rodzaju zakład w Brandenburgii. Według Wikipedii jest w stanie uwarzyć do 3 milionów hektolitrów piwa rocznie. Nie jest to browar z długą historią, choć tradycje piwowarskie w tym mieście były obecne już w średniowieczu. Frankfurter Brauhaus ruszył w 1988 r. Dziś ten browar specjalizuje się w piwach dolnej fermentacji, ale w ofercie ma również weizena.

Reklama

Trzonem oferty browaru z Frankfurtu jest regionalna marka Frankfurter. W Wikipedii czytamy, że warzone są tam też lagery Spitzkrug oraz Pilsator. Powstają tam też piwa sprzedawane pod markami marketowymi. Ja jednak skupię się wyłącznie na Frankfurterach, które właśnie otrzymałem w prezencie.

W Polsce to zjawisko jakoś już zanikło, ale w Niemcy wciąż lubią swoje piwo określać mianem „Export”. Oczywiście określenie to wzbudza w konsumentach pozytywne skojarzenia, jednak dziś oznacza ni mniej ni więcej, ale piwo bardziej słodowe, pełniejsze, czasem nieco mocniejsze niż takie typowe, codzienne. Ot, powiedziałbym, że jest to taki odpowiednik polskiego jasnego pełnego. Nie jest to pils, ale też nie jest to taki do bólu bezsmakowy międzynarodowy lager.

Frankfurter Export zostało opakowane w smukłą i ciężką (jak przystało na zwrotne opakowanie) butelkę z czerwono-srebrną, metalizowaną etykietą (portfolio browaru niedawno przeszło zmianę identyfikacji wizualnej). Na kontrze znajdziemy ogólnikowo podany skład, który mówi w zasadzie tylko to, że wszystko jest w pełni zgodne z niemieckim Reinheitsgebot. Oczywiście jest podana zawartość alkoholu, ale aby poznać ekstrakt tego piwa, musimy przejść na stronę internetową browaru. Tam na szczęście ta informacja jest podana. Szkoda, że nie pokuszono się o więcej szczegółów – znalazło się za to miejsce na marketingowy bełkot, w którym czytamy m.in., że Frankfurter Export jest dla znawców i koneserów.

Skład piwa Frankfurter Export:

woda, słód jęczmienny, ekstrakt chmielowy, chmiel.

Parametry piwa Frankfurter Export:

Styl: jasny lager
Ekstrakt:
 11,9° Plato
Alk. obj.:
 5,2%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności: 14.05.2021

Wygląd: Złociste, klarowne.
Piana: Ładna, drobna, śnieżnobiała. Dość obfita, taka w sam raz. Trwała.
Aromat: Bardzo nikły. Praktycznie nic się nie dzieje. Pojawia się nieco słodu i w sumie tyle.
Smak: Czyste, lagerowe. I w sumie tyle można o tym piwie powiedzieć. No, może jest trochę słodu, takiego czystego, lekkiego, zwiewnego, chociaż do efektu „crispy”, tzw. chrupkości, pojawiającej się w dobrych pilsach, brakuje. Goryczka jest lekka, zaznaczona – myślę, że jest i tak wyższa niż we wszystkich polskich koncernowych eurolagerach.
Wysycenie: Wysokie.

Frankfurter Export

Frankfurter Export to dobrze wykonany lager, który jednak dla beer geeka będzie piwem nie oferującym niczego ciekawego. Niewiele się tu dzieje, ale nie ma też żadnych wad. I chyba tak właśnie miało być, a z tego co słyszałem, to z formą tego piwa bywa różnie. Wiele też zależy od warunków jego przechowywania w sklepie. Wygląda na to, że trafił mi się niezły egzemplarz. Ale czy wróciłbym do tego piwa? Zapewne nie.

Cena: otrzymane w prezencie (54 eurocenty + 8 centów kaucji za butelkę)

Reklama
PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
85 %
Aromat:
70 %
Smak:
74 %
Poprzedni artykułZakończyła się druga emisja akcji Brokreacji
Następny artykułBrowar Monsters rozlał pierwsze piwo do puszek
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.