Bartnik

Braggot – czyli hybryda piwa i miodu pitnego – w Polsce jest produkowany jako piwo (tzn. słód musi stanowić przynajmniej 50% i jedno ziarenko „zasypu”), natomiast w takim USA jest on traktowany jako rodzaj miodu pitnego. Połączenie to uważam za niezwykle interesujące – lubię zarówno piwo, jak i miód pitny. Dotychczas tylko raz trunek ten zagościł w moim szkle – był to Braggot Barleywine z Browaru PERUN. Dziś z kolei przyjrzę się innemu piwu w tym stylu, a będzie to Bartnik z Browaru Profesja.

Na Bartnika z Profesji ostrzyłem sobie zęby już na początku ubiegłego roku, gdy trafił on do sklepów (w czterech wersjach – zwykłej i leżakowanej w różnych beczkach) w bardzo ładnym kartoniku, zawierającym gustownie wyglądającą „pękatą” buteleczkę. Dość szerokie opakowanie sprawiało jednak, że szkoda było mi na nie miejsca w moim dyżurnym plecaku, w którym przynoszę do domu zakupione piwa. Wolałem zamiast niego zmieścić dwa inne piwa ;). Koniec końców na pierwszą warkę się nie zdecydowałem.

Dobrze się jednak złożyło, bo przy okazji wypuszczania drugiej warki swojego braggota, Browar Profesja przysłał mi Bartnika w ramach „darów losu”. Ucieszyłem się z tego bardzo i mam nadzieję, że się nie zawiodę. A oczekiwania mam naprawdę duże.

A potencjał jest naprawdę spory. Ekstrakt na poziomie 28° Plato i 14%% alkoholu to nie w kij dmuchał. Cały szereg użytych słodów zapowiada bursztynowe piwo o złożonej podstawie słodowej. Do brzeczki dodane zostały dwa rodzaje miodu – wielokwiatowy oraz lipowy. Tu zdziwił mnie nieco brak lubianego przez piwowarów i miodosytników za sprawą jego intensywności miodu gryczanego. Co ciekawe w składzie znalazł się również cukier trzcinowy, który doda do trunku smukłości. Zakładam więc, że Bartnik nie będzie typowym ulepem. Piwo nachmielone został jedną odmianą chmielu – brytyjskim Admiralem.

Styl: braggot
Ekstrakt:
28° Plato 
Alk. obj.:
14%
IBU:
 b/d

Data przy­dat­no­ści: 31.12.2020 r.

Kolor: Ciemnobursztynowe, brązowe. Pod światło rubinowe. Opalizujące.
Piana: Praktycznie nie ma jej wcale. Tworzy się jedynie szczątkowa, przy samych ściankach kieliszka.
Zapach: Miodowy, do złudzenia przypomina aromat półtoraka. Kojarzy mi się z miodem Jadwiga z Apisu.
Smak: Piwo jest słodkie, choć podświadomie spodziewałem się większej treściwości. No, ale obecność cukru, a tym samym wysokie odfermentowanie – robi swoje. Bartnik to trunek intensywnie miodowy, z wyraźną obecnością nut słodowych – nie ma wątpliwości, że jest to hybryda piwa. Im więcej piwa było wypite, tym bardziej język przyzwyczajał się do słodyczy i wyczuwalna stawała się ziołowa goryczka – niezbyt intensywna, ale zaznaczona. W tle pojawia się karmel. Alkohol jest obecny na finiszu, delikatnie szczypie i grzeje w przełyk. Nie bardziej jednak niż w miodzie pitnym.
Wysycenie: Niskie.

Bartnik

Mniam, jakie to dobre. Bartnik to przykład dobrze zbalansowanego braggota – są w nim cechy zarówno piwa, jak i miodu pitnego. Cechy obu trunków udało się bardzo fajnie połączyć. Bartnik ma potencjał do leżakowania – obecnie dość wyraźnie grzeje i szczypie w przełyk. Dzięki minimalnemu wysyceniu w ciemno piwo to można byłoby wziąć za jakiegoś półtoraka ;). Jestem zadowolony.

Cena: piwo otrzymane w ramach współpracy z Browarem Profesja

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
86 %
Poprzedni artykułDwa nowe „barrel ejdże” od Trzech Kumpli
Następny artykułBrokreacja chce wybudować browar!
Nazywam się Jakub Siusta. Jestem rodowitym poli­cza­ni­nem, pocho­dzę więc z obsza­ru, które wciąż pozo­sta­je piwną pusty­nią na mapie Polski – zarów­no pod wzglę­dem dzia­ła­ją­cy­ch bro­wa­rów i ini­cja­tyw kon­trak­to­wy­ch, jak rów­nież pod wzglę­dem cie­ka­wy­ch loka­li i wyda­rzeń oko­ło­piw­ny­ch. Dlatego na moim blogu mam zamiar posta­wić na pro­mo­cję tego wszyst­kie­go, co dzie­je się w samym Szczecinie, ale także na zachod­nio­po­mor­skiej sce­nie piw­nej.