Miasto KominówBrowar Piwoteka z Łodzi specjalizuje się w piwach dziwnych. To właśnie za jego przyczyną polscy beer geecy mogli spróbować piwa z wędzonym i surowym śledziem, wędzonym boczkiem, czy też z chrzanem. Trochę mniej spektakularnym połączeniem, ale i tak na polskim rynku dość rzadko spotykanym, jest połączenie jasnego piwa ze słodem peated (czyli wędzonym torfem). Ten zazwyczaj używany jest przy okazji warzenia ciemnych piw. Browar Piwoteka postanowił pójść trochę pod prąd i połączyć nuty torfowe z IPA. I to podwójnym (double), aka imperialnym (imperial). I tak powstało Miasto Kominów. Co będzie w nim silniejsze? Nuty asfaltu i spalonych kabli, czy też smak i aromat amerykańskiego chmielu? O tym przekonacie się już za chwilę :).

Smak i zapach, który uzyskiwany jest w piwie za pomocą dodatku słodu suszonego w dymie torfowym, jest doskonale znany miłośnikom szkockiej whisky, szczególnie tej pochodzącej z wyspy Islay (miałem okazję recenzować najbardziej znaną whisky z tego regionu – 10-letniego Ardbega). Wnosi on aromat spalonych kabli, układu scalonego, gorącego asfaltu, czy też smoły. Jest to na tyle charakterystyczne, że piwa peated kocha się lub nienawidzi. Nie ma innej możliwości :). Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, co zresztą zaowocowało u mnie zainteresowaniem się światem whisky.

Imperial (czy też inaczej nazywana double) IPA to mocniejsza, intensywniej nachmielona wersja standardowego wariantu sztandarowego stylu piwnej rewolucji, czyli india pale ale. Wyróżnia się dwa główne podejścia, jeśli chodzi o warzenie tego gatunku. Niektóre browary warząc swoje imperial IPA decydują się na słodkie, gęste, a wręcz syropowate trunki, gdzie słodycz kontrowana jest intensywną goryczką. Inne zaś wolą piwa wytrawne, ale z dużą zawartością świetnie ukrytego alkoholu. Ten drugi typ jest niesamowicie zdradliwy – tego typu double IPA są jak komandosy – skradają się po cichu i obalają znienacka ;).

Nazwa “Miasto Kominów” odwołuje się oczywiście do przemysłowego rodowodu miasta Łodzi, która – jak czytamy na etykiecie – była “nazywana niegdyś miastem tysiąca kominów, stu pałaców i jednej ulicy”. Piwo, jak na imperial IPA przystało, ma prawilny ekstrakt (20° Plato) oraz zawartość alkoholu (9,2%). Podobną ilość alkoholu w przypadku porterów bałtyckich spokojnie osiąga się z ekstraktu o 1-2° Plato wyższym, więc spodziewam się, że double IPA w interpretacji Piwoteki powinno zaprezentować podejście, które można byłoby określić dwoma słowami, tj. “po środku”. A zatem ani nie za słodkie, ani również zbyt wytrawne. Poza słodem jęczmiennym pale ale oraz wędzonym torfem w zasypie mamy słód pszeniczny oraz cukier. Ten ostatni zapewne dla podbicia ekstraktu. Miasto Kominów nachmielone zostało czterema dobrze nam już znanymi amerykańskimi odmianami: Mosaic, Magnum, Zeus oraz Chinook.

Jak już pisałem przy okazji recenzji Pasażu Róży, Browar Piwoteka został założony przez Marka Putę. Obecnie pod tą marką na rynku działa kilka podmiotów. Wszystko zaczęło się w 2008 r. od założenia w Łodzi stacjonarnego sklepu specjalistycznego z piwem. Trzy lata później powstał multitap Piwoteka Narodowa – był to jeden z pierwszych tego typu punktów na mapie Polski. W 2012 r. do portfolio Marka doszedł nieistniejący już niestety sklep internetowy, zaś w 2013 r. ruszył browar kontraktowy oraz hurtownia. Dzięki kreatywności ekipy Piwoteki, browar ten na stałe wpisał się już w polską piwną rewolucję. Warto wspomnieć, że swego czasu w Piwotece warzył niejaki Marcin “Mason” Chmielarz, znany obecnie z warszawskiego multitapu Jabeerwocky.

Styl: peated imperial IPA
Ekstrakt:
 20%
Alk. obj.:
 9,2%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 10.05.2018

Kolor: Jasnobursztynowe, opalizujące.
Piana: Średnio obfita, ale za to ładna, drobna. Zostawia bardzo ładny lejsing.
Zapach: Na pierwszym planie wędzonka, i to faktycznie wyraźnie torfowa. Dopiero po energicznym zamieszaniu da się wyczuć owocową chmielowość, głównie cytrusy i owoce tropikalne, ale też białe owoce i naftę charakterystyczne dla Mosaica.
Smak: Na pierwszym planie mamy wyraźną, słodką i trochę alkoholową bazę słodową. Jest ona przykryta ogniskowo-torfową wędzonką, którą znam z whisky Laphroaig. Tu chmielowość jest już skutecznie przykryta i ujawnia się jedynie w dość wyraźnej i długiej goryczce.
Wysycenie: Umiarkowane w kierunku niskiego.

Miasto Kominów

Miasto Kominów

W przypadku Miasta Kominów pojedynek na intensywność wygrał zdecydowanie słód wędzony torfem, który skutecznie przykrył aromat amerykańskiego chmielu. Chmielowość objawia się przede wszystkim długą i intensywną goryczką. Charakterystyczne dla nowofalowych odmian owoce można wyczuć dopiero, gdy człowiek naprawdę się o to postara. Mi, jako miłośnikowi słodu peated, akurat wcale to nie przeszkadzało, a samo piwo smakowało :). Podsumowując, jeśli jesteś miłośnikiem wędzenia torfem – powinieneś Miasto Kominów spróbować. Nie będziesz zawiedziony.

Cena: otrzymane w ramach współpracy z Browarem Piwoteka