Bosa RosaGdy myślę o tzw. browarach “wyklętych” w polskim krafcie, w pierwszej kolejności nasuwają mi się dwa: EDI oraz Koreb. Coraz częściej jednak u wielu osób do tego typu skojarzeń dołącza białostocki Browar Miejski Gloger, który po obiecująco wyglądającym starcie w 2015 r., obecnie ma często problemy ze stałą jakością swoich piw, co zresztą widać po ocenach zamieszczanych na łamach portali typu Polski Kraft. Dziś postanowiłem zmierzyć się z tą “antylegendą” i sprawdzić, czy faktycznie Gloger na nią zasługuje. A pomoże mi w tym Bosa Rosa, czyli polish pale ale z dodatkiem trawy turówki.

Co łączy ze sobą cynamon, trawę żubrową oraz ziarna tonki? Odpowiedź brzmi: kumaryna. O tym związku chemicznym stało się ostatnio głośno za sprawą Unii Europejskiej. Otóż substancja ta w pewnych ilościach może być trująca – może prowadzić do uszkodzeń organów wewnętrznych, w szczególności wątroby i nerek. Jak czytamy w Wikipedii, nie zostało to jednak poparte żadnymi sensownymi badaniami. Mimo to na terenie UE obowiązują ograniczenia w ilościach kumaryny w produktach spożywczych. Stąd też jakiś czas temu pojawiła się plotka, że zakazane zostało używanie ziaren tonkowca wonnego, zwanego popularnie bobem tonka. Ciekawostką, którą można wyczytać w Wikipedii, jest również to, że właśnie z tego powodu USA nie zgodziło się na import popularnej polskiej wódki Żubrówki, do której dodawana jest ta sama trawa, która znalazła się w recenzowanym dziś piwie.

A co takiego wnosi turówka wonna? Przede wszystkim charakterystyczny korzenny aromat (przypominający wanilię, cynamon, lukrecję, anyż), dzięki czemu wspomniana wyżej wódka tak świetnie nadaje się do drinków z sokiem jabłkowym, zwanych jabłecznikiem. Zakładam, że podobne nuty będą wyczuwalne także w Bosej Rosie, która dzięki temu może zyskać smak zbliżony do piw belgijskich. Zobaczymy, czy tak będzie w rzeczywistości :).

Bosa Rosa to piwo o umiarkowanej mocy, niezbyt głęboko odfermentowane. Niestety, nie wiemy zbyt wiele na temat jego składu, ponieważ na etykiecie zawarto jedynie ogólniki, typu “słody jęczmienne”, czy też “polskie chmiele”.

Browar Gloger swoją nazwę zaczerpnął od nazwiska żyjącego na przełomie XIX i XX wieku Zygmunta Glogera – historyka, archeologa, etnografa, folklorysty, krajoznawcy.

Styl: polish pale ale z turówką
Ekstrakt:
 14° Plato
Alk. obj.:
 5,5%
IBU:
 2/5

Data przy­dat­no­ści: 28.12.2018

Kolor: Bursztynowe, klarowne.
Piana: Niezbyt obfita, nie chce się tworzyć nawet przy wymuszaniu. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Niezbyt intensywny, przyprawowe. Pojawia się wyraźny cynamon.
Smak: Słodowe, słodkie i to w taki niezbyt przyjemny, cukrowy sposób. Słodowość jest niestety w typie mokrego zboża. Podobnie jak w zapachu jest też i cynamon, który wpada w belgijską przyprawowość, zahaczającą o lekką aptekę. Goryczka niska.
Wysycenie: Niskie, w kierunku umiarkowanego.

Bosa Rosa

Bosa Rosa

Szczerze mówiąc, nie dopiłem tego piwa do końca. Po kilku większych łykach, po których mogłem już sobie wyrobić opinię na temat Bosej Rosy, oddałem ją mamie. Przeszkadzała mi przede wszystkim nieprzyjemna cukrowa słodycz, uzupełniona dziwnymi akcentami przyprawowymi, które mnie osobiście trochę kojarzyły się z jakąś infekcją, ale możliwe, że był to efekt dodania trawy żubrówki. Podsumowując, nie zaliczam tego piwa do udanych i smacznych. Nie polecam.

Cena: otrzymane w prezencie