Potiomkin

Ostatnio nie miałem jakoś ochoty na mocniejsze piwa, dlatego portery bałtyckie, risy i mocne piwa belgijskie trafiły na sam tył szafki, w której trzymam piwo. Ostatnio imperialnego stouta recenzowałem w połowie czerwca, czyli ponad 2 miesiące temu. Było to wówczas Night Fever z Browaru Raduga. W niedługim czasie od premiery tego risa na rynku pojawił się jego mocniejszy brat i to chmielony po amerykańsku – Potiomkin. Jest to stout imperialny bez jakichś spektakularnych dodatków, co nie jest obecnie czymś oczywistym – polski rynek został zdominowany przez risy barrel aged (albo z dodatkiem wiórów drewnianych), albo przez te z dodatkiem laktozy. Zdecydowanie jednak warto raz na jakiś czas skalibrować sobie kubki smakowe wersją sauté.

Póki co piwa z Radugi, których znakiem rozpoznawczym są etykiety stylizowane na plakaty filmowe, jeszcze nigdy mnie jakoś specjalnie nie zawiodły, ale też żadne nie utkwiło mi jakoś szczególnie w pamięci.  No, może z wyjątkiem Sunset Blvrd, które było naprawdę świetnym piwem. Spory potencjał na to, aby zostać zapamiętanym na długo, ma recenzowany dziś Potiomkin – przede wszystkim z tego względu, że ma całkiem pokaźne parametry (24° Plato to już nie w kij dmuchał). Browar deklaruje, że piwo to leżakowało przed rozlaniem do butelek przez 8 miesięcy, co już w chwili wypuszczenia na rynek miało zagwarantować to, że Potiomkin będzie odpowiednio ułożony.

Potiomkin został nachmielony aż sześcioma odmianami chmielu, którego poszło naprawdę sporo, ponieważ Raduga na etykiecie chwali się goryczką na poziomie 100 IBU. Wracając jednak jeszcze do użytych odmian, to do kotła trafiły: Cascade, Simcoe, Centennial, Mosaic, Zeus oraz Magnum.

Styl: russian imperial stout
Ekstrakt: 24%
Alk. obj.: 10,5%
IBU: 100

Data przy­dat­no­ści do spo­ży­cia: 15.04.2017

Kolor: Czarne, nieprzejrzyste.
Piana: Piana niska, brązowawa. Szybko redukuje się do zera. Zostawia śladowy lejsing.
Zapach: Czekolada, trochę także zapach cukierków kukułek. Sporo kawy.
Smak: Czekoladowe, treściwe (choć trochę więcej ciała na pewno by się przydało). Nuty czekoladowe. Sporo akcentów kawowych. Warstwa słodowa jest wyraźnie słodka. Na drugim planie cytrusowo-ziołowa chmielowość, z silną i zalegającą goryczką na finiszu, którą dodatkowo wzmaga lekko szczypiąca w gardło alkoholowość.
Wysycenie: Niskie, jak na risa odpowiednie.

Smaczne piwo. Z tego, co widziałem w internetach, to niektórzy zarzucają mu zbyt niską pełnię jak na 24° Plato. Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ już przy pierwszym łyku czułem, że nie mam do czynienia z lekkim piwem i to bynajmniej nie przez alkoholowość. Ta jednak faktycznie była wyczuwalna, choć na szczęście jedynie na finiszu. Dodany do tego piwa chmiel amerykański zdążył już troszkę się schować i w sumie uważam to za plus, bo dla mnie w risach pierwsze skrzypce powinny grać czekolada i kawa. Tak właśnie jest w tym przypadku. Potiomkin to dobra propozycja dla tych, którzy chcą odpocząć od tych wszystkich barel ejdży, których obecnie na rynku jest całkiem sporo.

A i warto zauważyć, że w końcu Browar Raduga dorobiła się porządnych etykiet, które są estetyczne i nie odklejają się :).

Przepraszam za brak zdjęcia kontry, ale jakoś tak wyszło, że byłem pewien, że zdjęcie mam już zrobione (a nie miałem niestety) i butelka zbyt wcześnie trafiła do kosza :(.

Cena: 10,00 zł za 0,33 l w sta­cjo­nar­nym skle­pie spe­cja­li­stycz­nym