Pasaż RóżyZdarzyło się Wam kupić jakieś piwo, które dopiero w domu okazało się być innym niż to, które chcieliście? Będąc ostatnio w sklepie specjalistycznym, zauważyłem na półce piwo z Browaru Piwoteka. Chwilę wcześniej na Facebooku poszła na Facebooku informacja o wypuszczeniu na rynek Kilińskiego, czyli stoutu owsianego z papryczkami habanero. I byłem przekonany, że mam do czynienia właśnie z tym piwem. W domu okazało się, że byłem w błędzie, a kupione przeze mnie piwo to Pasaż Róży, czyli red ale z dodatkiem dzikiej róży uwarzony przez Piwotekę w kooperacji z Browarem Jan Olbracht Rzemieślniczy. Owszem, piwo z papryczką zawsze mnie zainteresuje, ale ejl z dodatkiem wspomnianego wyżej owocu (oraz płatków kwiatów) brzmi również intrygująco.

Browar Piwoteka, który jest chyba pomysłodawcą tej kooperacji (przynajmniej sugeruje to “piwotekowa” etykieta) został założony przez Marka Putę i jest to jedna z form jego działalności pod tą marką. Wszystko zaczęło się w 2008 r. od założenia w Łodzi stacjonarnego sklepu specjalistycznego z piwem. Trzy lata później powstał multitap Piwoteka Narodowa. W 2012 r. do portfolio Marka doszedł sklep internetowy (który obecnie w związku z niekorzystną dla branży wykładnią prawa niestety nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej), zaś w 2013 r. ruszył browar kontraktowy oraz hurtownia. Tym samym brand “Piwoteka” zakorzenił się już głęboko w piwnej rewolucji.

Jak większość nazw piw Piwoteki, tak i Pasaż Róży wprost nawiązuje do realiów miasta Łodzi, z którego pochodzi Piwoteka. Pasaż Róży to charakterystyczna łódzka kamienica, która słynie z wyglądu swojej elewacji – a mianowicie zdobi ją cała masa drobnych szkiełek, których ułożenie miejscami przypomina róże.

Dzika róża mnie osobiście kojarzy się z dżemami, czy też konfiturami, którymi nadziewane są pączki. Ewentualnie z sokiem wlewanym do herbaty, co ponoć jest świetnym lekarstwem na wszelkie przeziębienia. Piwa z tym dodatkiem chyba jeszcze nie piłem i może faktycznie wyjść z tego coś ciekawego. Pasaż Róży to red ale, czyli piwo, które nie słynie z intensywnego smaku i aromatu, a nuty karmelowe mogą fajnie współgrać z różaną owocowością. Co ciekawe – dzika róża do recenzowanego dziś piwa trafiła aż w trzech formach: w formie świeżego oraz suszonego owocu oraz w formie płatków. Pasaż Róży to tzw. single hop – piwo nachmielone zostało jedną odmianą i to polską, tj. Iungą.

Styl: red ale z dziką różą
Ekstrakt:
 16,5%
Alk. obj.:
 6,5%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 03.10.2018

Kolor: Przypomina wodę z kałuży albo marmoladę z dzikiej róży. Brunatne, mętne. Na dnie bardzo dużo miejsca nieładnego osadu drożdżowego.
Piana: Bardzo ładna, drobna, gęsta i bardzo trwała. Lekko żółtawa.
Zapach: Karmelowy, trochę czekoladowy. Pojawiają się też melanoidyny, czyli nuty opiekane i biszkoptowe.
Smak: Koźlakowy, pojawia się karmel z gorzką czekoladą. Są też akcenty opiekane i delikatnie kawowe. W tle jest marmolada, ewentualnie konfitura, z dzikiej róży. Nie ma wątpliwości, że owoce zostały dodane. Goryczki brak.
Wysycenie: Umiarkowane.

Pasaż Róży

Pasaż Róży

Ciekawe piwo, choć dostając je w ciemno stawiałbym, że mam do czynienia z koźlakiem i to naprawdę przyjemnym. Dzika róża jest wyraźna, a Piwotece faktycznie udało się osiągnąć efekt podobny do konfitury z tego owocu. Smakowało mi, choć nie pogniewałbym się, gdyby zdecydowano się sypnąć więcej chmielu na goryczkę. A tak mam wrażenie, że na finiszu czegoś brakuje, a piwo może przez niektórych zostać odebrane jako mdłe.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznym Chmiel – Świat Piwa