Apache

Hybrydy stylów – wbrew pozorom temat ten prosty nie jest. W przypadku piwa nie jest łatwo sprawić, aby w gotowym produkcie zachowały się cechy obu “skrzyżowanych” gatunków. Jednym z bardziej wdzięcznych połączeń jest hybryda witbiera oraz american IPA, zwana white IPA, wheat IPA, czy też wit IPA. Cechy obu stylów potrafią naprawdę nieźle ze sobą współgrać. Dziś sprawdzę, czy ta sztuka udała się Browarowi Raduga, który w swojej ofercie ma piwo o nazwie Apache.

Myślę, że ani american IPA, ani witbiera nikomu przedstawiać już nie trzeba. No, dobra – dla formalności napiszę: american IPA to mocno nachmielony na smak i aromat symbol piwnej rewolucji, natomiast witbier to wywodzące się z Belgii klasyczne pszeniczne piwo z dodatkiem kolendry i skórki pomarańczy (zwykle gorzkiej). Po połączeniu tych stylów powinniśmy otrzymać intensywnie cytrusowe piwo z wyczuwalną kolendrą oraz z umiarkowaną goryczką. 

Apache określone zostało jako wit IPA, w którego składzie, oprócz słodu jęczmiennego, jak przystało na pszeniczny wariant IPA, znajdziemy pszenicę niesłodowaną (która jest charakterystycznym dla witbiera surowcem) oraz słód pszeniczny. Dodane zostały również płatki owsiane, które odpowiadają za gładkość tekstury gotowego trunku. Oczywiście nie mogło zabraknąć skórki pomarańczy oraz kolendry. Piwo zostało nachmielone amerykańskimi odmianami chmielu: Citra, Mosaic oraz Simcoe.

Browar Raduga to kontraktowa inicjatywa Andrzeja Kiryziuka, która oficjalnie wystartowała w pierwszej połowie 2014 r. Początkowo stylistykę swoich produktów Raduga utrzymywała w nawiązaniach do klasyki filmów – etykiety piw były stylizowane na plakaty kinowe. Obecnie browar od tego już odchodzi – a szkoda, bo był to bardzo dobry wyróżnik na półkach, choć mógł pewnie rodzić pewne problemy natury prawnej. 

Tak się jakoś złożyło, że piw z Browaru Raduga dawno już na moim blogu nie było. Jak dotąd zrecenzowałem cztery: Holy Mountain, Kazek American Pale Ale, Night Fever oraz Potiomkin.

Styl: wit IPA
Ekstrakt:
 14° Plato
Alk. obj.:
 5,7%
IBU:
 4,5/10 w skali własnej browaru (wg strony: 45 IBU)

Data przy­dat­no­ści: 17.02.2019

Kolor: Złote, w miarę klarowne. Sporo osadu na dnie butelki.
Piana: Niezbyt wysoka, ładna i drobna. Dość trwała. Zostawia ładny lejsing.
Aromat: Jest trochę cytrusów, jest też niestety mokry karton, wpadający w miód. Kolendry nie czuję.
Smak: Na pierwszym planie utlenienie, mokry karton, uzupełniany karmelem. Piwo nie jest słodkie. Podobnie jak w zapachu, kolendry w smaku nie czuję. Jest za to sporo chmielu i zboża. Na finiszu pojawia się delikatna pomarańcza. Goryczka niska, w kierunku umiarkowanej. Apache sprawia wrażenie, jakby był lagerem.
Wysycenie: Umiarkowane.

Apache

Być może to kwestia użycia przeze mnie nieodpowiedniego szkła, ale Apache wydał mi się piwem mało intensywnym, które na dodatek miało wyraźne utlenienie. Już aromat oferował niewiele, a i smak można określić po prostu jako pusty. Coś tu niestety nie pykło. 

Cena: nie pamiętam (kupione w Lidlu)