Night FeverUpały chwilowo odpuściły, więc można wziąć się za coś mocniejszego ;). Zdecydowałem się zatem sięgnąć po imperialny stout, który już od dłuższego czasu cierpliwie czekał sobie na swoją kolej. Piwem tym jest Night Fever z Browaru Raduga – ris z kategorii wagi średniej z dodatkiem płatków owsianych oraz kostek dębowych nasączonych bourbonem. Piwo swoją premierę miało, jeśli się nie mylę, w marcu tego roku. Trochę wody w Odrze od tego czasu już upłynęło, ale jak wiadomo mocnym piwom to nie szkodzi, a nawet wręcz przeciwnie – czas działa na ich korzyść.

Jeszcze 2 lata temu każde pojawiające się na rynku piwo barrel aged, w tym także te warzone niejako na skróty, tj. z dodatkiem płatków lub kostek drewnianych, było czymś wyjątkowym. Wówczas był to wręcz towar deficytowy. Obecnie sytuacja trochę uległa zmianie, głównie dzięki coraz szerszemu dostępowi naszych rodzimych piwowarów do drewnianych beczek po najróżniejszych mocnych alkoholach, tego typu trunki spowszedniały już trochę konsumentom, ustępując pola piwom kwaśnym i dzikim. Niemniej ja osobiście wciąż bardzo chętnie sięgam po piwa podrasowane drewnianymi dodatkami, które potrafią sprawić, że nawet teoretycznie nudne piwo bazowe może okazać się naprawdę bardzo ciekawym trunkiem.

Być może ris o ekstrakcie początkowym 20° Plato, a właśnie takie parametry ma Night Fever, nie jest szczytem marzeń dla beer geeka, ale dodane do niego płatki owsiane powinny podwyższyć jego treściwość, sprawić, że będzie wydawał się gęstszy niż jest w rzeczywistości – tak właśnie było m.in. w przypadku degustowanej już przeze mnie Krainy Welesa z Browaru PERUN. Mam nadzieję, że taki efekt udało się osiągnąć również ekipie Radugi.

Jak zapewne wiecie, znakomita większość etykiet piw Browaru Radugi, poprzez swoją formułę stylizowaną na plakaty kinowe, odwołuje się do kultowych filmów – Night Fever to oczywiście odwołanie do na pewno znanego Wam obrazu filmowego pt. Gorączka sobotniej nocy (1977 r.) z Johnem Travoltą w roli głównej.

Styl: bourbon imperial stout
Ekstrakt: 
20%
Alk. obj.: 
8,5%
IBU: 
65

Data przydatności: 10.10.2016 r.

Kolor: Czarne, jedynie przy stopce kieliszka jest brązowy przebłysk. Nieprzejrzyste.
Piana: Piana niska, beżowa, szybko redukuje się do sporej ilości wysp na powierzchni i obrączki. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Czekoladowy, lekko drewniany, kawowy i palony. Mało intensywny. Bourbonu nie czuję.
Smak: Na pierwszym planie gorzka czekolada, wyraźnie palony. Paloność ociera się o popiołowość. Na drugim planie obecna jest lekka nuta drewniana ze bardzo słabym, pozostającym wręcz na granicy autosugestii, słodkawym niuansem bourbonowym. Goryczka palono-chmielowa, trochę długa i trochę zalegająca o charakterze typowym dla chmielu Magnum. Alkohol świetnie ukryty.
Wysycenie: Wysycenie niskie.

Night Fever

Night Fever okazał się niestety średnim (no, może trochę powyżej średniej) risem – obiecywałem sobie jednak po nim czegoś lepszego. Całokształt przede wszystkim psuje niezbyt przyjemna i mało szlachetna goryczka. Poza tym naprawdę trudno doszukać się w tym piwie nut bourbonowych, co jest tym bardziej dziwne, że kostka drewniana (czy też wióry) dają z reguły mocniejsze efekty niż przy użyciu całej beczki. W moim piwnym barku na swoją kolej oczekuje jeszcze inny ris z Browaru Raduga – Potiomkin (24° Plato) i mam nadzieję, że będzie on lepszy od lżejszego brata :).

Cena: 9,90 zł za butelkę 0,5 l w internetowym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym