Trzy piwa z Browaru Bury, które dotychczas trafiły na łamy mojego portalu, prezentowały naprawdę wysoki poziom. Przypomnę, że do tej pory na mój blogowy warsztat trafiły: Vermont IPA, Wheat IPA oraz Pszeniczne. Dziś przyszedł czas na kolejny klasyczny styl, który jest często czymś w rodzaju papierka lakmusowego umiejętności piwowara. Tak, jak już się pewnie domyślacie – dzisiejszym „bohaterem” będzie Pilzner :).

Pils to jeden z moich ulubionych rodzajów lagera. Oczywiście pod warunkiem, że jest on dobrze wykonany – a to wcale nie jest tak prosto. Na polskim rynku bez trudu można znaleźć piwa, które są nazywane pilsami mocno na wyrost – brakuje w nich choćby chmielowej goryczki (nawet 45 IBU), która jest obowiązkową cechą tego stylu. Świetnie do tego nadają się niemieckie i czeskie odmiany chmielu. Coraz częściej doceniane są również te pochodzące z Polski – jak np. Marynka, Iunga.

Nie jest to jedynym problemem, z którym spotykają się miłośnicy pilsów. Równie ważny (o ile nie ważniejszy) co chmielowość powinien być czysty, lagerowy profil aromatyczno-smakowy. Nie powinno być tu praktycznie żadnych „fermentacyjnych naleciałości” – no, ewentualnie w przypadku niemieckich pilsów obecność siarki (zapałczanej, a nie kiblowej) jest dopuszczalna, zaś w czeskich – diacetylu. Dobry przedstawiciel tego stylu powinien mieć lekką, rześką bazę słodową – tzw. „crispy”, tj. taka, która nie sprawia wrażenia przytłaczającej ciężkiej.

Pilzner z Browaru Bury to klasyczny pod względem parametrów trunek – ma 12° Plato ekstraktu i 4,8% alkoholu. Trochę zastanawia mnie wskaźnik goryczki – określony na poziomie 3,5/5. Gdyby odnieść to wprost proporcjonalnie do skali IBU, to musiałoby to oznaczać wartość zbliżoną do 70 IBU :P. Chyba jednak tak mocno to Browar Bury nie zaszalał :P. Trochę szkoda, że nie zdecydowano się na kontretykiecie zamieścić pełnego składu – przydałaby się choćby informacja na temat użytych odmian chmielu.

Browar Bury to stacjonarny browar rzemieślniczy, warzący w Jaworznie. Wystartował on w okolicy tegorocznej majówki. Mieści się on nowoczesnym, efektownie wyglądającym budynku. Jego nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, którym jest Robert Bury. Piwowarem jest natomiast Mateusz Matyaszek. Dysponuje on warzelnią o wybiciu 20 hektolitrów i aż 17 tankami – 15 z nich ma pojemność 40 hl, dwa pozostałe – 20 hl. W nadesłanych mi materiałach promocyjnych browar chwali się nowoczesną linią do rozlewu piwa do butelek wyposażoną m.in. w pasteryzator przepływowy.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/aś – zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku:

  Polub Chmielnik Jakubowy na Facebooku

Styl: pils
Ekstrakt:
 12° Plato
Alk. obj.:
 4,8%
IBU:
 3,5/5 w skali własnej browaru

Data przy­dat­no­ści: 20.04.2020 r.

Kolor: Złote, wyraźnie opalizujące, może nawet zamglone.
Piana: Otwarciu kapsla towarzyszyło głośne syknięcie, przez co spodziewałem się wysokiej piany. Było jednak inaczej – zamiast potężnej czapy utworzyła się jedynie skąpa warstwa, która dość szybko opadła do obrączki.
Zapach: Ziołowo-cytrusowy, z nutką słodu w tle.
Smak: Dobre! Praktycznie od razu wyczuwalna staje się goryczka, więc jest dobrze. Pilzner to piwo wyraźnie chmielowe, ziołowo-cytrusowe, z lekkim, zwiewnym słodowym twistem, który na szczęście nie przytłacza. Goryczka całkiem wysoka.
Wysycenie: Niskie.

Pilzner to bardzo dobry przedstawiciel swojego stylu. Ciężko się do czegoś przyczepić – no, może jedynie do piany, która mogłaby być lepsza. W smaku i zapachu jest już natomiast tak, być powinno. Żałowałem, że mam tylko jedną butelkę :P.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Bury

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
85 %
Poprzedni artykułBardzo lekki pastry stout PINTĄ Miesiąca
Następny artykułSzczecin: trzech piwowarów w ostatniej bitwie eliminacji
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.