Miedjed w Kentucky

Ostatnio mam fazę na miody – i nie mam tu na myśli jedynie miody pitne, ale też te zwyczajne, niealkoholowe. Moją uwagę przykuwają jednak nie tzw. “wielokwiaty”, ale miody bardziej wyraziste – jak gryczany, akacjowy, malinowy, czy wrzosowy. Miody pitne też lubię, o czym zresztą też już chyba wiecie. A jak najlepiej połączyć miód i moją podstawową pasję, czyli piwo? Oczywiście wystarczy sięgnąć po braggota. I dziś właśnie to uczyniłem – na tapet trafił tym samym Miedjed w Kentucky w Browarze Łąkomin.

Browar Łąkomin w mojej ocenie słynie z mocnych piw. Zresztą wystarczy spojrzeć na recenzje opublikowane na łamach Chmielniku. Zdecydowanie dominują piwo mocne. Lekkie piwa można tu na portalu policzyć na palcach jednej ręki. Nie wiem, czy jest drugi taki browar – chyba nie ;). I w sumie nie ma co narzekać, skoro to, co wpadało w moje ręce, było przynajmniej dobre :). Tym bardziej mam spore oczekiwania wobec Miedjeda w Kentucky.

No właśnie, przydałoby się nakreślić, z czym właściwie mamy do czynienia. Jak już wyżej wspomniałem, Miedjed w Kentucky to braggot, który trafił do drewnianej beczki po Kentucky straight rye whiskey.

– Braggot to połączenie piwa oraz miodu pitnego. Miedjed jest niezwykle mocny, rozgrzewający, treściwy, słodki w sposób charakterystyczny dla miodu wielokwiatowego, ale z delikatną kontrą – goryczką i palonością. Długo leżakowany w beczce po żytniej whiskey, która nadaje mu wyjątkowego charakteru – pisze Łąkomin na etykiecie Miedjeda w Kentucky.

Wzmianka o paloności sugeruje, że w tym wypadku możemy mieć do czynienia z połączeniem risa i miodu. Wszak w składzie znalazł się faktycznie jęczmień palony. Cała słodowość została zbudowana w oparciu o ciemniejsze słody (z wyjątkiem pale ale’a). Trunek został nachmielony polską Marynką.

Skład piwa Miedjed w Kentucky:

woda, słody (pale ale, monachijski I, karmelowy 150, melanoidynowy), chmiel Marynka, drożdże Danstar Nottingham, dodatki (płatki jęczmienne, jęczmień palony, miód wielokwiatowy).

Piwo niepasteryzowane, niefiltrowane.

Parametry piwa Miedjed w Kentucky:

Styl: braggot
Ekstrakt:
 27° Plato
Alk. obj.:
 12,8%
IBU:
 2/6 w skali własnej browaru
Hop rate: b/d

Kolor: Ciemnobrunatne, ciemnobrązowe, praktycznie czarne. Lekko prześwitujące pod mocnym światłem.
Piana: Niska, powiedziałbym nawet, że rachityczna. Szybko znika, zostawiając jedynie cieniutką obrączkę przy szkle.
Zapach: Słodki. Czekolada, wanilia, trochę bourbonowy.
Smak: Jak na braggota to niewiele tu słodyczy. Za to sporo jest tu nut, które kojarzyłyby mi się z risem – czekolada, nieco kawy. Oczywiście to nie tak, że trunek ten jest wytrawny. Oj nie. Ale piłem dużo bardziej miodowe braggoty. Ten jest delikatny, gładki. Pojawia się trochę nut utlenienia – rodzynki, może suszone śliwki. Miedjed w Kentucky to trunek mało treściwy, ale za to wchodzi jak złoto – w smaku alkohol jest niewyczuwalny i chce się brać łyk za łykiem. A to przy blisko 13% alkoholu jest mega zdradliwe. Kompletnie tego nie czuć. Po przełknięciu piwa nuty czekoladowe oblepiają jamę ustną i pozostają w niej na dłużej. Dopiero w tle pojawiają się nuty whisky – wanilia, kokos. Pod koniec butelki miałem skojarzenie z czekoladką z kokosowym nadzieniem. Wraz z ogrzewaniem się wzmaga się odczucie miodowej słodyczy, której powoli ustępują risowe posmaki.
Wysycenie: Niskie.

Miedjed w Kentucky
Miedjed w Kentucky

Tak jak się spodziewałem – Miedjed w Kentucky ma sporo wspólnego z risem. Paloność jest wyraźna, co faktycznie dobrze kontruje miodową słodycz. Ba, trunek sprawia wrażenie dość mało słodkiego, jak na braggota. Całość jest kapitalnie ułożona. Można się przyczepić jedynie do niezbyt wyczuwalnej beczki – podejrzewam, że beczka była już kilkukrotnie wykorzystywana i zdążyła już oddać od siebie to co najlepsze. Nuty beczkowe pojawiają się dopiero w tle, dodając jednak naprawdę przyjemne akcenty.

Cena: 20 zł za 0,33 litra w przybrowarnianym sklepie w Łąkominie