Imperial GeezerDziś ostatni dzień karnawału, od jutra rozpoczyna się Wielki Post. Planuję w tym czasie trochę ograniczyć spożycie piwa  – nie wiem niestety, na ile mi się to uda, patrząc na moje obecne zapasy ;). No, ale nic – będę próbował. Tymczasem okres hucznych zabaw (taaa, jasne 😉 ) postanowiłem zakończyć z przytupem i sięgnąć po bardzo dobrze zapowiadającego się kawowego risa z Browaru Kingpin, czyli po Imperial Geezera

Imperialne stouty leżakowane w drewnianych beczkach po bourbonie, nikogo z beer geeków chyba już nie dziwią. Podobnie risy z kawą – i to z tą wysokiej klasy, zwanej speciality. Jednak o ziarnach kawy Brazylia Cerrado leżakowanej w beczce po Tennessee whiskey po raz pierwszy usłyszałem właśnie przy okazji premiery piwa Imperial Geezer. A taka, obok innych ciekawych składników, właśnie trafiła do tego piwa. Trafiła w formie zaparzonego wcześniej espresso. Z tego, co pamiętam, to była ona przygotowana przez ekipę Brisman Crew z Poznania i chyba nawet była sprzedawana oddzielnie, w bardzo limitowanej ilości.

Sama kawa Brazylia Cerrado, wg palarni Praska, charakteryzuje się owocową słodyczą, a także nutą czekolady i orzeszków ziemnych oraz średnią kwasowością.

W ogóle muszę przyznać, że spośród piw degustowanych przeze mnie w ostatnim czasie, ma chyba najbogatszy skład. Już sam zasyp robi wrażenie – samych słodów jęczmiennych naliczyłem aż siedem, w tym znalazł się m.in. słód jasny whisky. Oprócz nich do kotła zaciernego trafił również słód pszeniczny oraz żytni. Ponadto do piwa dodano laktozę, wanilię burbońską, cukier kandyzowany oraz płatki dębowe whisky.

Interesująco wygląda również kwestia chmielenia. Użyto bowiem trzech odmian amerykańskiego chmielu: Cascade, Mosaic oraz Simcoe.

Styl: imperial coffee stout
Ekstrakt:
 24,5° Plato
Alk. obj.:
 9,1%
IBU
b/d

Data przy­dat­no­ści: 24.10.2018

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Brązowawa, tworzy się trochę niemrawo. Buduje się jednak całkiem ładna, drobniutka i trwała warstwa, która utrzymuje się dłuższą chwilę pomimo nie do końca ładnego strzępienia. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Bardzo przyjemnie kawowy, do tego mocna, ciemna czekolada. Gdzieś w tle majaczy się niezbyt intensywna alkoholowość.
Smak: Piwo jest słodkie (zapewne laktozy oraz od wanilii, jak również od waniliny z płatków dębowych), bardzo przyjemnie kawowe. Od razu czuć, że kawa nie została dobrana przypadkowo, jest szlachetna, nie dominuje całego piwa. Na drugim planie smak gęstej, mocnej płynnej czekolady. Finisz goryczkowo-palony, lekko alkoholowy.
Wysycenie: Niskie, w kierunku średniego.

Imperial Geezer

Imperial Geezer

Pycha! Imperial Geezer spełnił pokładane w nim moje nadzieje. Jest kawa, i to dużo kawy. Jest też słodko i treściwie. Chłopaki z Kingpina po raz kolejny udowadniają, że umieją w połączenie kawy i piwa. Zarówno podstawowy Geezer, jak i mocniejszy Turbo Geezer, były piwami bardzo dobrymi. Co więcej, wersja imperialna dotrzymuje im kroku. Dobra robota!

Cena: otrzymane w ramach współpracy ze szczecińskim sklepem specjalistycznym Chmiel Świat Piwa.