Frankfurter Hefeweizen

Dzięki uprzejmości mojego kolegi mieszkającego we Frankfurcie nad Odrą mogę przetestować ofertę tamtejszego browaru Frankfurter Brauhaus. Dwa lagery są już opisane na portalu, dziś natomiast przyszła kolej na trzecie piwo, tym razem będzie to piwo górnej fermentacji. Nie będzie to jednak żadna “ipa”, czy inne american pale ale, ale – jak przystało na typowy niemiecki browar – po prostu hefeweizen. Zapraszam więc do lektury moich wrażeń z degustacji piwa Frankfurter Hefeweizen.

Jasne piwo pszeniczne w stylu bawarskim to typowo niemiecki, klasyczny styl. Słynie on przede wszystkim z charakterystycznego bananowo-goździkowego aromatu i smaku, co jednak nie jest zasługą użycia słodowanej pszenicy, ale odpowiednio dobranego szczepu drożdży. Dobrego weizena wcale nie jest tak prosto zrobić, o czym zdążyło się już przekonać wielu polskich rzemieślników. Nietrudno o piwo zbyt wytrawne, papierowe, wodniste, bez bananów i goździków. Niemniej to właśnie niemieckie weizeny są uważane za ikony tego stylu, do których porównuje się pszeniczne wyroby z innych browarów.

Niemieckie browary zwykle nie przykładają większej uwagi do umieszczania na etykietach zbyt wielu szczegółów o swoich piwach. Są one raczej mocno powściągliwe. Jest to zazwyczaj podstawowy, ogólnikowy skład i ewentualnie wysokość ekstraktu początkowego. Tego ostatniego w przypadku Frankfurter Hefeweizena na etykiecie niestety zabrakło, chociaż na szczęście tę informację można pozyskać z oficjalnej strony browaru. Sama identyfikacja wizualna całej oferty Frankfurter Brauhaus uległa niedawno odświeżeniu. Mogę o niej powiedzieć, że jest okej – etykiety są proste, czytelne, utrzymane w metalizowanej kolorystyce – weizenowi przypadł kolor granatowy, który w przypadku piw niemieckich kojarzy mi się z piwami bezalkoholowymi. Nie jest to szczyt designu, ale ciężko się też przyczepić.

Według Wikipedii Frankfurter Brauhaus jest w stanie uwarzyć do 3 milionów hektolitrów piwa rocznie. Nie jest to browar z długą historią, choć tradycje piwowarskie w tym mieście były obecne już w średniowieczu. Frankfurter Brauhaus ruszył w 1988 r. Dziś ten browar specjalizuje się głównie w piwach dolnej fermentacji.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Skład piwa Frankfurter Hefeweizen:

woda, słód pszeniczny, słód jęczmienny, chmiel, ekstrakt chmielowy, drożdże.

Piwo pasteryzowane, niefiltrowane.

Parametry piwa Frankfurter Hefeweizen:

Styl: hefeweizen
Ekstrakt:
 12,4° Plato
Alk. obj.:
 5,5%
IBU:
 b/d
Hop rate: b/d

Data przydatności do spożycia: 18.04.2021

Wygląd: Złociste, zamglone, ale nie mętne – przez to jest dość ciemne jak na weizena.
Piana: Betonowa. Wysoka, drobniusieńka, gęsta, kremowa. Taka jak być powinna w przypadku weizena.
Aromat: Zbożowy, z bananowymi estrami, lekko fenolowy. Gdzieś w tle obecna jest lekka guma balonowa. Przyjemny.
Smak: Delikatne i jednocześnie dość pełne. Jest banan, taki dość dojrzały, ale jeszcze nie przejrzały. Goździk schowany, goryczki brak.
Wysycenie: Umiarkowane.

Frankfurter Hefeweizen

W sumie niewiele można o tym piwie powiedzieć. Ma kapitalną, wzorcową wręcz pianę. W smaku Frankfurter Hefeweizena dzieje się stosunkowo niewiele. Nie ma w nim jednak wad. No, może dałoby się przyczepić do zbyt małego zmętnienia (i to pomimo zamieszania zawartości butelki). Niewielka ilość osadu drożdżowego sprawia, że piwo wydaje się ciemniejsze niż taki standardowy weizen. Trunek jest spokojnie do wypicia i to nie bez przyjemności, ale też bez większej ekstazy ;). Jako dodatek do obiadu może być.

Cena: piwo otrzymane w prezencie (w sklepie cena 0,54 euro + 0,08 euro kaucji za butelkę)

PRZEGLĄD RECENZJI
Wygląd:
82 %
Aromat:
78 %
Smak:
70 %
Poprzedni artykułBędzie drugi stacjonarny sklep Piwoteki w Łodzi
Następny artykułWieści Tygodnia #242
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.